Wyszukiwarka

Para Bar (Poznań)

Chińskie pierożki na parze wreszcie w Poznaniu. Jak wypadają na tle tych znanych z Warszawy?

Poniższa recenzja zawiera nieaktualne elementy. Bardziej aktualny jest ten vlog. Obejrzyj go i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie.

Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Dla jednych całkiem okej, dla innych blado, a wszystko tak naprawdę zależy od punktu widzenia. Dla mnie poznański Para Bar jest barem szybkiej obsługi, czymś jak osiedlowa pizzeria, kebab lub burgerownia. To w żadnym wypadku nie jest restauracja, tylko miejsce na szybki i tani lunch i w takich kategoriach trzeba o nim myśleć.

20151115_142318

Nie dziwi mnie więc wcale to, że używa się tu ciasta wcześniej zamrożonego. W ten sposób o wiele łatwiej i szybciej można zapewnić przygotowanie pojawiającym się na bieżąco zamówieniom. Nie żebym to pochwalał – jestem zwolennikiem przygotowywania wszystkiego „od zera” – ale to rozumiem. I w obecnej sytuacji – takiej, w której Para Bar nie ma w zasadzie żadnej konkurencji – to akceptuję. Biada im, jeśli gdzieś w Poznaniu pojawi się lokal również specjalizujący się w pierożkach dim sum. Wystarczy, że nie będzie mroził ciasta i trzymał się podobnych cen – wtedy marka, którą mimo wszystko zdołał sobie wyrobić Para Bar, może nie wystarczyć.

20151115_142213

Nie chcę jednak tutaj gdybać nad przyszłością, więc zajmę się tym, co „tu i teraz”. A „tu i teraz” prezentuje się w taki sposób, że na rogu z Taczaka i Ratajczaka sprzedawane są całkiem niezłe pierożki. Jasne, ciasto potrafi się czasem rozlecieć – jeśli chodzi o moją porcję, to spotyka to 3 dim sumy na 10. W warszawskim ToTu, które zapoczątkowało modę na chińskie pierożki w Polsce, wynik był przy każdej mojej wizycie mniej więcej podobny. Warto jednak wziąć pod rozwagę to, że czasem rozlatują się one nie dlatego, że ciasto ma jakieś mankamenty, a z powodu złego trzymania pałeczek. Zanim więc zaczniecie narzekać, upewnijcie się, że potraficie ich używać. Jeśli nie, to skorzystajcie z widelców – w Para Barze je widziałem, więc nie musicie przynosić swoich.

Zamawiam dim sumy z wieprzowiną, porem i kolendrą, Sonia wybiera te wieprzowo-krewetkowe. Do tego porcja kimchi i wakame, dwa sosy (jeden łagodny, drugi ostry) i fancy napoje dostępne w każdym innym lokalu, który chce uchodzić za modny.

20151115_142302

Zaczynam od swoich pierożków. Pierwszego zjadam na sucho – dość wyraźnie czuję kolendrę i wieprzowiną, por trochę w tle. Drugiego maczam w sosiem sojowym, który fajnie podkreśla smak ciasta i farszu. Trzeci z kolei ląduje w plastiku z ostrym i rzeczywiście jest pikantnie. Może człowiek przy tym nie płacze, ale czuć moc i gdybym zjadł wszystkie pierożki tylko z tym sosem, to najpewniej bym się napocił.

Dim sumy mojej dziewczyny smakują mi trochę mniej – jednak kolendra w mojej porcji robi swoje. Poza tym krewetka jest tutaj raczej mało wyczuwalna. Niby spodziewałem się, że tak będzie, ale jest mi i tak trochę smutno z tego powodu.

Pierożki przegryzam dwoma „sałatkami”. Kimchi jak na mój gust mogłoby być ciut bardziej pikantne, za to do wakame nie mam żadnych zastrzeżeń – jest takie, jak powinno być lub przynajmniej takie, jak zapamiętałem z wizyt w innych miejscach tego typu.

Copy of wagon

Choć porcją pierożków i „sałatkami” względnie się najadam, to jednak łakomstwo ze mną wygrywa i próbuję deseru, który wcześniej widziałem na fanpage’u zaprzyjaźnionych blogerów, Kuchni Poznań. Są to kuleczki z ciasta nadziewane orzeszkami, sezamem lub pastą z czarnej fasoli. Wybieram na spróbowanie dwa pierwsze warianty. Albo nie potrafię, albo zwyczajnie nie da się tych kulek chwycić pałeczkami. Udaję mi się je jednak nabić. Są one jednak mega gorące, łatwo się poparzyć, więc lepiej wcześniej się nadmuchać i nachuchać. Jest to trudniejsze, niż się wydaje, bo nabita kulka potrafi szybko i niepostrzeżenie spaść z pałeczki. Wszystkie te niedogodności rekompensuje smak – to zupełnie inny rodzaj słodyczy niż ten ze znanej nam codzienności. Na pewno warto spróbować.

