Wyszukiwarka

Pastwisko (Poznań)

Burgery takie sobie, ale na żeberka warto tu przyjechać.

Wraz z Mariuszem Głuchem dwukrotnie odwiedzam Pastwisko – za pierwszym razem wychodzimy stąd niezadowoleni, za drugim wręcz przeciwnie. Skąd się to bierze?

Przede wszystkim z tego, co jemy przy każdej wizycie. Za pierwszym razem są to burgery, a te wręcz uderzają przeciętniactwem. Bułka jest do bólu zwyczajna, napompowana i bez wyrazu. Z kolei mięso, może i wysmażone tak jak trzeba, na urocze medium, ale za to totalnie niedoprawione i ani przez chwilę nie soczyste. Większość burgerowni w tym mieście staranniej dobiera wołowinę do swoich produktów…

Pastwiska nie ratują też dodatki do burgera. Jem „burgera na wypasie” (największego, jaki jest ofercie) i o ile sos BBQ bardzo mi smakuje, a większość warzyw przynajmniej nie przeszkadza (choć pojawienie się papryki marynowanej to sprawa mocno kontrowersyjna), o tyle bekon jest jakiś taki nijaki – ani nie chrupie, ani nie zaznacza mocniej swojej obecności. Wielka szkoda, więcej burgera w Pastwisku nie zamówię.

20160314_142348~2

Z chęcią jednak wybiorę się na Jaroczyńskiego na żeberka. Wprawdzie sprzedawane są one w sposób, za którym nie przepadam (cena 100 g – 6 PLN), ale składając zamówienie przy kasie wybieramy, jakiej gramatury ma być nasze mięsko. Dzięki temu od razu wiemy, ile mniej więcej będziemy musieli zapłacić, chyba że kiepsko idzie nam mnożenie. Co najfajniejsze, zwykle jest duży wybór, jeśli chodzi o wielkość porcji. Od małych, wręcz degustacyjnych, po naprawdę spore kawałki. Sam decyduję się na lekko ponad 300 g żeberek. Biorąc pod uwagę, że mięso uzupełniają „grzanki” i sałatka jest to już całkiem syta porcja.

Żeberka są bardzo dobrze przygotowane. Doprawione, posmarowane miodową glazurą – dokładnie tak, jak lubię. Co więcej, nie mają one zbyt wielu odrzutów, więc pomijając kości, w zasadzie wszystko jest do wszamania. Wyglądem i smakiem przypominają te z Whiskey in the Jar, aczkolwiek – jeśli mnie pamięć nie myli – w Pastwisku zjemy jednak ciut gorzej. Co nie znaczy, że źle! Na samo wspomnienie moje ślinianki zaczynają ostro pracować.

20160316_142524~2

Po żeberkach dopycham się jeszcze pięcioma skrzydełkami BBQ. Kurczak soczysty, znów we wspaniałej glazurze – trudno się do czegokolwiek przyczepić. Zamiast frytek warto domówić sobie właśnie takie wingsy, bo po pierwsze mięso zawsze wygrywa z ziemniakami, a po drugie frytki w Pastwisku są zwyczajnie słabe.

Fajnie, że takie lokale otwierają się także przy osiedlach z wielkiej płyty. Na wołowinę w bułće tu jednak na pewno nie wrócę, zwłaszcza że w pobliżu mam Miś Burgera czy Burgs Chefa. Żeberka będę mnie jednak kusić za każdym razem, gdy będę obok przejeżdżał. A może kiedyś sobie je zamówię z dostawą do domu? W końcu jest taka opcja.

A Ty, Mariuszu, co sądzisz?

[Mariusz Głuch]

W Pastwisku zamawiałem dosyć często burgery na dowóz. Będąc z Tobą pierwszy raz “na miejscu” spodziewałem się czegoś lepszego, bo wiadomo, że jedzenie z dostawą smakuje gorzej. Po pierwsze bułki, które są paskudnie sztuczne oraz wołowina, która jest sucha. Ja wziąłem to co zwykle, czyli klasyka z dodatkowym bekonem i sosem BBQ zamiast standardowego oraz porcję niedobrych frytek. Dlaczego niedobrych? Bo prawdopodobnie były smażone w starym oleju albo były to frytki bardzo słabej jakości. Gdyby w Pastwisku były miękkie maślane bułeczki, soczysta wołowina, to te burgery mogłyby konkurować z niejednym lokalem w Poznaniu, ale niestety. Na wołowinę w bułce raczej się do nich nie wybiorę, ale z chęcią mogę im zaserwować swojego burgera.

20160314_142355(1)~2

Druga wizyta była jednak miłym zaskoczeniem. I to dało mi do myślenia, bo za pierwszym razem obsługująca nas Pani już na wstępie zaproponowała żeberka. Sprawdziłem i są one pyszne. Wiadomo, że nie tak dobre jak te, które przyrządza moja babcia. Ale są odpowiednio soczyste w bardzo dobrej, miodowej glazurze podane z sosem BBQ, grzankami oraz zestawem świeżych warzyw. Istnieje możliwość zamiany grzanek na frytki, ale nie róbcie tego. No chyba, że na własną odpowiedzialność. No i jeszcze jadłem skrzydełka w sosie BBQ, które były dobre, lecz więcej o nich nie napisze, bo fanem skrzydełek nie jestem i bardzo rzadko je jem.

20160316_142442~2

Pastwisko jako lokal bardzo mi się podoba, na osiedlowe warunki moim zdaniem idealny. Na żeberka wrócę i to pewnie nie raz.

RZUCAM CI WYZWANIE!

Zjedz szybciej Wielkiego Placka po Węgiersku szybciej ode mnie i nie płać za posiłek. Zjedz go najszybciej spośród wszystkich uczestników konkursu i wygraj nawet 1000 zł do wydania w restauracji Pyszna przy Starym Rynku. Szczegóły tutaj.

Lokalizacja: Jaroczyńskiego 22, Poznań | fanpage

Ceny:
* na wypasie – 19 zł
* skrzydełka – 6 zł (5 szt.) / 12 zł (10 szt.)
* żeberka – 6 zł (100 g)
* klasyk – 11 zł
* frytki – 5 zł

Smakowitość:

na wypasie 30%
skrzydełka 80%
żeberka 80%
klasyk 50%
frytki 0%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: olejcie burgery, zostańcie żeberkownią!

Ocena Ogólna

Przeciętna knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.69/5 (35)
Ja oceniam na...