Wyszukiwarka

Gołe Baby (Poznań)

Nazwa mówi sama za siebie: jest na czym zawiesić oko! A wygląda, jak smakuje!

Kiedy już myślisz, że kolejna burgerownia w Poznaniu nie ma racji bytu, pojawiają się Gołe Baby i zmieniają twoje zdanie o 180 stopni. Tworząc ranking najlepszych miejsc na burgera w stolicy Wielkopolski, byłem przekonany, że nowe lokale pozbawione są wszelkiego sensu – poziom wśród czołówki jest na tyle wyśrubowany, że raczej nikt nie będzie mógł jej zagrozić. A tu proszę, w ten zabetonowany rynek weszły Gołe Baby. Jak nóż w masło, by nie powiedzieć inaczej.

Zacność tutejszych burgerów zaczyna się od pieczywa. Lekko maślane bułki, mięciutkie i jako tako trzymające całą zawartość. Wydają mi się całkiem podobne do tych, które można dostać w Burgs Chefie – jeśli nawet są to dokładnie te same wypieki, to jest to tylko bardzo dobra rekomendacja. W końcu food truck z Podolan zajął drugie miejsce w moim zestawieniu.

Poza tym mamy mięso. Mięso, które po pierwszej jest dobrej jakości, a po drugie ktoś je naprawdę dobrze przyrządził. Wysmażono mi je w punkt dokładnie tak, jak chciałem. Średnio to średnio, z różowiutką wołowiną w środku. To się ceni!

Podobnie z dodatkami – na samą myśl o nich, mam ochotę klaskać, skakać i cieszyć się jak wariat. Próbowałem dwóch burgerów: „Gołe Baby” (16 PLN) i „Serowy Maseracz” (17 PLN). Ten pierwszy z sosem śliwkowo-musztardowym, karmelizowaną cebulą, ogórkiem, podwójnym (<3) boczkiem, serem cheddar i roszponką. Z kolei ten drugi z sosem paprykowym, karmelizowaną cebulą, ogórkiem, serem mimolette, serem camembert, serem cheddar i sosem „klasycznym”.

Cieszę się, że właściciel Gołych Bab zaproponował przecięcie burgerów na pół – dwóch bym nie zeżarł, a tak spróbowałem obu. I sam nie wiem, który smakuje lepiej! W „Gołych Babach” jest bekon, a ja kocham bekon, zwłaszcza taki, który chrupie i który jest w podwójnej ilości. Poza tym sos musztardowo-śliwkowy, to coś, czego kupiłbym butelkę, gdyby była taka możliwość. A najlepiej to cały kanister.

Z „Serowym Maseraczem” mam podobnie. Okej, tutaj pierwszych skrzypiec nie gra świnka i sos, a ser. Prawdziwa wuchta totalnie smacznego sera, który na dodatek momentami ciągnie się jak kilka metrów dalej w Raclette. Gdyby do tych trzech serów dorzucić jeszcze czwarty, np. gorgonzolę, to byłby to burger 10/10. Mniam!

Co więcej, Gołe Baby robią też swoją szarpaną świnię! Do wyboru w kanapce (16 PLN) lub w towarzystwie frytek, sera, sosu BBQ i szczypiorku (13 PLN). Proszę o tę drugą opcję i w dużym uproszczeniu przypomina mi to, co swego czasu jadłem w Łapu Papu i czym się nawet lekko zachwyciłem, ze względu na nieszablonowość pomysłu (który tak czy inaczej był wzięty gdzieś z Zachodu). Otóż w Gołych Babach frytki z dodatkami stoją na wyższym poziomie. Same w sobie są zwyczajnie smaczniejsze, a wersji jest kilka – nie tylko z pulled porkiem, ale też z np. chili con carne.

Jedzenie jest zatem sztosem. Gorzej z samym miejscem, które nie zachęca do wejścia pod względem wystroju, a podjęcia decyzji nie poprawia działająca „tak sobie” (mówiąc delikatnie) wentylacja lokalu. Z drugiej strony Gołe Baby nie są knajpką, do której idzie się „posiedzieć i spędzić czas”  tylko po to, aby szybko zapełnić żołądek bardzo smaczną szamą lub wziąć ją nawet na wynos. Pamiętajcie o tym.

Z racji tego, że burgerownia z Wrocławskiej czynna jest do późnych godzin nocnych, to z miejsca staje się najsmaczniejszym miejscem na konsumpcję w nocy. Sam będę wracał na pewno – zarówno za dnia, jak i po zmroku. Muszę przygotować jakąś aktualizację rankingu najlepszych burgerów w Poznaniu, bo chyba zaszły małe roszady na podium!

Lokalizacja: Wrocławska 17, Poznań | fanpage

zakres cen: 10-20 PLN

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.52/5 (130)
Ja oceniam na...

  • Damian Jurkiewicz

    Według mnie nowa burgerownia nr.1 w Poznaniu, jeśli mowa o smaku burgerów. Wnętrze jakie jest każdy widzi, ale mi to absolutnie nie przeszkadza. 😀

  • Chyba przez wgląd na recenzje się postarali bardziej z twoimi burgerami.. Jadłem tam z miesiąc temu i jak dla mnie to było mocno średnie – zjadłem i tyle – zero zachwytów do czołowki bym raczej nie zaliczał 🙂

    • A może po prostu się poprawili? 😉 W końcu nie istnieją od lat, tylko od kilku tygodniu i możliwe, że wciąż się „przyuczają”. Daj drugą szansę. 🙂

      • Dam 😀

      • Podczas wczorajszych nocnych wojaży, poszliśmy jeszcze raz go gołych bab – znajomi niechętnie chcieli wejść przez w/w wystrój ale zamówiliśmy burgery i… zwracam honor 🙂 na miejscu smakowało duuuuuuuużo lepiej niż miesiąc temu

  • Daniel Hermanowicz

    Potwierdzam – burger „Gołe baby” w knajpie „Gołe baby” to sztos nad sztosy! Ten sos śliwkowo-musztardowy to jest jakaś genialna mikstura, która w dowolnym RPG robiłaby za legendarny eliksir leczący wszystkie smutki świata! Om-nom-nom.