Wyszukiwarka

Drukarnia Skład Chleba & Wina (Poznań)

To takie miejsce, do którego idziesz w minimum dwie osoby, kiedy oboje macie ochotę na całkiem różne rzeczy.

Bo widzicie, moja dziewczyna nie do końca podziela moją dietę. Wiadomo, są rzeczy, które wspólnie uwielbiamy, ale dobrego burgera z chrupkim bekonem jadła kilka razy w życiu, bo na co dzień woli jednak coś lżejszego. Nie wszyscy muszą kochać wołowinę i boczek.

Dlatego też dziękuję Łodzi za wymyślenie Drukarni i Poznaniowi za importowanie tej knajpy do stolicy Wielkopolski. Tu karta z jednej strony wcale nie jest wyjątkowo rozbudowana, a z drugiej każdy znajdzie coś w niej dla siebie. Czyli jak jesteście w podobnej sytuacji do mnie, to możecie tu przyjść. Albo gdy wybieracie się na obiad z nowo poznaną osobą, której preferencji kulinarnych jeszcze nie znacie.

DSC04564 (Kopiowanie)

Początkowo jesteśmy zgodni w tym, co zamawiamy: i ja, i ona prosimy o lemoniadę do picia i gazpacho w ramach przekąski. Różnie pojawiają się dopiero przy wyborze drugiego dania: ja burger z dzika, ona – dorsz atlantycki z sosem prosseco i kawiorem.

Lemoniada wjeżdża pierwsza i dość szybko, co w ponad 35-stopniowym upale jest prawdziwym wybawieniem. Z temperaturą totalnie nie współgra jednak rozmiar napoju, który nie przymierzając jest na 5 większych łyków orzeźwiających dosłownie na chwilę. W mniej gorący dzień na wielkość lemoniady mógłbym przymknąć oko, ale gdy w powietrzu Afryka, to na pewne rzeczy jestem bardziej cięty. Darmowy dzban wody – standard w wielu miejscach w Europie Zachodniej – rozwiązałby sprawę polubownie.

DSC04570 (Kopiowanie)

Aha, lemoniada sama w sobie smaczna. Balans między smakiem kwaśnym a słodkim wyważony idealnie, dzięki czemu napój chociaż na chwilę gasi pragnienie.

Gazpacho w roli przystawki trochę mnie rozczarowuje. Może dlatego że moje pierwsze zetknięcie z tym hiszpańskim chłodnikiem miało miejsce właśnie na Półwyspie Iberyjskim, przez co w pamięci pozostało mi wspomnienie, że to zupa 10/10. Tutaj tak wspaniale nie było – ot, lekko pikantny, chłodny wywar pomidorowy, do którego ktoś wlał chyba ciut za dużo oliwy z oliwek. Przy pierwszych paru łyżkach jej posmak dominuje nad resztą, co trochę mnie irytuje.

DSC04580 (Kopiowanie)

DSC04588 (Kopiowanie)

Moja póki co umiarkowanie słaba opinia o Drukarni szybko zostaje zrewidowana przez dania główne. Najpierw próbuję dorsza od mojej dziewczyny – coś pysznego! Rybka jest niezwykle delikatna, a sos z prosseco z dodatkiem kawioru i puree z zielonego groszku pasują tu doskonale. Kompozycja, której warto spróbować, gdy ma się ochotę na coś lżejszego. Przez chwilę pomyślałem, że znów Sonia wybrała lepsze danie ode mnie.

DSC04595 (Kopiowanie)

DSC04593 (Kopiowanie)

DSC04598 (Kopiowanie)

Ale tylko przez chwilę, bo burger z dzika pozytywnie mnie zaskakuje. Rzadko podniecam się bułkami i mało która burgerownia potrafi mnie w tym temacie zachwycić. W Drukarni jadłem burgera w najlepszym pieczywie w Poznaniu, z którą jakościowo może konkurować jedynie Fat Bob Burger. Choć są to całkowicie inne bułki, to łączy je jedno – w jednym i drugim lokalu wypiekają je na miejscu. Moja grahamka była mięciutka i sama w sobie rewelacyjna.

Fryteczki i sałatka z ogórka małosolnego w roli dodatków = profit.
Fryteczki i sałatka z ogórka małosolnego w roli dodatków = profit.

DSC04609 (Kopiowanie)

A mięso? Też dobre – odpowiednio wysmażone i doprawione. Towarzyszy mu jedynie sałata, pomidor oraz sos. Z sosem mam mały problem, bo w karcie jak byk stoi, że jest on na bazie whisky, a w smaku jest musztardowo-chrzanowy (coś jak ten do WieśMaca, tylko lepszy). Niby mi to nie przeszkadza – ba, bardzo mi on smakuje! – ale nieco czuję się oszukany. Niemniej, burger więcej niż na plus.

