Wyszukiwarka

Bydlak (Poznań)

Już za chwilę, już za momencik dobra burgerownia będzie na każdym osiedlu.

Mateusz, znany jako zgadula, były szczeciński korespondent, który obecnie o knajpach ze stolicy zachodniopomorskiego pisze na swoim blogu Hasztag Gastro, wpadł na chwilę do Poznania. Przyjechał głodny i z apetytem na mięso, więc zabrałem go do polecanego przez Was miejsca – burgerowni Bydlak na Polance.

Lokal z zewnątrz prezentuje się całkiem zachęcająco. W środku jest przestronnie i siedzi się tutaj bardzo przyjemnie. Na miejscu nad wszystkim czuwa właściciel, a ofertę trzeba raczej nazwać skromną – takie przeciwieństwo Burgerowni Ranczo, gdzie nad wyborem burgera trzeba było dłużej podumać. Tutaj burgerów w menu jest kilka i są to raczej standardowe kompozycje.

20160212_134443~2

Mój wybór pada na „bydlaka z jajami”, w którym prócz standardowej porcji 200 g wołowiny znajduje się także bekon, jajko sadzone, warzywa oraz sosy. Ogromny plus za to, że obsługa pyta nie tylko o stopień wysmażenia mięsa, nie tylko o rodzaj pieczywa, ale również o to, jak mocno ma być ścięte jajko. Oczywiście proszę o takie z „lejącym się” żółtkiem – w tego typu burgerach właśnie ono jest najlepsze.

Zanim odchodzę od kasy, zostaję zaskoczy dwukrotnie: najpierw proponowana jest mi darmowa kawa (tej nie pijam, wolałbym wodę za free), a po chwili zauważam, co takiego smaży się na grillu. Wołowina uformowana jest w raczej cienkie placki, za to o dość dużej średnicy, co jest rzadziej spotykane, bo odpowiednie wysmażenie mięsa jest w takim układzie ciut trudniejsze.

20160212_134436~2

Wszystko jednak wychodzi na tip top: i krowa jest soczysta, i żółtko po drugim czy trzecim gryzie uroczo się rozpływa, łącząc z innymi składnikami. Co do nich, to boczek nie zawodzi i należycie chrupie, choć chyba wolałbym podwójną porcję, ale to takie moje zbaczenie. Duże brawa należą się za warzywa, gdyż poza standardem w postaci rukoli i ogórka, pojawia się tu także pocięta w długie paski papryka – pasuje tu idealnie, jest soczysta i fajnie chrupie. Sosy, które – nawiasem mówiąc – przygotowywane są na miejscu, dobrze zagrały w tle, zwłaszcza BBQ, dobrze komponujący się z bekonem i rozlewającym się żółtkiem. Z kolei do bułki trudno mieć jakieś zastrzeżenia, ale z drugiej strony to nie jest też poziom Wyczesanych Porków – ot, dobre pieczywo, nic więcej.

Z Bydlaka wychodzę zadowolony. Burger smakował bardzo dobrze i na dobrych kilka godzin zapominam, co to znaczy głód. Czy jednak wrócę? Raczej nie. Wprawdzie burgerownia z Polanki trzyma wysoki poziom, ale jednak w centrum lub w swojej okolicy znajdę miejsca lepsze lub przynajmniej porównywalne. Bydlak to nie jest miejsce, do którego jedzie się specjalnie z drugiego końca miasta, ale jeśli mieszkasz w pobliżu lub często bywasz w okolicy, uderzaj śmiało, nie zawiedziesz się. Mam rację, Mateuszu?

Chciałbyś wygrać darmową kolację? Kliknij tutaj, weź udział w konkursie i wygraj ucztę ze mną lub bliską osobą.

zgadula

[zgadula]

Ano, masz. Spełniłeś moje życzenie, że ma być mięso. A przy okazji całkiem nieźle się najadłem.

Podobał mi się lokal. Utrzymany w bardzo spójnej, choć dość ciemnej stylówie. Dominuje czerń, przez co z jednej strony jest trochę ciemno, ale z drugiej całkiem elegancko jak na osiedlowego burgera.

Bardzo miło ze strony twórcy Bydlaka, że menu jest takie proste. Nie ma tu zbędnego wybierania, kombinacji, tylko kilka propozycji i parę dodatków. I o ile pytanie o stopień wysmażenie powinno być normą, o tyle stopień wysmażenia żółtka w jajku sadzonym… fenomen! Super opcją jest też wymiana pszennej buły na pełnoziarnistą.

Ale tylko rednaczowi dane było odpowiedzieć na to nietypowe pytanie. Mój burger nie miał sadzonego jajka. Mięśniak, bo tak się zwała moja kompozycja, składał się z 200g mielonej wołowiny usmażonej na medium, boczku, karmelizowanej cebuli, sosu BBQ. Wszystko to zamknięte w pszennej bułce.

DSC_0769

DSC_0775

Od czego tu zacząć, gdy każdy składnik jest równie udany! Genialnie wysmażone, cudownie soczyste mięso. Lekko chrupiący bekon, delikatna słodycz cebuli i smaczny sos BBQ idealnie wpasowały się w kanon burgera barbecue. A do tego, żeby nie było nudno, to wśród warzyw znajdziemy żółtą paprykę, która świetnie chrupała. Bardzo miła odmiana od typowo mięsnych, lejących się konstrukcji.

Do buły zastrzeżeń nie mam – utrzymuje kanapkę w kupie, sama też smakuje przyzwoicie – krok wyżej od typowego burgerowego pieczywa.

A jako że jestem miłośnikiem wszystkiego, co tłuste, a najlepiej smażone – to zamówiłem jeszcze frytki. I dostałem je sporo później od burgera, w zasadzie gdy już go skończyłem i moje oczekiwania prawie sięgnęły sufitu.

I równie szybko runęły. Po tak pysznym i udanym daniu głównym, liczyłem na równie pyszne i udane fryteczki cięte na miejscu. Czy coś. A dostałem mrożonki. Wprawdzie usmażone na świeżym tłuszczu, chrupiące z zewnątrz i pulchne w środku. Ale nadal mrożonki. Szkoda.

DSC_0777

DSC_0779

200g krowy robi jednak swoje, przez co nie potrzebowałem posiłku przez wiele następnych godzin. Czy bym polecił? Jest naprawdę pysznie, ale to jednak ubocze Poznania. Czy kazałbym komukolwiek ze Szczecina jechać na przykład na Prawobrzeże, bo tam karmią czymś pysznym? No raczej nie. Ale mieszkańcom Prawobrzeża bym polecił z całego serca.

Zgłodniałeś? Kliknij w baner i zamów jedzenie z dostawą do domu.

Lokalizacja: Katowicka 81D/108, Poznań | fanpage

Ceny:
* bydlak z jajem – 17 zł
* mięśniak – 16 zł
* frytki – 5 zł

Smakowitość:

bydlak z jajem 80%
mięśniak 85%
frytki 50%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: 200 g wołowiny!

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.86/5 (14)
Ja oceniam na...