Wyszukiwarka

Fudge Filosophy (Poznań)

Jeśli umrzeć z przesłodzenia, to właśnie tutaj.

To jest najsłodsze miejsce w Poznaniu i prawdopodobnie w Polsce. Kto wie, może też w Europie, na świecie i w całej Drodze Mlecznej? Nie zdziwiłbym się.

Fudge Filosophy to – upraszczając, jak się da – cukiernia, tylko taka mało tradycyjna. Można powiedzieć: amerykańska, choć nie wiem, czy to dobre określenie. Po prostu inna, oparta na sprytnym pomyśle.

Zobacz videorecenzję i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Niemal wszystko kręci się tu bowiem wokół popularnych słodyczy – zarówno tych znanych i dostępnych w Polsce, jak i tych z zagranicy, które nie mają w naszym kraju oficjalnej dystrybucji i które trzeba sprowadzać samodzielnie lub przez pośredników. Snickersowi, Kinder Bueno czy Oreo towarzyszy więc Reese’s czy Magic Starsy.

Te wszystkie słodycze wykorzystuje się w Fudge Filosophy na wiele sposobów. Jak łatwo się domyślić, często są elementem dekoracyjnym ciast, serników, tortów, muffinek, cupcake’ów i wszelkich innych wypieków. Efekt jest oszałamiający tym bardziej, że nikt tu na sklepowych słodkościach nie oszczędza. Zresztą, wystarczy spojrzeć na zdjęcia, by się o tym przekonać. Wcale nie dziwi mnie to, że są one bardzo popularne na Instagramie i Facebooku. Wcale. Foodporn w czystej postaci. I pełen cukru.

Poza tym słodycze dodaje się do szejków. Dwa wybrane produkty miesza się z mlekiem i lodami. Dla najodważniejszych jest jeszcze bita śmietana. Mało tego, szejki dzielą się na dwa rodzaje. Ten pierwszy opisałem wyżej, ten drugi to prawdziwe wyzwanie nawet dla największych wielbicieli wszystkiego, co słodkie. Okej, tzw. freakshake to jeśli chodzi o bazę, dokładnie to samo, co w przypadku wersji „normalnej”. Tyle że dochodzi tu jeszcze gęsty, bardzo słodki krem, polewy i mnóstwo pokruszonych słodyczy. Wygląda jak milion dolarów, milion kalorii i milion lajków na Instagramie. Dałem radę zjeść i wypić do końca. Tak po trosze jestem z siebie dumny.

Fudge Filosophy wzięło się jednak od czegoś zupełnie innego. Pierwszy człon nazwy pochodzi od „fadży”, czyli… w sumie trudno dokładnie wyjaśnić. Bo nie są to ani praliny, ani cukierki, ani ciastka, ani krówki. Pod względem konsystencji najbliżej im chyba do czegoś, co w Polsce nazywa się „blokiem czekoladowym”, tyle że „fadże” mogą być w zasadzie w dowolnym smaku. Czekolada owszem też, ale poza tym w Fudge Filosophy kupicie codziennie kilkanaście innych smaków, a od początku istnienia tej wyjątkowej cukierni przez ladę przewinęło się pewnie z kilkaset różnych rodzajów. Obok „fadży” o smaku Oreo i Snickersa znajdziecie też te o smaku zielonej herbaty czy mięty.

Mówiąc w skrócie, słodkościowy orgazm. I tak, wiele osób pewnie uzna, że to przesada, że są jakieś granice tolerancji cukru i w Fudge Filosophy jest ona przekraczana kilkukrotnie. W zasadzie trudno się z tym kłócić. Tyle że każdy tę granicę ma postawioną gdzie indziej. Jedni mogą jeść w Fudge Filosophy codziennie, kolejni – jak ja – raz na jakiś czas (np. raz na kwartał), a jeszcze inni – wcale.

Warto pamiętać, że takie słodycze nigdy nie były, nie są i nie będą zdrowe, ale z drugiej strony nikt tu nie próbuje wmówić, że jest inaczej. Sama słodycz, tysiące pustych kalorii i mnóstwo zabawy! Cenię za oryginalny pomysł i za doskonałe wykonanie oraz wróżę dalsze sukcesy w przyszłości. Dobra robota, oby tak dalej!

Lokalizacja: Długa 9, Poznań | fanpage

zakres cen: 10-20 PLN

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.58/5 (120)
Ja oceniam na...

  • zipperblog

    Te zdjęcia są super, tylko zawsze jak akurat jestem w Poznaniu i tam wchodzę to praktycznie nic wielkiego nie ma… Oni robią te wielkie torty na specjalne okazje czy akura mam pecha i wchodzę jak już wyszły? 😀