20151115_144659

20151115_144557

W ogóle warto odwiedzić Para Bar. Zachęcam jednak do tego, by być świadomym mankamentów tego miejsca – ciasto, niewielka przestrzeń, brak jakiejkolwiek atmosfery – i tego, że to tylko bar szybkiej obsługi z nieco bardziej egzotycznym jedzeniem niż zazwyczaj. Pierożki jak na swoją cenę są bardzo smaczne, ale nie zapewnią one orgii dla podniebienia. Jeśli macie więcej pieniędzy i cierpliwości, to podobne dim sumy zjecie w Rico’s – są wprawdzie lepsze, ale zapłacicie znacznie więcej, poczekacie na nie dłużej i jest wielce prawdopodobne, że przy okazji wkurzycie się na obsługę. Wracając, mi smakowało. A że nie jest tu drogo, to warto spróbować samemu.

Lokalizacja: Ratajczaka 17, Poznań | fanpage

Ceny:
* pierożki – 13 zł (10 szt.)
* wakame / kim chi – 7 zł
* deser – 8 zł (3 szt.)

Smakowitość:

wieprzowina, por, kolendra 80%
wieprzowina, krewetka 75%
kimchi 70%
wakame 80%
deser 80%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: bar szybkiej obsługi

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.49/5 (51)
Ja oceniam na...

  • My też wbijaliśmy kule ryżowe na patyk ;D A część pierożków niestety rozkleja się jeszcze przed pałeczkowym zbliżeniem. Dim Sum z food trucka Momo-Smak pod względem formy są np. bez zarzutów. Pierożki z Rico’s też. Więc da się 😉 Dlatego wierzymy, że z czasem i w Para Bar. Poza tym, raz na jakiś czas chętnie tam wpadamy ^^

    • Dać się da, to prawda! W Momo jeszcze nie miałem okazji jeść, a Rico’s to jednak restauracja, a nie bar szybkiej obsługi, więc ja bym jednak nie porównywał. 🙂

      • Obstawiamy, że w Chinach, w barach turboszybkiej obsługi jednak nie mają takich problemów ;D Nie zmienia to faktu, że trzymamy za nich kciuki. Albo za konkurencję, która zaoferuje lepszy produkt ;p

        • Z chęcią zobaczyłbym konkurencję – to by było dobre dla wszystkich. 🙂

        • Zdajecie sobie sprawę, że w chińskich barach też pierożki są mrożone? Jeżeli chce się jeść świeże, to zamiast do ulicznego baru trzeba iść do restauracji 😉

  • Ania Cylka

    a skad wiesz, ze ciasto jest mrożone? Tak bez bicia sie przyznaja? 😀

  • Mam wrażenie, że jakość jedzenia zależy od… szczęścia. Przeczytałam kilka recenzji na ich profilu i oceny są skrajne i wychodzi na to, że niektórzy narzekają, że pierożki się rozpadają i czuć, że mrożone, a inni mówią, że nic im się nie rozpadło i wszystko spoko.

  • Suti

    Ja jadłem i mi smakowałem! Najadłem się mimo, że porcja wygląda skromnie. Zdecydowanie polecam jeśli macie chwile wolnego na UEPie. Nie zastąpi to Bistro Gęba (które tam kiedyś było), ale jest naprawdę spoko!

  • Zamawiałam ostatnio do domu więc o atmosferze miejsca się nie wypowiem, ale same pierożki na propsie. Brakowało mi czegoś tego typu w wersji na dowóz (nosz ile można zamawiać pizzę albo makaron) i uważam, że dają radę. Ciasto też wydawało się ok, nic się nie rozpadało. Te z kolendrą też jadłam, ale u mnie były na trzecim miejscu (czyli wypadły najsłabiej). Wygrywały warzywa z jajkiem (zaskakująco dobre) i wołowina z marchewką 🙂

    • O, to fajnie wiedzieć, że na dowóz dają radę, bo szczerze mówiąc byłem baaardzo sceptycznie do tego nastawiony. 😉

  • ola

    Smaczne pierożki , jednak mam wrażenie , że mimo wyboru różnego farszu smak jest zawsze taki sam. Kimchi doskonały dodatek, mogłabym jeść wiadrami 😀

  • Maja

    Bardzo dobre pierożki, ale nie radzą sobie z dowozem, czekamy już ponad 2 godziny na zamówienie i nie odbierają od nas telefonu. Natomiast przysłali info przed chwilą że jeszcze wydłużają czas na realizacje zamówienia. Ani przepraszam ani nic. Bardzo mnie dziś rozczarowali.
    Nie polecam na spotkania organizowane, albo na biznes lunche.