Wyszukiwarka

Arizona Express (Poznań)

Odważne i oryginalne przedsięwzięcie, w którym warto jeszcze parę rzeczy poprawić.

Kilka tygodni temu próbowałem przewiedzieć, jaka kulinarny trend opanuje Polskę po modzie na burgery. Wskazałem m.in. kanapki premium, czyli pulled porki i innego rodzaju sandwicze, koniecznie z dobrym mięsem.

Mniej więcej w tym samym czasie na ulice Poznania wyjechał food truck serwujące reubeny – kanapki z pastrami, serem i kiszoną kapustą. Na to właśnie czekałem!

Zanim przejdę do oceny Arizony Express, musicie mieć świadomość, że reuben to sandwich nie tyle trudny, co bardzo czasochłonny w przygotowaniu. Wszystko przez mięso, wspomniane pastrami, które jest tutaj bezwzględnie najważniejsze. Zazwyczaj korzysta się z mostka wołowego – najpierw go się pekluje, potem marynuje i wędzi, by na koniec ugotować go na parze i pokroić w plastry. Cały proces trwa ok. tygodnia, nie jest to żadne „hop siup”. Oczywiście wszystko tu dodatkowo upraszczam, starając się przekazać „ideę” w telegraficznym skrócie.

20151211_132549

W Arizonie można zamówić reubena w czterech konfiguracjach – klasycznego (pastrami, ser, kapusta, sos), z jajkiem sadzonym, z bekonem i najlepszego: i z tym, i z tym. Jest jeszcze wersja wegetariańska – bez mięsa, za to z dwoma sadzonymi. Trudno jednak mówić o tym, że kanapka bez pastrami jest dalej reubenem.

Zamawiam wersję najbardziej przypakowaną – Reuben Arizona – z dodatkowym jajkiem i bekonem. Z jednej strony dlatego, że w jednym sandwiczu mam zawartą w zasadzie całą ofertę food trucka, z drugiej – po prostu kocham boczek i rozlewające się żółtko. Ku mojemu zdziwieniu, te dwa dodatki windują cenę kanapki aż o 6 zł. Trochę sporo jak za jedno jajko i dwa lub trzy plasterki bekonu.

20151211_132717

Na pierwszy rzut oka Reuben Arizona robi dobre wrażenie wizualne – sandwich jest estetyczny i apetyczny, a oto przecież chodzi. Gorzej, jeśli porówna się tę kanapkę z fotografiami reubenów z internetu, gdzie mięsa jest znacznie więcej, a całość sprawia o wiele bardziej foodpornowe wrażenie. Mając te zdjęcia z tyłu głowy, trudno być w pełni zadowolonym.

Chodzi przede wszystkim o ilość mięsa – w poznańskim food trucku serwuje się go tak dwa razy mniej, niż bym tego oczekiwał. Zdaję sobie jednak sprawę, że to po prostu pójście na kompromis – pastrami przez to, że jest czasochłonne w przygotowaniu, jest też raczej drogą sprawą, a ceny w Arizonie Express są mocno konkurencyjne, nawet w stosunku do tych ze stojącego obok Food Patrolu. Dla maniaków food pornów i największych obżartuchów warto byłoby jednak wprowadzić droższą, ale za to bardziej wypasioną wersję.

20151211_133133
Reuben z Arizony Express.
Przykładowy reuben z internetu.
Przykładowy reuben z internetu.

Bo to też nie jest tak, że Reubenem Arizona nie da się najeść. Wręcz przeciwnie, to całkiem sycąca kanapka. Mało tego, dobrze ona smakuje. Pierwszy plan jest zarezerwowany dla naprawdę udanego pastrami, a kapusta odgrywa raczej rolę tła. Świetnie przygotowane jest także jajko sadzone. Idealnie półmiękkie – aż we mnie strzeliło, gdy się wgryzłem w sandwicha. Niezły jest chleb – z tych ciemniejszych, solidny, trzyma wszystko w ryzach i wcale nie przeszkadza. Jedynie do boczku mam zastrzeżenia: na mój gust powinien być o wiele bardziej chrupki.

