Wyszukiwarka

Donkey Hot (Food Patrol, Poznań)

WP_20130921_005„Nowość w Food Patrol!” – to zdanie zawsze wywołuje u mnie uśmiech i chęć do życia oraz wzmaga mój apetyt. Jako etatowy pożeracz każdej nowości nie mogłem ominąć kolejnej propozycji od jednej z moich ulubionych burgerowni. Zwłaszcza, że chłopaki znowu poszli na bogato i zapowiadała się świetna wyżerka.

Zanim jednak przystąpiłem do konsumpcji chwilę pochyliłem się nad samą nazwą (i składem) burgera. Donkey Hot. A teraz przeczytajcie to szybciej i wyjdzie wam Don Kichot (tak zresztą zaanonsowali go na stronie).

Chwile od złożenia zamówienia do otrzymania zawiniątka upłynęły mi właśnie nad dogłębną analizą tego, co Food Patrol tym razem zmajstrował. No bo tak, Donkey (osioł na nasze) – to jasne, burger ma salami, a je się chyba robi z osła (inaczej Shrek by nie groził swojemu kompanowi, że jeśli się nie zamknie, to otworzy wytwórnię salami). Poza tym giermek Don Kichota jeździł na ośle, tak oto sprytna gra słów. Część „Hot” też ma drugie dno – jednym z game changerów tego buegera jest sos na bazie musztardy, a ta ciut pikantna jest. Naciągane? Być może, ale właśnie dostałem burgera, który nasunął mi całkiem niespodziewane rozwiązanie moich przemyśleń.

WP_20130921_007Oprócz wspomnianego przeze mnie salami  i sosu (o którym ciut więcej powiem za chwilę), burger zawiera również roszponkę (czyli zieleninę), czerwoną cebulę (tyle miłości dla niej), pomidora i majonez. Wszystko w ich nowej bułce (która jest rewelacyjna).

Pierwszy gryz i ogarnia mnie mini euforia – trafił mi się kęs z każdym składnikiem i pomimo, że trochę tego tam jest, poczułem harmonię. Średnio wysmażona wołowina – delikatna, momentami wręcz subtelna – była świetnie równoważona przez nieco słonawe i twarde salami. Słodkawy pomidor i ostra cebula dzielnie wypełniały drugi plan, ustępując nieco miejsca sosom.

I tak przez cały proces konsumpcji (może poza pomidorem, jego akurat specjalnie dużo nie było, ale nieważne), salami naprawdę robi różnicę i dzielnie, niczym Sancho Pansa, wspomaga swojego mistrza. Roszponka natomiast, nie narzuca się i dobrze, wszak to tylko zielenina. O ile wpływ majonezu na tego burgera łatwo sobie wyobrazić, to nowy, autorski sos robi już o wiele większe zamieszanie. Składający się z musztardy, soku z pomarańczy i jakiegoś zielska (pietruszka czy cokolwiek). Najważniejsza jest w nim musztarda, ale nuta pietruszki i pomarańczy też jest łatwa do zlokalizowania. Smakowo nadaje takiej nieco bardziej pikantnego charakteru, takiego ciut szalonego sznytu całości. A do całości będę wracać, tego jestem pewien.

WP_20130921_008Kiedy już skończyłem jeść i pogadałem chwilę z obsługą, naszła mnie myśl. Ten burger ma bardzo głębokie drugie, a może nawet siódme dno. Don Kichot był szaleńcem walczącym z wiatrakami. Jak inaczej można nazwać budkę w ciężarówce serwującą hamburgery, które większość ludzi kojarzy z sieciówkami? Toć to walka z wiatrakami, ale nie mamy powodów do niepokoju. Donkey Hot może dzielnie nas prowadzić na te wiatraki. Z nim w dłoni bardzo chętnie pójdę w każdy bój.

Cena: 14 zł

Lokalizacja: róg ulic Św. Marcin i Piekary, Poznań

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: 34%