Wyszukiwarka

Kraszkebab (Poznań)

Niech żyje Król.

Kebab w Poznaniu to temat rzeka. Przeprowadzając się do stolicy Wielkopolski przed czterema laty odkryłem przykrą prawdę: nie jest to miasto kebabem stojące. To tutaj po raz pierwszy wyrzuciłem ledwo napoczętego kebaba do śmieci. Jak niski przeciętny poziom panuje w Poznaniu, niech świadczy fakt, że przed przyjechaniem na studia za wzór kebaba uważałem kebaby z Gorzowa Wielkopolskiego, które również nie są jakimś kebabowym niebem.

DSC08913 (Kopiowanie)

DSC08935 (Kopiowanie)

Jak we wszystkim w życiu, są odstępstwa od zasady mówiącej, że „w Poznaniu nie ma smacznych kebabów”. Istnieją wyjątki potwierdzające regułę, a najdobitniej robi to Kraszkebab – obecnie już prawdziwa legenda z Jeżyc, o której pisaliśmy przed dwoma laty. Przez ten czas miejsce zdążyło zdobyć jeszcze większą popularność, rozbudować lokal i ofertę, a także – to najmniejsze osiągnięcie – w cuglach wygrać głosowanie na knajpę, którą powinniśmy odwiedzić w marcu.

Nie trzeba było nas długo namawiać. Wprawdzie udaję się tylko z MruMru, ale J-Mac i Pjotr pojawiają się tam regularnie – ten pierwszy po parę razy w tygodniu – więc w tym tekście pojawiają się, bazując na ogromnym doświadczeniu.

Daję Mru wolną rękę. Niech bierze, co chce, a ja sobie coś dobiorę. Początkowo prosi o lawasza, ale gdy słyszy, że to cholerne 800 g, to rezygnuje i zmawia pizzę turecką. Lawasz staje się moim wyzwaniem. Proszę o karkówkę (z racji tego, że cielęciny w tym momencie brakuje, dostajemy droższą opcję mięsną w niższej cenie), do tego sos bananowo-ostry i słodko kwaśny oraz dodatki: modra kapusta, zwykła cebula, papryczki jalapeno, mięta, feta i pewnie coś tam jeszcze. Nie wiem, nie pamiętam.

Nie pamiętam, bo całą moją uwagę skupiam na wielkości lawasza. Długie jak mój łokieć, wielki jak moja głowa (a mam spory łeb). Prawdziwy kolos. Zresztą sami zobaczcie:

DSC08923 (Kopiowanie)

DSC08924 (Kopiowanie)

Robi wrażenie, co? Nie muszę chyba mówić, że współczynnik „zwycięstwa z anoreksją” tego giganta jest absolutnie maksymalny (nie słuchajcie opowieści J-Maca o tym, że po zjedzeniu lawasza ma jeszcze miejsce na pół blachy ciasta).

Co więcej, smakuje równie dobrze, co wygląda. Mięso – najważniejsza część każdego kebaba – jest fantastyczne. Często się zdarza, że jest okropnej jakości, prawda? Tu nawet nie ma o tym mowy. W dodatku mięsa jest naprawdę sporo – tak o połowę więcej niż innych składników. Piękne proporcje.

DSC08932 (Kopiowanie)

DSC08931 (Kopiowanie)

Świetną sprawą są sosy. Bananowo-ostry to strzał w dziesiątkę. Sporo osób uważa, że banan nie pasuje do mięsa. Są w błędzie. Gdyby Elvis żył, to usłyszałyby to od niego. Tu się komponuje fantastycznie – co parę kęsów czuć słodki posmak banana. Pikantność się gdzieś gubi, pomijając momenty z papryczkami jalapeno. Sos słodko-kwaśny jest fajnym uzupełnieniem, tak jak i reszta warzyw. Co innego mięta czy ser feta – te czasem przejmują drugi plan (bo na pierwszym na okrągło stoi mięso – i bardzo dobrze).

Uprzedzając pytanie: czym się różni lawasz od zwykłego rollo / duruma / tortilli? Rodzajem placka. Ten smakuje trochę inaczej i – dodam w ramach ciekawostki – jest nieodzownym elementem kuchni ormiańskiej.

