Wyszukiwarka

inna piekarnia (Poznań)

Na takie miejsce w Poznaniu czekałem!

Odkąd odwiedziłem UMAM w Gdańsku, miałem jedno marzenie: chciałem podobnej cukierni w Poznaniu. Nie musiałem długo czekać. Najpierw pojawiła się inna piekarnia, potem Parle Patisserie, teraz do tego grona dołączył jeszcze GLANC. Wszystkie 3 miejsca specjalizują się w ciastkach, które wyglądają jak miliard złotych, choć nie zawsze tak smakują.

Zobacz video i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Niedawno pisałem o zawodzie, jaki przeżyłem w Parle Patisserie – pięknie prezentującym się lokalu-wydmuszce, w którym nie odnalazłem najważniejszego: smaku.

Z inną piekarnią sprawa jest całkowicie odwrotna. Wnętrze też jest piękne, choć to nie aż tak instagramowy look jak u konkurencji. Wątpię, by dla kogoś był to jednak problem, skoro o całym świecie, zatem również o najbliższym otoczeniu, zapominamy dzięki walorom smakowym.

Już głupia kanapka robi na mnie doskonałe wrażenie. Wygląda trochę jak byle drugie śniadanie dawane dziecku do szkoły, czyli nic specjalnego. Wnętrze skrywa jednak pyszny camembert i nie jest to ser gorszego sortu z osiedlowego sklepu, a pełna smaków aromatyczna zdobycz prosto z Francji. Do tego szpinak, pesto bazyliowe, gruszka, granat i fajne pieczywo. Mega jakość, która usprawiedliwia wysoką ceną. Jeśli jednak kanapka zawiera dużo tak dobrego sera, to mogę płacić za nią nawet te 13 PLN. Ważne, że jest mega jakość.

Kanapka i tak blednie przy ciastku. Ciastku, mini-torciku, jak zwał, tak zwał, za które daje piętnastaka. Od razu powiem, że tych 15 złociszy nie żałowałem ani przez chwilę. Karmelowo-karmelowa słodycz z delikatnym dodatkiem słonego karmelu okazała się szczytem moich słodkościowych marzeń i pragnień. Poprzednie zdanie wcale nie jest masłem maślanym, dokładnie tym było to ciacho – czystą przyjemnością, którą przeciągałem tak długo, jak się tylko dało.

I to nie był koniec uniesień mojego podniebienia, bo mimo zapełnionego żołądka połasiłem się jeszcze na croissanta – firmowego produktu każdej szanującej się francuskiej piekarnio-cukierni. Specjalnie zamówiłem go w wariancie bez żadnego nadzienia (w ofercie jest taki z czekoladą), bo dobry croissant to taki, który świetnie smakuje sam w sobie. Wierzcie mi, ten z innej piekarni był wprost doskonały – maślany jak się tylko da, z idealnego, sprężystego ciasta. Po zjedzeniu jednego croissanta chciałem kupić ich jeszcze tuzin, ale po krótkim przemyśleniu sprawy postanowiłem spasować. Niemniej, gdy tylko będę przechodzić obok tego miejsca i będę miał przy sobie piątaka, to wchodzę tam i biorę jednego croissanta na wynos! Albo dwa.

W ogóle jestem przekonany o tym, że do innej piekarni będę wracał, kiedy tylko się da i będzie mi po drodze. Wszystko, co tutaj zjadłem było bardzo smaczne i jakościowe, zero tanich zamienników, chodzenia na skróty i bawienia się w ciuciubabkę z klientem. Z czystym sumieniem wystawiam maksymalną notę i już nie mogę się doczekać powrotu.

Tylko czy tym razem skusić się na coś nowego, czy postawić na sprawdzony tandem karmelowo-karmelowego ciastka i croissanta?

Lokalizacja: Ratajczaka 39, Poznań | fanpage

zakres cen: 10-20 PLN

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.64/5 (22)
Ja oceniam na...