Wyszukiwarka

Bitch Please (Food Patrol, Poznań)

WP_20130626_001Nowa pozycja w Food Patrol.  – J-Mac, możemy na Ciebie liczyć? – Wiadomo. Jak pilna sprawa? – Pilna jak… – tak mniej więcej wyglądała rozmowa dotycząca nowej pozycji w Food Patrol. Chłopaki serwujący burgery w przyczepie jeszcze ani razu nas nie zawiedli, więc wybrałem się tam bardzo chętnie. Przed wami pierwsza  (i najlepsza) recenzja nowego burgera z najsłynniejszej przyczepy w Poznaniu.

Moja ostatnia wizyta w Food Patrol była bardzo udana i wracałem tam jeszcze parę razy, aby zjeść Bossa (czasem domawiałem do niego inne pozycje, tak na dopchanie). Na Bitch Please udałem się więc z nadzieją, że również mnie zachwyci. Bo składniki przedstawione na stronie zapowiadały niezłą wyżerkę. Oprócz mięsa (na którym chłopaki naprawdę się znają) dostajemy nieco żółtego sera, pomidora, trochę szpinaku i – najważniejsze – krążki cebulowe. Wszystko polane sosem andaluzyjskim.

Na papierze wygląda to bardzo dobrze, ale z pierwszym gryzem pojawił się zgrzyt – brak wyraźnego pierwszego planu. Może gdybym wziął podwójną wołowinę, ona by go stanowiła, a tak burger nie może się zdecydować, czy najważniejsze ma być mięcho, czy może krążki cebulowe (całe szczęście nie szpinak), co powodowało pewien smakowy chaos tej pozycji. Z jednej strony wyśmienita, średnio wysmażona wołowina, z drugiej zacne krążki (niestety nie ichnie, lecz kupne), a z drugiej źle dobrane proporcje. Co nie znaczy że mi nie smakował, bo smakował. Pomimo niemożności wskazania, kto tu jest aktorem pierwszo-, a kto drugoplanowym, to pozycja broni się sama. Mięcho soczyste jak zawsze, krążki dodają mu tej słodyczy i chrupkości, a za sprawą sosu jest nieco bardziej charakterny.

Przemyślę powrót do Bitch Please, ale z jednym zastrzeżeniem – wezmę podwójną wołowinę. Ten burger potrzebuje pierwszego planu, a dwa razy więcej jednego z najlepszych mięs w mieście jest tym, co może ten plan zrobić.

Cena: 14 zł

Lokalizacja: róg ulic Św. Marcin i Piekary, Poznań

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: 31%