Wyszukiwarka

Tu’gether (Sopot)

Naprawdę pyszne jedzenie w Sopocie za normalne pieniądze.

Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, że Sopot to jedno z najdroższych, jeśli nie najdroższe miasto w Polsce. Że ceny w knajpach na popularnym „Monciaku”, to jakieś przegięcie. Byłem ostatnio w Thai Thai – tajskiej knajpie, w której jedzenie było niezłe, momentami wręcz całkiem smaczne, ale w mocno przegiętych cenach. Za dwa dania i napój zapłaciłem 115 PLN. Gdyby jedzenie wgniotło mnie w fotel, byłaby to cena całkiem okej. Jednak nie wgniotło.

Parę godzin po wizycie w Thai Thai okazało się, że wystarczy zejść z „Monciaka” i przejść parę metrów dalej, by dowiedzieć się, że za rewelacyjne 3 dania można zapłacić już 75 PLN. Tyle właśnie, nie licząc napiwku, zostawiłem w Tu’gether. I choć to inna kuchnia, inny produkt i inny czynsz za lokal, więc summa summarum porównanie trochę od czapy, to dla tych, co spędzają 1 dzień w Sopocie, może okazać się przydatne.

Gdzie jeszcze WARTO zjeść w Trójmieście? Zobacz video i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Przed ew. wizytą, warto jednak zarezerwować stolik – w Tu’gether miejsca jest niewiele i chyba tylko jakieś pozytywne zrządzenie losu sprawiło, że znalazłem w nim miejsce, wchodząc z ulicy. Karta jest krótka, zmienia się sezonowo (właśnie pojawiła się nowa, więc nie znajdziecie już opisanych przeze mnie pyszności) i znajdziecie w nim doskonałe jedzenie.

Na początek spróbowałem gazpacho (14 PLN) z pomidorami malinowymi, kompresowanym ogórkiem, aioli i pudrem z palonych oliwek. Zupa w sam raz na gorące dni, choć sam zajadałem się nią w ulewie – jak widać hiszpański chłodnik smakuje przy różnej pogodzie. Bardzo spodobał mi się dodatek aioli i pudru z palonych oliwek – oba składniki fajnie przełamywały raczej jednostajny smak gazpacho.

Na danie główne był boczuś (34 PLN) – doskonale przyrządzone, grube, słone, lekko tłustawe i nieco słodkawe, wręcz rozpływające się w ustach mięso. Podano je z młodą kapustą, pieczoną pietruszką z miodem (hit!), puree z marchwi, sosem demi glace i wędzonym twarogiem, który wprowadzał do dania element konsternacji. Pojawiał się i znikał, ale jak już występował, to mocno zaznaczał swoją obecność. Zatem boczuś bez lipy, zamówiłbym go z chęcią ponownie, choć pierś z kaczki (39 PLN) w azjatyckiej otoczce brzmi niemal równie smakowicie.

Najwięcej emocji wzbudził we mnie jednak deser. Rabarbarowy sernik (14 PLN) okazał się czymś podobnym do dekonstrukcji sernika, z którą dzień wcześniej spotkałem się w ELIKSIRZE w Gdańsku. To nie był jeden kawałek ciasta, tylko sernikowy twaróg wymieszany z miodowym crumble i rabarbarem przygotowanym sous-vide. Każda część z osobna smakowała wybornie, ale tuż obok podano coś jeszcze lepszego: domowe lody pomarańczowe.

Nigdy nie jadłem tak intensywnie pomarańczowych i tak doskonałych lodów. Delektowałem się każdą łyżeczką, jakby była to najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek jadłem. Mając to na uwadze, wydaję mi się, że w ramach deseru lepiej zamówić selekcję domowych lodów (14 PLN) niż rabarbarowy sernik. Z drugiej strony pączki z wędzonym twarogiem brzmią na tyle intrygująco, że i na nie bym się chyba skusił.

Niezdecydowani mogą zamówić sobie menu degustacyjne. To już „trochę” droższa zabawa (7 dań – 120 PLN, 10 dań – 175 PLN), ale jeśli ktoś chce posmakować jak najwięcej, to lepszej drogi ku temu nie znajdzie. W tygodniu są też zestawy lunchowe (3 dania za 29 PLN), a od 8 do 12 serwowane są w Tu’gether śniadania.

Jedzenie świetne, ceny normalne, a jak na Sopot wręcz niskie. Nic tylko rekomendować! Ode mnie 5 gwiazdek na 5 możliwych. Z chęcią kiedyś tu wrócę.

Lokalizacja: Grunwaldzka 65, Sopot | fanpage

zakres cen: 30-50 PLN

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
5/5 (5)
Ja oceniam na...