Wyszukiwarka

Knajpka na Fyrtlu (Poznań)

Obiady domowe od rojbra z Jeżyc.

To jedno z tych miejsc, które moi czytelnicy polecają od bardzo dawna. Długo Knajpka na Fyrtlu była mi nie po drodze, a gdy w końcu decyduję się do niej wybrać, to… zmieniam zdanie i wybieram się Baru 4 Alternatywy, który działa na podobnych zasadach (swoją drogą: totalna porażka).

Co to za reguły? Zupa za piątaka, drugie za dwanaście lub piętnaście. Chyba że to kaczka po poznańsku – specjalność lokalu – wtedy płacisz dziewiętnaście. Poza nią dania występują rotacyjnie, zmieniają się zazwyczaj co 2 dni. Do drugiego dobierasz sobie dodatki i surówki, jakie chcesz, nie płacąc za to dodatkowo. Jedzenie otrzymujesz dosłownie po chwili, bo przygotowywane jest wcześniej, ale przez zastosowanie paru kucharskich sztuczek masz wrażenie, że wszystko jest „świeżo co zrobione”. Dania podawane na jednorazowych talerzach i jedzone plastikowymi sztućcami. Tyle w temacie – prosto, tanio, smacznie i także na wynos.

DSC02227 (Kopiowanie)

DSC02228 (Kopiowanie)

DSC02232 (Kopiowanie)

Knajpka na Fyrtlu nie do końca jest mi po drodze (jestem słoik z Piątkowa), przez co bardzo długo zbieram materiał do recenzji. Odwiedzam ją 3 razy w 3 kolejne miesiące: kwiecień, maj i czerwiec, dzięki czemu mam lepszy ogląd całości. Jem w różne dni tygodnia, o różnych godzinach, w upały i chłody.

Pierwsza wizyta ma miejsce jeszcze w kwietniu. To jest jeden z nielicznych, tych bardziej gorących dni tego miesiąca. Nic dziwnego, że na pierwsze danie wybieram chłodnik. 5 złociszy za spory talerz najprawdziwszego litewskiego na botwince. Spełnia wszelkie wymogi bycia chłodnikiem: jest odpowiednio doprawiony i gęsty, a poza tym spisuje się na medal w walce z upałem. Pełen sztosik.

DSC01308 (Kopiowanie)

DSC01309 (Kopiowanie)

Na zupie nie poprzestaję i zapycham się po brzegi „chińskim daniem na drobiu opartym”. Ot, taka wariacja na temat wschodnioazjatyckiej kuchni, na widok której smakosz z Syczuanu pewnie mógłby się przeżegnać. Mnie jednak w pełni zadowala: kawałki kurczaka są duże, warzyw mnóstwo (cukinia, groszek, marchewka, papryka, fasolka i chyba jakiś owoc), do tego gęsty sos i rozpuszczony ser – wszystko dobrze doprawione, przez co po zjedzeniu oblizywałem palce.

DSC01314 (Kopiowanie)

DSC01315 (Kopiowanie)

DSC01319 (Kopiowanie)

Drugi raz na Fyrtlu jem już w maju. Tym razem nie jest tak gorąco, więc zaczynam od cebulowej z grzankami. Po pierwsze, rozgrzewa, po drugie, jest mocno cebulowa, a po trzecie, grzanki chrupią, jak trzeba. Wszystkie moje oczekiwania, co do cebulowej za piątkę, zostają spełnione.

DSC02213 (Kopiowanie)

DSC02214 (Kopiowanie)

Po zupie pałaszuję bałkańskie cevapcici na patykach z sosem tzatziki, do tego dobieram grube fryty i surówkę. To taki rodzaj mięsa mielonego, w najlepszym wydaniu przygotowywanego z różnych zwierząt. Nie wiem, jak jest na Fyrtlu, nie pytam o to obsługi, ale ja czuję tu barana – nie jestem ekspertem, więc może w rzeczywistości mięsa z owcy tam nie ma. W każdym razie smakuje bardzo dobrze, porównywalnie do tego, co jadłem 10 lat temu w Chorwacji. A tzatziki świetne, po prostu.

DSC02218 (Kopiowanie)

DSC02220 (Kopiowanie)

DSC02226 (Kopiowanie)

DSC02222 (Kopiowanie)

Do czerwca i ostatniej wizyty czekam na spróbowanie kaczki po poznańsku. Nie jestem z Wielkopolsku, u mnie w domu tego rodzaju drobiu raczej się nie jadało, więc nie mam z nim zbyt dużego doświadczenia. Przede mną staje sporej wielkości kawał mięcha – to chyba łopatka (kaczki mają łopatki?) ze skrzydełkiem – i tradycyjne pyzy z modrą kapustą (porcja taka, że śmiało może zastąpić wariant z zupą i drugim daniem). Kaczka jest idealnej konsystencji – lekko soczysta, na pewno nie sucha. Skóra nie chrupie, jest dość tłusta, ale zjadliwa i smaczna. W towarzystwie sosu wszystkim zajadam się, aż miło byłoby popatrzeć na to z boku. Pyzy i modra też na plus, także tego dnia opuszczam lokal równie mocno zadowolony, co za poprzednimi dwoma razy. Jedyny minus: plastikowe sztućce kiepsko sobie radzą w starciu z kaczką i pyzami. Może do swojej specjalności Knajpka na Fyrtlu powinna serwować jednak metalowy nóż i widelec?

DSC03078 (Kopiowanie)

DSC03080 (Kopiowanie)

DSC03081 (Kopiowanie)

DSC03084 (Kopiowanie)

DSC03085 (Kopiowanie)

Może trochę się zagalopuje, ale po tych trzech wizytach dochodzę do wniosku, że to miejsce to taka wizytówka Jeżyc. Nie żadna Wytwórnia, żadne Yeżyce Kuchnia, Kraszkebab czy inne burgery, a właśnie lokal, w którym można zjeść tanio i smacznie, czasem domowo, czasem bardziej egzotycznie, ale zawsze z jeżyckim twistem. Ludzie w porze obiadowej przychodzą tłumnie, a to zawsze jest najlepszą rekomendacją.

Będę wracał. Może nawet tak jak dotychczas: raz w miesiącu?

Lokalizacja: Kraszewskiego 7, Poznań | fanpage

Ceny:
* zupy – 5 zł
* drugie – 15 zł
* kaczka – 19 zł

Smakowitość:

chłodnik 90%
kurczak po chińsku 80%
cebulowa 85%
cevapcici 85%
kaczka po poznańsku 85%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: zawsze syto

Zastanawiasz się, co i gdzie zjeść w Poznaniu? Chcesz się podzielić opinią o lokalu, który odwiedziłeś? Dołącz do grupy „Gdzie zjeść w Poznaniu?” na Facebooku, zadaj pytanie lub wymień się spostrzeżeniami odnośnie gastronomii ze stolicy Wielkopolski.

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.94/5 (17)
Ja oceniam na...