Wyszukiwarka

Bar Hong Yu (Poznań)

Screenshot_2016-06-21-11-19-37-01

Sushi w rolkach „do łapy” już jest w Poznaniu! Czy format się przyjmie?

Jeszcze miesiąc temu zazdrościłem Wrocławiowi małego lokalu specjalizującego się w nowej formie sushi take away – hand rollsach. Okazuje się, że podobne miejsce otworzyło się przed 2-3 tygodniami w stolicy Wielkopolski.

Z drugiej strony „otworzyło się”, to chyba za dużo powiedziane. Lokal sam w sobie istnieje dłużej, będzie już chyba z rok, tyle że do tej pory funkcjonował jako „azjatycki market”, czyli sklep spożywczy z produktami sprowadzonymi z Azji – dla wielbicieli tamtejszej kuchni miejsce na pewno znane.

Teraz dochodzi możliwość zamówienia robionych na miejscu i przygotowywanych na bieżąco rolek sushi – w rozmiarze mniej więcej o połowę mniejszym od standardowej tortilli. Co ciekawe, w menu nie ma hand rollsów z rybą, nawet tą wędzoną. Co w zamian? Tofu, kurczak teriyaki, wołowina bulgogi, kimchi, a nawet jakaś włoska wariacja z rukolą i szynką parmeńską. Cena za 1 rolkę waha się od 8 do 10 zł – wydaję mi się, że warto byłoby ją ujednolicić.

Screenshot_2016-06-20-21-33-55-01

Oprócz tego w menu jest onigiri w dwóch smakach, trzy rodzaje sałatek i kimchi. Łaszę się na to ostatnie i dobieram do niego rolkę z wołowiną bulgogi. Do zestawu darmowo dorzucany jest marynowany imbir oraz trochę sosu sojowego. Towarzyszy mi Pjotr, który zamawia dokładnie to samo, tyle że do tego wszystkiego dobiera jeszcze rollsa z kurczakiem teriyaki.

Screenshot_2016-06-20-21-31-42-01

Wrażenia całkiem pozytywne. Już jedna rolka jest całkiem sycąca – w ramach szybkiej przekąski będzie jak znalazł – z kolei dwie powinny być idealne na lekki lunch. Zawartości trudno się przyczepić – ryż jest dobrze ugotowany, a bulgogi do spóły z ogórkiem i sałatą smakuje naprawdę nieźle.

Całość jest jednak dość sucha, więc użycie sosu wydaje się być niezbędne. I tu mała uwaga, którą wraz z Pjotrem „sprzedajemy” obsłudze: przydałyby się jakieś inne sosy, choćby teriyaki, który w porównaniu do sojowego jest gęstszy i nie przelatywałby przez całego rollsa. Jeśli je się na miejscu, takie kapanie z rolki może nie stanowi większego problemu, ale gdy konsumujemy „w drodze”, to łatwo o upaćkanie się. W odpowiedzi słyszymy, że jest plan na dwa nowe sosy – dodatkowo płatne, ale mam nadzieję, że będzie to groszowa sprawa.

Screenshot_2016-06-21-11-16-10-01

Sushi w rolce ostatecznie na plus. A jak kimchi? Smaczne, ale brakuje w nim ognia. Kiedy ostatni raz sprawdzałem, kimchi było PIKANTNYM daniem. Zazwyczaj, gdy jem tę koreańską kapustę, to robi mi się gorąco. A tu? Luzik, nawet kropla potu ze mnie nie spłynęła.

Screenshot_2016-06-21-11-17-16-01

Wnioski? Bar Hong Yu to miejsce z potencjałem i kolejny lokal po Tokyo Tey, starającym się zmienić postrzeganie sushi, które nie jest żadnym elitarnym jedzeniem, a jedzeniem po prostu. Trochę rzeczy do poprawy, ale widać, że właściciele i obsługa dopiero się rozkręcają. Za kilka tygodni będzie hit!