DSC08928 (Kopiowanie)

DSC08927 (Kopiowanie)

Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu: na Jeżycach rezyduje Król – Król poznańskiego kebaba. I może nie ma zbyt obfitej konkurencji (jest jeszcze kilka naprawdę dobrych kebabowni), to jednak trzeba to podkreślić. Swoją drogą ciekawe, że najlepszy kebab w Poznaniu to akurat nie ten, który stylizuje się na typowo turecki.

Co o tym sądzisz Mru? W końcu akurat jadłaś pizzę… turecką.

MruMru

[MruMru]

Staram się nie jeść za często kebabów – jeśli już mi się zdarzy, to po imprezie. A po imprezie to wiecie – idzie się tam, gdzie nie ma kolejki. Zazwyczaj później się do tych miejsc nie wraca, bo „kebab” to bułka wypełniona do 3/4 kapustą, trochę cebuli, 3 plastry pomidora i ogórka, a gdzieś tam na wierzchu trochę mięsa przykrytego słabym sosem. Niestety, takie są realia większości kebabów.

Nie wiem jak wygląda kebab w bułce w Kraszu, ale pizza turecka mnie nie zawiodła. Placek jest chrupki, od razu doprawiony. Wyładowany mięsem. Tak, mięsem, nie kapustą. Do tego dużo sosów do wyboru, nie trzeba się ograniczać do pikantnego czy łagodnego. Ja decyduję się na sos słodko-kwaśny i ziołowy, zgodnie z poleceniem pani za ladą. Do tego modra kapusta, rukola, warzywka, prażona cebula i kilka listków mięty. Ta mięta nadaje bardzo fajny posmak, serio, kebab się odmienia! Mam wrażenia podobne do Maćka – mięso jest na pierwszym planie i nic, absolutnie, go nie przyćmiewa. I tak ma być – dodatki, jak sama nazwa wskazuje, mają uzupełniać i podkreślać najważniejsze – mięso. Jeśli mieszkacie w okolicach i jeszcze nie byliście w Kraszu – wstyd! Lećcie i jedzcie, jest pysznie

DSC08915 (Kopiowanie)

DSC08918 (Kopiowanie)

J-Mac

[J-Mac]

Mieszkam praktycznie vis a vis Krasza i jest to jedyny powód, dlaczego nie jestem zawodowym sportowcem/modelem. Nie da się, jedząc tam z taką częstotliwością. A nie jestem w stanie obniżyć częstotliwości wypadów tamże, ponieważ GOD DAMN, JAK ONI KARMIĄ. Moim łupem zazwyczaj pada wspomniany lawasz i co zabawne, w podobnej konfiguracji jak u rednacza (pomijam fetę, a miętę zastępuję rukolą). Mogę jedynie potwierdzić, że nic nie jest w stanie przejąć pierwszego planu, bo mięso rządzi tam niepodzielnie – a to bardzo dobrze – bo jest świetne. Zarówno kark jak i cielęcina. Drugi plan – jest drugim planem. Uzupełnia, nie zakłóca. Proporcje – dobrze dobrane, ilość dodatków – prawie jak w Subwayu. A co do sosów – bananowy ostry + słodko kwaśny dla mnie połączenie bomba. Ciekawe połączenie daje również nieśmiertelny czosnek z pomidorowym ostrym – tylko nie idźcie po nim na rozmowę kwalifikacyjną. A dla miłośników ognia – poproście o najostrzejszy. I wiadro wody. Kraszkebab to król kebaba w Poznaniu. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.

PS Tak, lawasz jest ogromny. Tak, jestem w stanie zjeść potem pół blachy ciasta. Udowodnię to.

pjotr

[Pjotr]

Faktycznie Maćku jestem stałym bywalcem i jestem jednym z tych, którzy stali w kolejce po 2 godziny jeszcze przed remontem, a o ile z kolejki pod Manekinem śmieje się cała Polska, to o z kolejki pod Kraszem można być dumnym. Komitet kolejkowy, pełny przekrój społeczeństwa – nigdy stojąc w kolejce się nie nudziłem, a i poznałem kilka osób, z którymi mam stały kontakt, więc można powiedzieć że Kraszkebab to już styl życia. I dodatkowo zagrzewa do tego ekipa Krasza z miłymi paniami i braćmi Maćkiem i Wojtkiem na czele, których mimo wyraźnego sukcesu dalej można spotkać za ladą.

