Wyszukiwarka

KRAFT (Poznań)

Duchowy spadkobierca Pintej Klepki?

Nie wiem, czy pamiętacie jeszcze ten lokal z Mickiewicza. Specjalizował się w piwie rzemieślniczym i mocno mięsnej kuchni, a uściślając w naprawdę świetnych kanapkach z pulled porkiem. Niestety, po roku działalności Pinta Klepka zawinęła z poznańskiego rynku gastronomicznego i od tego czasu wypatruję jej następcy. Prawie jak w USA, gdy szukano nowego Jordana.

Obejrzyj video z KRAFTU i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

I tak jak nowy Jordan nigdy się nie pojawił, tak drugiej takiej knajpki jak Pinta Klepka prawdopodobnie też nie będzie. Niemniej KRAFT ma całkiem zbliżony profil, choć większy nacisk kładzie się tutaj na jedzenie niż na alkohol. Kiedy ja odwiedzałem to miejsce, w ofercie były tylko trzy piwa z jednego browaru rzemieślniczego, ale z tego, co mi przekazano, wkrótce powinno się to zmienić (o ile już się nie zmieniło). W każdym razie, piwo tylko w butelkach, żadnych kranów i nalewaków. A szkoda!

screenshot_2016-11-20-20-03-53-01

Ale – jak już wspomniałem – tu się bardziej je, niż pije. I tę konsumpcję najlepiej zacząć od żeberek. Po tym, jak odwiedziłem ŻEBROwar i mocno zawiodłem się na ich mięsie, była to bardzo miła odmiana. Na Słowackiego robią jedne z najlepszych żeber w mieście, choć wydają mi się ciut gorsze niż te z Miasta czy UP in SMOKE BBQ. To już jednak kwestia gustu, bo wszystko zrobiono tu jak trzeba. Mięcho bardzo ładnie odchodzi od kości i nie ma tu żadnych tłustych lub spalonych odrzutów. Wszystko w dość słodkiej glazurze, przypominającej trochę sos BBQ, choć moim zdaniem brakuje tu albo delikatnej pikanterii, albo wędzonego posmaku. Ale to już upodobania, a te każdy ma ciut inne.

screenshot_2016-11-26-20-56-52-01

A jeśli żeberka Was nie przekonują, to jeszcze są kanapki. Z ręką na sercu mogę polecić tę z wołowiną, a w zasadzie z polikami wołowymi, kimchi i sosem cytrynowym. Mięso to prawdziwa petarda – delikatne, rozpływające się w ustach i wizualnie przypominające… pieczeń. Kimchi nie jest przesadnie ostre – ot, lekko pikantne – ale fajnie podkręca tu atmosferę i aktywnie współtworzy smak tej kanapki. W przeciwieństwie do sosu cytrynowego, którego w ogóle nie czuję, choć wcale mi to nie przeszkadza. Już kimchi dba o to, żeby nie było za sucho.

screenshot_2016-11-20-19-52-17-01

KRAFT odwiedzam dwukrotnie, za drugim razem ze znajomym. Mariusz wcina kanapkę z pulled porkiem, która mu wprawdzie smakuje, ale dodaje, że jadł już w życiu lepszą szarpaną wieprzowinę. Jestem w stanie mu uwierzyć, bo całość wygląda średnio, a mięso zdaje się krzyczeć „halo, halo, jestem przesuszone”. Aczkolwiek to jednak gdybanie, w końcu nie próbowałem.

screenshot_2016-11-26-20-54-14-01

Żałuję, że w menu nie ma mniejszych porcji, takich bardziej przystawkowych. Nie dlatego żebym nie najadł się żeberkami czy kanapką – po tych pierwszych pękam jak Smok Wawelski po interwencji Szewczyka Dratewki, a po tej drugiej czuję się po prostu w pełni nasycony. Niemniej, w menu przewijają się takie smaczki jak boczek pieczony czy kiełbaski domowej roboty, które chcę spróbować, ale jednak wiem, że nie dam im rady, skoro mam zamiar wciągnąć jeszcze bułę lub żebro.

Czekam zatem na jakieś fajne, intrygujące i w 100% mięsne startery. Jeśli wejdą do menu, wracam do KRAFTU jak Jordan do koszykówki – tyle razy, ile będzie trzeba, a nawet więcej!

Lokalizacja: Słowackiego 27, Poznań | fanpage

Ceny:
* żeberka – 25 zł
* kanapka z wołowiną – 25 zł
* kanapka z wieprzowiną – 20 zł

Smakowitość:

żeberka 85%
kanapka z wołowiną 85%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: mięso!

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.3/5 (20)
Ja oceniam na...