Lokalizacja: Święty Marcin 27, Poznań | fanpage

Ceny:
* bulgogi – 9,50 zł
* teriyaki – 9 zł
* kimchi – 5 zł

Smakowitość:

bulgogi 75%
kimchi 50%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: dwie rolki na lanczyk idealne

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.27/5 (11)
Ja oceniam na...

  • pieknepaznokcie

    Zdjęcia numer 3 – klasyk z podręcznika jak być facetem i o siebie nie dbać 😀

  • Drago

    Są różne stopnie pikantności kimchi 😉

    • Ale ten był zerowy! 😛

      • Maciej Blackstar Lisiak

        Maciej pewnie tak jak ja, dopóki nie ma łez, to nie jest ostre 😉

        • No właśnie nie! To było ŁAGODNE kimchi, bez krzty ostrości. 😛

  • Ok, to teraz zamiast zazdrościć Wrocławiowi będę zazdrościł jeszcze Poznaniowi… 😀

    • Pewnie już niedługo na Śląsku, nie ma co zazdrościć. 🙂

      • Do nas takie nowinki niestety docierają ze sporym opóźnieniem… Lody rzemieślnicze/naturalne dopiero w tym roku wystartowały 🙁

  • ORI gami

    Na pewno prezentują to jako rolki sushi? Bo po opisie brzmi bardziej jak koreański kimbap. Szczególnie, że podawane jest z kimchi
    Tak czy siak na pewno odwiedzę to miejsce 😀

    • W menu funkcjonuje jako „sushi rolls”, ale słyszałem jak jednemu z klientów sprzedawano to jako „kimbap” właśnie. Myślę, że to taka sprytna zagrywka, bo szerokiego grona odbiorców kimbapem nie skusisz, a sushi rollsami już tak. Jeśli jednak przyjdzie do nich ktoś, kto ma większe pojęcie o kuchni z tego regionu, wtedy rozmawiają z nim nieco inaczej.

      Tak mi się przynajmniej wydaję. Wilk syty i owca cała. 😉

  • Devorzhum

    Tak niesmacznych zdjęć jeszcze tutaj nie widziałem, i nie chodzi o prezentowane jedzenie.

    • Co Cię zatem trapi? 🙂

      • Devorzhum

        Dłonie…

        • Dłonie jak dłonie, zresztą są na zdjęciach dwie różne pary. 😉 Ale spoko, następnym razem wynajmę modelkę z ładnymi tipsami, bez blizn i zadrapań. 😉

          • Piotrek Ostrowski

            Z bliznami nic się nie zrobi, ale paznokcie można obciąć.

          • Naprawdę doszliśmy do tego momentu, w którym będziemy dyskutować o odpowiedniej długości paznokci u faceta? Jeśli tak, to ja gaszę światło i wychodzę. 😉

          • Tylko nie trzaskaj drzwiami jak panienka z tipsami xD

        • Ewa

          Zdecydowanie się zgadzam. Szczególnie na zdjęciu, na którym widoczne są także tory tramwajowe. I poważnie: facet powinien mieć czyste i przycięte paznokcie, szczególnie gdy prezentuje jedzenie. PS. Tipsy są niehigieniczne, także nie polecam 😉

  • Nie odbierz tego źle, ale proszę, nie pisz że jedzenie było „syte”. To nie po polsku. Człowiek może być syty, a jedzenie sycące. Już któryś raz to u Ciebie czytam i tym razem nie mogłam się powstrzymać od komentarza. Mam nadzieję, że nie weźmiesz tego za obraźliwe i gorąco pozdrawiam!

    • Nie wiem, kiedy przeczytałaś ten artykuł, ale w chwili, gdy pisałaś ten komentarz, błąd był już poprawiony. 🙂 Ktoś mi zwrócił na to uwagę na Facebooku i w trymiga to zmieniłem. Zapamiętam na przyszłość.

      A gdyby mi się zapomniało, to weź mnie szturchnij! 😉