Frytki grube - takie, jak lubię najbardziej.
Frytki grube – takie, jak lubię najbardziej.

DSC04601 (Kopiowanie)

Zresztą jak i sama Drukarnia – z chęcią bym do niej wrócił, bo dobrze w niej zjadłem i miło spędziłem czas. Chcąc zjeść najlepszego burgera w mieście udałbym się gdzie indziej, ale idąc na obiad taki jak ten, wybrałbym właśnie Drukarnię. Także z powodu puszczanej tam muzyki, która świetnie pasowała miejsca i atmosfery w nim panującej.

Lokalizacja: Podgórna 6, Poznań | fanpage

Ceny:
* lemoniady – 10 zł
* gazpacho – 10 zł
* dorsz atlantycki – 34 zł
* burger z dzika – 25 zł

Smakowitość:

lemoniady 70%
gazpacho 60%
dorsz 85%
burger z dzika 80%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: idzie się najeść

 

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.84/5 (50)
Ja oceniam na...

  • Mr. Lloyde

    To chyba zarząd i skład Drukarni łódzkiej przeniósł się do Poznania bo ta knajpa koszmarnie podupadła. Mylenie zamówień, masakryczny czas oczekiwania, zimne jedzenie i cena kompletnie nieadekwatna do jakości.

    • Czyli odkąd jest Drukarnia w Poznaniu, to ta w Łodzi zawodzi? Słabo.

      • Mr. Lloyde

        Zawodzi od dłuższego czasu, nie wiem od kiedy Drukarnia jest w Poznaniu. Tak czy siak było to miejsce, w które chodziliśmy ze znajomymi którzy do nas przyjeżdżali. Ma kapitalny wystrój i klimat, to trzeba przyznać..ale gdy przyszliśmy po pierwszym, drugim,trzecim wrażeniu dostaliśmy po prostu czymś ciężkim po łbie i przestaliśmy się tam pokazywać. Drukarnia zbiera bardzo mieszane recenzje na facebooku i naprawdę, trzymam kciuki za to żeby nie spieprzyli tematu w Poznaniu.

        • W Poznaniu jest jakieś pół roku. Póki co słyszałem raczej pozytywne opinie, jedyne minusy dotyczyły wielkości porcji.

  • Karolina

    Baniak 5l wody to koszt ok 1,5 zl, starczy spokojnie na 5 stolików. A u nas to nadal niespotykane. Czy restauratorzy nie wiedzą, że małym kosztem mogą zyskać sympatię klientów, którzy i dłużej posiedzą i częściej wrócą, zwłaszcza latem. Nie wspominając już o kranówce, która w wielu miastach jest jak najbardziej zdatna do picia. No tak, ale wtedy nie sprzedawaliby pewnie za dużo lemoniady po 15 zl:)

    • Myślałem o stworzeniu mapy z restauracjami, w których woda jest za darmo. Miałaby dużo luk. :<

      • Karolina

        To chyba obawa restauratorów, że jak woda za free to klient nie zamówi nic więcej do picia. Serio myślą, że jak ktoś idzie na obiad i chce wypić piwko/kawę/herbatę do tego to jak zobaczy darmowa wodę to już nie zamówi?! Zgoda, jak ktoś pije wodę do obiadu to pewnie nie zamówi wody za 5 zl mając darmową, ale może wtedy zamówi deser, albo droższe danie. Eh, temat rzeka.

        • Ponoć na napojach restauratorzy zarabiają najwięcej, więc może jest się czego obawiać?

          • Karolina

            Tak, najwięcej, ale głównie na alkoholu i kawie/herbacie. Jeszcze musi trochę czasu upłynąć, żebyśmy byli bliżej dobrych standardów europejskich, ale, żeby nie było za dołująco, zauważam dobrą zmianę – ketchup/oliwa w wielu pizzeriach jest za free. Ukochany sos wszystkich Polaków (czosnkowy) nadal trzyma cenę zbliżoną do litra benzyny, ale widać zmiany!

  • kaśka

    A co to za zmiana. „Nie wszyscy muszą kochać wołowinę i boczek.” jeśli chodzi o dziewczynę delikwenta, ale tak na codzień to jebać wegetarian i co to za pizdy nie lubjo bekonu jak tak można olaboga!!!!1

    • Gdzie ja w ten sposób obrażałem wegetarian? To, że uwielbiam wołowinę i boczek, nie przepadając równocześnie za daniami bezmięsnymi, o czym mówię o głośno i wyraźnie, nie oznacza przecież, że kimś gardzę. Tak upraszczając, wysnuwasz całkowicie błędne wnioski. 🙂