Wyszukiwarka

Lars, Lars & Lars (Poznań)

Knajpa, która ma spore szansę zostać jedną z moich ulubionych.

Nie oznacza to jednak, że będę ją odwiedzał często. Ceny może nie są z kosmosu, ale zamawiając więcej niż jedno danie – przystawkę, napój i może jeszcze deser do tego – rachunek w wysokości stu złotych za osobę jest całkiem możliwy. Nie mówię, że to horrendalnie drogo – po prostu nie mogę sobie pozwolić na wizyty w tym miejscu za często.

A bardzo bym chciał, bo jedzenie, jakie serwowane jest w Lars, Lars & Lars to naprawdę wysoka półka. Zanim jednak zachwyciłem się smakiem, podziwiałem minimalistyczne, lecz przytulne wnętrze – w stylu skandynawskim, aczkolwiek nie opartym na meblach z Ikei. Wszystko to sprawia, że siedzi się tutaj przyjemnie, a kolejną wizytę w tej restauracji planowałbym nie tylko z powodu znakomitego jedzenia, ale też ze względu na miłą atmosferę w niej panującą.

20151111_153526

Nie zmienia to faktu, że to jedzenie – jak w każdej knajpie – jest dla mnie najważniejsze. Lars, Lars & Lars reklamuje się jako miejsce z kuchnią skandynawską, prawdopodobnie jedyne w Poznaniu (mrożonek w Ikei nie liczę). Nie sądźcie jednak, że w karcie są tylko śledzie i klopsiki. Znajdziecie w niej bogatą ofertę owoców morza, a także dania, które wcale się ze Skandynawią nie kojarzą i które można dostać w restauracjach różnego typu.

20151111_154454

Niemniej chcąc się poczuć jak w Szwecji, na przystawkę zamawiam śledzia w trzech różnych marynatach. Wiele osób nie przepada za tą rybą i ten starter raczej nikogo do niej nie przekona. W trzech malutkich słoiczkach podano śledzia z kolejno: cebulką, opiekanego i pastą paprykową. Ten pierwszy to słony klasyk, drugi zaskakuje swoją „innością”, a trzeci jest udanym i słodkawym zwieńczeniem tego zestawu. Śledzie zagryzam knäckebrödem – to rodzaj chrupkiego pieczywa, które w Larsie pochodzi z własnego wypieku. Bardzo chrupkie i bardzo twarde. Dla osób ze stalowym uzębieniem. Ja nie zjadłem, ale jako element dekoracji może być. Za to śledzie bardzo na plus, z tym że odwiedzając knajpę po raz kolejny, na pewno bym się na nie ponownie nie skusił.

20151111_154546

20151111_154641

1

Wybrałbym bowiem raczej to, na co stawia moja dziewczyna: kalmary w maślano-czosnkowym sosie winnym z chorizo. Ostatnią, równie smaczną „patelenką”, jaką miałem okazję jeść, była paella pałaszowana przed laty gdzieś na katalońskim wybrzeżu. Tutaj wszystko gra jak w zegarku: sos jest ZNIEWALAJĄCY i lekko pikantny, kalmary nie są gumowe, a chorizo w akompaniamencie cebuli, pomidora i papryki znakomicie dopełnia całości. Daję maksymalną notę, bo to totalnie „moje smaki”, przygotowane w dodatku po mistrzowsku.

20151111_154347

20151111_154357

Przystawka taty - gęsie wątróbki.
Przystawka taty – gęsie wątróbki.

Z czymś równie „moim” spotykam się przy daniu głównym: żeberka wieprzowe w pikantnej marynacie BBQ z frytkami. Odkąd napisałem tekst o 25 fikcyjnych miejscach, w których bym zjadł i wypił, miałem ochotę zostać ugoszczony równie smakowitym daniem, co Frank Underwood z „House of Cards” u Freddy’ego. Wiedziałem, że dobre żebro dostanę w Whiskey in the Jar (chyba że coś w ciągu dwóch lat się zmieniło), ale słyszałem też dużo dobrego o tych z Larsa, więc nie mogłem się powstrzymać.

