Wyszukiwarka

PHOBAR (Poznań)

Chyba dawno nie wiązano z żadną knajpą takich nadziei.

Głównie dlatego, że dobra zupa pho to w Poznaniu prawdziwy biały kruk. Zjecie taką w Raju, w Shrimp House też mają niezłą, ale poza tym? Raczej kiepskie lub co najwyżej przeciętne buliony bez wyrazu. Nie było też w Poznaniu knajpy, które w pho się specjalizuje. Odnoszę wrażenie, że w Warszawie takie lokale są na co drugiej ulicy – okej, wynika to z licznej mniejszości wietnamskiej mieszkającej w stolicy – a w stołecznym mieście Wielkopolski do tej pory pho trzeba było szukać po chińsko-tajsko-wietnamskich barach, często z mizernym skutkiem.

Zobacz videorecenzję i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Pokładano więc w PHOBARZE ogromne nadzieje, co moim zdaniem nie wyszło na dobre. Zarówno właścicielom lokalu, którym trudno było im sprostać, jak i pierwszym klientom, którzy spodziewali się kawałka Hanoi na Jeżycach. Mówiąc wprost oczekiwania wobec nowej miejscówki na Wawrzyniaka były po prostu zbyt duże.

Sam PHOBAR – PHOBAR jako miejsce, przestrzeń, knajpa – przerósł jednak najśmielsze zapowiedzi. Na tyłach podwórka, na którym FALLA ma swój ogródek, od podstaw powstał bardzo klimatyczny lokal, z jednej strony surowy, z drugiej mocno zielony. Widząc ogrom pracy, jaki tu wykonano, od razu podchodzę do PHOBARU z większym szacunkiem.

I zanim spróbuje pho, zachwycam się tym, jak się ono prezentuje. Serio, tak apetycznie podanej zupy nie widziałem od bardzo dawna i choć to tylko wrażenia wizualne, które nie przekładają się na smak, a na lajki na Instagramie, to i tak japa mi się cieszy. Bo o ile podzielam zdanie, że „jedzenie ma przede wszystkim smakować”, to również uważam, że „kiedy wygląda ładnie, to wizyta w knajpie jest jakby pełniejsza”. Cieszę się, że w PHOBARZE nie zlewają tematu prezencji dań, to dobrze świadczy od ekipie stojącej za tym lokalem.

Niestety, cały mój pozytywny odbiór burzy smak pho (próbowałem zarówno pho bo – 20 PLN – jak i ostrzejszego pho bo vien – 24 PLN). Nie tyle całej zupy, co jej esencji, czyli samego bulionu. Za bardzo rosołowaty, za mało wyrazisty i bez wyczuwalnych przypraw korzennych. Mówiąc inaczej, albo wywar gotowano nie na tym, co trzeba, albo robiono to zbyt krótko, albo i jedno, i drugie. Po publikacji filmu, w którym również opowiadałem o PHOBARZE, usłyszałem od właścicieli, że w dniu mojej wizyty rzeczywiście bulionowi zabrakło godzinki-dwóch na gazie.

Logistyczne problemy się zdarzają, zwłaszcza „młodym” knajpom, niemniej jestem z grupy tych ortodoksyjnych klientów, którzy wolą nie zjeść, niż zjeść gorzej. Oczywiście to tylko moje gadanie, bo może miałbym inne zdanie, gdybym sam prowadził knajpę. Konkluzja jest jednak taka, że ten bulion nie był tym, czego oczekiwałbym od pho, zabrakło w nim głębi i intensywności. Patrząc po internetowych komentarzach nt. PHOBARU nie jestem w tej opinii odosobniony, więc prawdopodobnie logistyczna wpadka przy mojej wizycie nie była odosobniona.

Trochę szkoda, bo poza wywarem, który w pho jest sprawą fundamentalną, w wietnamskiej zupie znalazłem same pozytywy. Dobre mięso, niezły makaron oraz bardzo dużo ziół, w dodatku mocno różnorodnych: tu kolendra, tam pachnotka, tam jeszcze coś innego. Po trochu rekompensowały one braki w bulionie, ale oczywiście nie w pełni. Cóż, wiadomo chociaż nad czym jeszcze trzeba popracować, żeby z takiej sobie zupy z potencjałem zrobić coś naprawdę zajebistego. Nie nad wywarem. Nad logistyką.

Poza pho spróbowałem jeszcze kanapki banh mi (18 PLN). Tutaj zabrakło mi lepszego, wypiekanego na miejscu pieczywa oraz lepszych, bardziej intensywnych pikli. W takim sensie, że te „zastane” w sandwichu w PHOBARZE były niezłe, ale wiem, że da się lepiej. Duży plus za pasztet, a jeszcze większy za boczek. Dzięki mięsnym dodatkom zjadłem tę kanapkę z dużym uśmiechem na twarzy.

W ofercie PHOBARU jest także bun cha (20 PLN) czy spring rollsy (16 PLN) – te drugie jadł mój znajomy. Skubnąłem od niego trochę podanego do nich sosu orzechowego i muszę przyznać, że jest niesamowity. Podobał mi się także niezły wybór kraftowych piw, nie powalający może pod względem ilości, ale na jakość podawanych tu trunków alkoholowych nie mogłem narzekać.

Mniej pewny jestem swoich ogólnych odczuć względem PHOBARU. Z jednej strony dużo pozytywów, z drugiej – zawód odnośnie istoty całego przedsięwzięcia. Na tę chwilę nie mogę wystawić więcej niż 3 gwiazdek, ale widzę w tym wszystkim potencjał. Tak duży, że w przyszłości możliwe są nie tylko cztery, ale i pięć gwiazdek. Trzeba tylko popracować nad bulionem, a zwłaszcza nad logistyką. Trzymam kciuki za całą załogę!

Lokalizacja: Wawrzyniaka 19, Poznań | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Ocena Ogólna

Przeciętna knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.7/5 (44)
Ja oceniam na...