20151211_133230

Patrząc z perspektywy całości, trudno do czegokolwiek się doczepić. Z drugiej strony, trudno też się czymkolwiek zachwycić. To smaczna, bardzo mięsna i sycąca kanapka, której ewidentnie brakuje „elementu wow”. I tym „elementem wow” w tym przypadku moim zdaniem mogłaby być po prostu większa porcja pastrami. Żadne egzotyczne dodatki, żadne „przełamywacze smaku”, po prostu WINCYJ MIENSA! Czyli trochę wracamy do punktu wyjścia.

20151211_133344

Po kanapce można się „dobić” corn dogiem – parówką w cieście kukurydzianym smażoną na głębokim oleju i podawaną na patyku. Bardzo prosta, szybka i smaczna przekąska. Też tutaj trudno o zachwyt, ochy, achy i oklaski, ale to na pewno coś nowego i innego od oklepanych hot dogów z Żabki (ta sama półka cenowa). Polecam brać solo lub z musztardą – keczup w Arizonie Express jest bardzo nieudany, w smaku trochę trąci mi znienawidzonym Torteksem.

20151211_135307

20151211_135317

Co by nie mówić, nowe miejsce na street foodowej mapie Poznania ma parę niedociągnięć. Wspomniany przed chwilą, nieszczęsny keczup, kiepska identyfikacja wizualna (food truck nie zachęca wyglądem) i brak bardziej wypasionych, bardziej mięsnych i bardziej foodpornowych reubenów – to trzy najważniejsze rzeczy do poprawy. Wierzę jednak, że Arizona Express będzie się rozwijać, bo pomysł jest przedni, wykonanie dobre, a ceny zaskakująco niskie. Zamiast jeść kolejnego burgera lub kebsa, dajcie szansę kanapce z pastrami i parówkom na patyku – to w końcu coś nowego.

Lokalizacja: Piekary 1, Poznań | fanpage

Ceny:
* Reuben Arizona – 16 zł
* corn dog – 3 zł

Smakowitość:

Reuben Arizona 70%
corn dog 70%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: wincyj miensa!

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.79/5 (39)
Ja oceniam na...

  • Buka

    Też byłam niedawno, samo mięso mnie trochę rozczarowało. Jeśli chodzi o smak, nie mam nic do zarzucenia, ale samą konsystencję mogliby poprawić. W mojej porcji pastrami było lekko gumowe, ciągnęło się i trudno było je przegryźć. Być może to kwestia wprawy w przygotowaniu, a może po prostu trafiłam na gorszy dzień.

    • U mnie konsystencja była okej. Mam nadzieję, że po prostu się uczą, a nie mają lepsze i gorsze dni. Czas pokaże. Na pewno warto dać im szansę. 🙂

  • Koniol

    Jak. Można. Nienawidzić. Tortexu. ?.

    Przecież to klasyka polskiego smaku, ketchup produkowany z jednego pomidora na tonę produktu. Tortex + stara bagietka + nieświeże pieczarki + najtanszy wyrob seropodobny = zapiekanka z budy przy każdej polskiej podstawówce lat 90, czyli klasyka polskiego streetfoodu!

  • Pójdę sprawdzić, dzięki za cynka 😉

  • Mateusz Alcowhore Łuczyński

    Do którego wcześniej jedzonego pastrami poruwnujesz arizone?

    nikt normalny w stanach nie gotuje na koniec mostka na parze. To nie jest w ogóle amerykański styl, tam się tylko wędzi. w niskiej temepraturze.

    Na parze robi się tylko po to (przynajmniej w amerykańskim stylu) aby rozmrozić potrawę. Wasza błędną opinia wywodzi się pewnie od polskiej firmy Pastrami Deli, która przesyła instrukcję jak przygotować ich produkt 🙂

    Co do mostka. Nikt w polsce nie ma prawdziwego mostka, bo brisket, który występuje w przepisach różni się od zupełnie od poslkiego mosta, ponieważ w stanach rozbiór tuszy wołowej wygląda inaczej i innaczej wykraja się części.

    edukujmy się, zanim tworzymy opinie
    🙂

    • Prawdą jest, że pisząc akapit o tym, jak przygotowuje się pastrami, posiłkowałem się pastrami deli. Nieprawdą jest, czy do czegoś je porównywałem. Ot, napisałem, jak mi smakuje, bo raczej moja skala porównywawcza w tym temacie nie jest zbyt duża. 😉 To, jak przygotowuje się pastrami, kompletnie nie miało wpływu na moją opinię czy ocenę. 😉