20151111_161054

20151111_161027

Pierwsze wrażenie: ale to bydle jest ogromne! Mało tego, z każdym kolejnym kęsem dochodzę do wniosku, że nie są to tylko wrażenia wizualne – po wyczyszczeniu talerza jestem tak pełny, tak najedzony i tak szczęśliwy, że najchętniej zapadłbym w poobiednią drzemkę. Mój uśmiech na twarzy wynika nie tylko z rozmiarów żeberek, ale też z ich walorów smakowych. Wprawdzie zdarzają się miejsca ciut za mocno przypalone lub zbyt tłuste kawałki, jednak tych odrzutów jest i tak bardzo niewiele. Mięso w środkowej części żeberek jest doskonale delikatne, a lekko miodowa marynata BBQ doskonale tu pasuje. Złego nie mogę powiedzieć także o dołączonych, wysmażonych idealnie (chrupkie na zewnątrz, mięciutkie w środku) frytkach. Towarzyszy im ciekawy sos, z którym spotykam się po raz pierwszy: to najpewniej wariacja nt. BBQ, z pomidorowo-czosnkowym posmakiem. Wspaniale pasuje zarówno w roli zamiennika keczupu do frytek, jak i do smarowania nim żeberek.

20151111_161044

20151111_160950

Nieśmiało dodam, że tym razem ja wybrałem najlepiej przy stole. Sonia z moim tatą decydują się na stek z łososia. I jest to spory kawał dobrej, rozpływającej się w ustach ryby. Tylko tyle i aż tyle. Dodatkiem do niej jest „siano z pora”, czyli przepalone nitki z tego warzywa. Wygląda obłędnie, smakuje bardzo źle. Jeśli jednak jesteś fanem łososia, to raczej się nie zawiedziesz.

20151111_160840

Danie mojej mamy - fettucine z borowikami.
Danie mojej mamy – fettucine z borowikami.

I choć po żeberkach jestem już tak syty, że miałbym problem ze zmieszczeniem czegokolwiek, domawiam deser. Polecono mi crumble jabłkowe – ogromny słoik pełen owsianej kruszonki, pokrojonego w kostkę pieczonego jabłka oraz śliwki. Na górze zwieńczony waniliowymi lodami domowej roboty. Całość przepyszna, ale przez przepełnienie mojego żołądka nie mogę jej dojeść do końca. Żałuję do dziś.

20151111_165223

Wiem, że muszę do Larsa wrócić. Na te kalmary i żeberka raz jeszcze. Żeby spróbować dwóch burgerów (szczególnie tego z krewetkami), steku z polędwicy wołowej i hot pota z owocami morza. Dopiero wtedy będę spełnionym człowiekiem, „tym blogerem od jedzenia na mieście”. Wrócę na pewno. Nie wiem tylko kiedy. Ale chciałbym jak najszybciej. Takie pyszności!

Lokalizacja: Wojskowa 4, Poznań | fanpage

Ceny:
* śledzie – 18 zł
* kalmary – 33 zł
* żeberka – 36 zł
* łosoś – 46 zł
* crumble jabłkowe – 16 zł

Smakowitość:

śledzie 75%
kalmary 100%
żeberka 90%
łosoś 75%
crumble jabłkowe 80%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: po żeberkach można się tylko turlać

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.32/5 (22)
Ja oceniam na...

  • Iz Sen

    a ja polecam żeberka w T.G.I Friday’s w Warszawie. I te z sosem BBQ i z Jack Daniels. Też ogromne i przepyszne 😀 polecam spróbować dla porównania.

    • Dzięki za polecenie! Jak będę w WWA, to postaram się odwiedzić. 🙂

  • piękne wnętrze! i skoro kalmary pyszne, to warto odwiedzić 🙂

  • A po przystawce myślałem, że Sonia znowu trafiła lepiej niż Ty 😉