To, co jeszcze wyróżnia Krasza, to mnogość dodatków i wysokiej jakości mięso. Lajkuję ich placki bazyliowe, bo faktycznie dodają fajnego smaku, ale zawsze biorę Lawasza, o którym wspomniał wyżej Maciek. To taka opcja dla masiarzy, którym nie wypada brać dwóch dużych tortilli, więc mają podwójną ilość składników w jednym dużym placku. Mnogość sosów i dodatków jest tak duża, że po prostu przedstawię swoja opcję: karkówka z sosem słodko-kwaśnym i chipotle, sałata, feta, jalapenos, biała cebula i mięta to jest przepis na SUKCES. W ramach odejścia od rutyny polecam czerwona kapustę, w tym przypadku modrą, a nie jak wszędzie surową.

Świeżo po remoncie mieli też kimchi, które lajkowałem, ale z tego co słyszałem to za dużo go schodzi, a nie ma go kiedy robić.

Krasz ma ode mnie 10/10, bo nigdy nie zawiedli, zawsze jakość była wysoka, kebzol gorący i bez problemów. Faktycznie jedyne miejsce w Poznaniu, gdzie się jeszcze nie naciąłem.

Lokalizacja: Kraszewskiego 9b, Poznań | fanpage

Ceny:
* lawasz – 20/25 zł (cielęcina / kark)
* pizza turecka – 15/18 zł (cielęcina / kark)

Smakowitość:

lawasz 93%
pizza turecka 90%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: maksymalny

Zastanawiasz się, co i gdzie zjeść w Poznaniu? Chcesz się podzielić opinią o lokalu, który odwiedziłeś? Dołącz do grupy „Gdzie zjeść w Poznaniu?” na Facebooku, zadaj pytanie lub wymień się spostrzeżeniami odnośnie gastronomii ze stolicy Wielkopolski.

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.33/5 (73)
Ja oceniam na...

  • Filip Czosnowski

    najlepszy kebab w Poznaniu, zdecydowanie

  • Jakub

    Jakie jeszcze poznańskie kebabownie uważacie za „godne polecenia”? Czasem nachodzi ochota na kebaba, a nie zawsze po drodze do Krasza.

    • Jak mieszkałem na os. Winiary to na kacu zazwyczaj jadłem w Izmirze na Piątkowskiej.

      Generalnie pod względem kebabów Poznań to słabe miasto.

      • Jakub

        To prawda, w Poznaniu słabo z kebabami, ale pytam, bo w tekście pojawiła się informacja, że jest jednak tutaj kilka dobrych kebabowni.

      • Mateusz Tusiński

        Kebab w Szczecinie > Kebab w Poznaniu :v

  • Natalia Kleszcz

    Zachęcona Waszą recenzją podczas mojej weekendowej wizyty w Poznaniu odwiedziłam Kraszkebab i… chyba miałam za duże oczekiwania, bo jestem nieco zawiedziona. Kebab jak kebab, nic w nim nadzwyczajnego… jadałam w różnych miejscach i mięso niczym szczegolnym sie nie wyróżniło (kebabownie „poimprezowe” to w ogole inna kategoria gastronomiczna, nie nalezy ich w ogole brac pod uwage w ocenianiu)… natomiast jest jedna rzecz w Kraszkebabie, co wyróżnia go spośród innych lokali „tureckich” w mieście: bezbłędne sosy! Ziołowy i banana-chili, bo tylko te miałam okazję spróbować – bomba 🙂 Modra kapusta to też świetny dodatek. Sosy sprawiaja, ze Kraszkebab faktycznie jest super opcją, ale reszta – kebabowy standard 🙂 Współczuję Waszym żołądkom, jeśli dopiero w kraszu trafiliście na dobre mięso 😛

    • W Poznaniu dominują niestety kebaby typowo „poimprezowe”, na palcach jednej ręki można zliczyć te z dobrym mięsem.

      Sosy są własnie świetnym wyróżnikiem i mają duży wpływ na naszą ocenę. Banan-chili = jedna miłość! 🙂

  • Ula

    Rzadko jem tego typu dania, ale jak już to chodzę do Malty do Berlin Doner Kebap. Podpasował mi jego smak, dodatki i sos.