Wyszukiwarka

La Lucciola (Poznań)

Czy warto wybrać się na pizzę aż na Podolany?

To już będą chyba trzy lata od mojej pierwszy i do tej pory ostatniej wizyty w La Luccioli. Wtedy serwowali najlepszą pizzę Poznaniu. Później wiele się pozmieniało: otworzyło się wiele innych świetnych lokali z prawdziwie włoską pizzą, a sama La Lucciola opuściła Łazarz na rzecz Podolan. Po takim czasie wypadało wrócić, by przekonać się na własne kubki smakowe, jak dzisiaj na tle konkurencji wypada niegdyś najlepsza pizza w mieście.

Knajpa ma moim zdaniem jedną poważną wadę: lokalizację. Akurat ja mieszkam całkiem blisko, w 10 minut dojadę autem, ale jeśli ktoś nie jest zmotoryzowany, to z centrum czy południa Poznania będzie się tu trochę telepał. Poza tym nowa La Lucciola mieści się w czymś w rodzaju centrum handlowego, co samo w sobie średnio zachęca. Co więcej, akurat odwiedzam knajpę w dość srogie mrozy i tutejsze ogrzewanie sprawuje się niemrawo. Gorąca herbata od razu wprawdzie mnie rozgrzewa, ale wrażenie na wejściu jest pod tym względem takie sobie.

Dalej widzę już tylko plusy. Zaczynam od carpaccio. Uwielbiam wołowinę, ale wielkim fanem tego dania nie jestem. Ostatnia próba pokochania tej potrawy w Magazynie przy Mieszka I spełzła na niczym. Dlaczego więc ją zamawiam? Bo poleca mi je obsługa, która zdaje się znać na rzeczy.

20160103_150844~2

I rzeczywiście, carpaccio jest przepyszne. Wołowina nie jest w 100% surowa, tylko wcześniej przez chwilę przygotowywana jak gyu tataki, stąd mniej czerwony kolor na brzegach. Poza tym mięso stoi tu na pierwszym planie, samo w sobie jest bardzo smaczne, ale można je podkręcać subtelnie zostawionymi tu i ówdzie dodatkami: gorczycą, parmezanem i różnymi mazidłami. Do tego wyśmienite pieczywo, mógłbym jeść je codziennie. Jestem bardzo na tak, na takie carpaccio z chęcią bym tutaj wrócił.

20160103_150915~2

20160103_150906~2

W tym czasie moja dziewczyna zajada się rosołem. To dobry wybór, choćby w związku z temperaturą panującą w pomieszczeniu. Próbuję kilku łyżek od niej i bulion bardzo mi smakuje, jest wyrazisty i dość tłusty, byłby dobry na kaca lub na podkład przed imprezą. Dziwi trochę brak marchewki, je się w zasadzie samą zupę z makaronem, ale całość jest smaczna i fajnie podana.

20160103_150805~2

Jako danie główne oczywiście zamawiam pizzę, choć długo się zastanawiam nad wyborem konkretnej. Waham się między klasyczną margheritą a pikantną la luną z wołowiną. Nie biorę jednak żadnej z nich, gdyż kelner proponuję mi nduję, którą przedstawia jako specjalność zakładu i rzecz niespotykaną w innych pizzeriach w Poznaniu. To dla mnie wystarczająca rekomendacja – proszę tylko, by nie kłaść na nią pieczarek, bo wtedy nie wziąłbym choćby gryza.

Zgłodniałeś? Kliknij w baner i zamów jedzenie z dostawą do domu.

Składnikiem wyróżniającym tę pizzę na tle wszystkich innych jest kiełbasa nduja – prosto z Kalabrii, bardzo pikantna i miękka w konsystencji, przez co wygląda dość zaskakująco. Na placku występuje dla kontrastu zawsze w towarzystwie serka mascarpone i jest to doskonałe połączenie. Reszta pizzy jest już standardowa: sos pomidorowy, mozzarella, cebula i rukola. Wszystko smaczne i na wysokim poziomie jakościowym. Ciasto? Bardzo dobre, choć wolę to z Frontiery czy Suszonych Pomidorów. Ale i to jest pyszne, cienkie i bez wyrośniętych, pulchnych brzegów. Wielbiciele włoskiej pizzy będą zadowoleni.

Po 3 latach wróciłem do @lalucciola_podolany. ?⏳ Kiedyś to była najlepsza pizza w mieście. ??? Od tego czasu wiele się zmieniło. Choćby sama knajpa przeniosła się z Łazarza na Podolany. Ale pizza dalej jest wyśmienita, choć może niekoniecznie najlepsza w Poznaniu. Ta na zdjęciu jest z dodatkiem kiełbasy nduja – to taka pikantna kiełba prosto z Kalabrii, rzecz w polskich pizzeriach raczej rzadko spotykana. ? Świetnie kontrastuje ona z delikatnym serkiem mascarpone. Dla tej pizzy warto odwiedzić La Lucciolę. ?✌? Dla jakich potraw jeszcze? O tym wkrótce na blogu. ? #wygrywamzanoreksja #pizzas #pizza #nduja #instapizza #pizzaporn #pizzatime #italian #poland #poznan #podolany #foodporn #foodgasm #foodstagram #yummy #omnomnom #jedzenie #szamka #pychota #pizzalover

A photo posted by Maciej Blatkiewicz (@wygrywamzanoreksja) on

20160103_152543~2

Po drugiej stronie stołu moja dziewczyna zajada się makaronem bolognese, który wygląda baaardzo zachęcająco: solidna porcja z dużą ilością wołowiny. Nie dojada do końca, więc końcówka dania przypada dla mojego żołądka. Cieszy się też jednak podniebienie: prawdziwe bolognese, a nie jakościowo wątpliwe „coś” z Piccolo. W karcie wskazano, że mięso jest długo duszone – czuć to zdecydowanie. Sam makaron? Robiony na miejscu.

20160103_152511~2

La Lucciola, choć mieści się gdzie indziej, po raz drugi skrada mi serce. Tu jest po prostu pysznie. Ceny może trochę odstają od podobnych włoskich knajpek, ale dla takiego bolognese lub nduji na pizzy warto wysupłać te parę złotych więcej i wybrać się aż na Podolany. Wrócę na pewno – w menu czeka na mnie w końcu carbonara, która w przeciwieństwie do większości miejsc w Polsce przygotowywana jest w sposób tradycyjny, bez użycia nieszczęsnej śmietany. Byle prędzej niż za kolejne 3 lata!

Lokalizacja: Strzeszyńska 61a, Poznań | fanpage

Ceny:
* carpaccio – 26 zł
* rosół – 13 zł
* nduja – 27 zł
* bolognese – 23 zł

Smakowitość:

carpaccio 85%
rosół 70%
nduja 85%
bolognese 85%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: drogo i daleko, ale smak i sytość wynagradzają

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.77/5 (22)
Ja oceniam na...