Wyszukiwarka

Pod Niebieniem (Poznań)

Na taką kuchnię – zwłaszcza na taki tatar – chce się wracać!

Odkąd Racja Mięsa zamknęła się na dobre (dziś w tym miejscu znajduje się Miasto), wciąż szukam tatara idealnego – takiego, którego bez mrugnięcia okiem polecę każdemu wielbicielowi surowej wołowiny. Wiele miejsc w Poznaniu serwuje to danie poprawnie, kilka robi to naprawdę bardzo dobrze, ale… zawsze znajdę jakieś „ale”.

Tatar z Pod Niebieniem (30 PLN) najbliższy jest poszukiwanej przeze mnie doskonałości. Cieszy zarówno wysokiej jakości, posiekane mięso wołowe, jak i odpowiednie proporcje dość klasycznych składników. Frajdę sprawia nie tylko sprawne wymieszanie wszystkiego ze sobą, ale i każdy kolejny kęs tej przystawki. Dawno nie jadłem tak smacznego tatara wołowego i jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to forma podania – w tej kwestii jestem tradycjonalistą i uwielbiam, gdy żółtko bezpiecznie leży w zagłębieniu uformowanym w mięsie. Ważne jednak, że wyśmienicie smakuje.

Serio, tatar przykrył wszystkie inne próbowane przeze mnie w Pod Niebieniem potrawy. Wychodząc z restauracji, w głowie miałem tylko jego. To samo na drugi dzień czy po tygodniu – wspominałem, wspominam i prawdopodobnie jeszcze długo wspominać będę głównie tatar.

Jestem jednak świadomy, że to trochę krzywdząca opinia względem innych dań, a także ciekawego i przytulnego wystroju lokalu czy fachowej obsługi. Nic jednak na to nie poradzę – tatar śmiało nazwałbym swoim ulubionym starterem i w dobrym wydaniu mógłbym jeść go przynajmniej raz dziennie.

Nic więc dziwnego, że konsumowana tuż po nim wołowina duszona w winie (38 PLN) aż tak mnie nie zachwyciła, mimo mojego pozytywnego odbioru delikatnej faktury mięsa, jej smaku i smaku poszczególnych dodatków. Wszystko w niej zagrało i śmiało mogę ją polecić.

Warto się jednak jeszcze zastanowić nad pierogami z dziczyzną (29 PLN) – głównie ze względu na ciekawy, bardzo udany farsz. To nie są po prostu podrasowane pierogi z mięsem, to całkiem inna jazda, głębszy i bardziej intrygujący smak. Jeśli chodzi zaś o ciasto – jest „tylko” dobrze. Wydaję mi się, że to niespotykane nadzienie lepiej wypadłoby w towarzystwie bardziej delikatnego ciasta, takiego jak w mojej ulubionej pierogarni Na Winklu.

Nigdy wcześniej nie spotkałem się także z zupą… dwukolorową (16 PLN). To po prostu dwa kremy na jednym talerzu: pomidorowy oraz z selera i pietruszki. O wrażeniach smakowych się nie wypowiem, gdyż nie spróbowałem choćby łyżki (zupą zajadała się moja mama), ale efekt wizualny bardzo mi się spodobał. Jeśli widzieliście coś podobnego gdzie indziej, to piszcie proszę w komentarzach.

Moja mama w ogóle ciekawie wybierała, bo zamówiła również potrawkę z jarmużu i ziemniaków (28 PLN) na mleku kokosowym (!) i maśle orzechowym (!!). Generalnie oferta wegańska jest dość mocno rozbudowana, co w restauracjach skupiających się ściśle na polskiej kuchni nie jest normą. Czasem pytacie mnie, z jakiej knajpy z uśmiechem na ustach wyjdzie i mięsożerca, i zjadacz roślin – Pod Niebieniem wydaje się być jedną z lepszych odpowiedzi.

Wegańskie są również desery, choć akurat ja takich nie próbuję. Na „tapetę” biorę sernik z polewą z solonego karmelu (16 PLN), lody cynamonowe (15 PLN) oraz czekoladowy fondant (18 PLN). Ten pierwszy pyszny, te drugie zaskakujące, ten trzeci bardzo, ale to bardzo czekoladowy. Desery były udanym zwieńczeniem kolacji.

Pod Niebieniem to jedno z nielicznych miejsc na płycie Starego Rynku (niestety mocno zdominowanej przez kiepskie jedzenie i wysokie ceny), na które powinniście zwrócić swoją uwagę. A jak kochacie tatar tak jak ja, to biegnijcie już teraz.

PS Warto poprosić o wypiekany na miejscu chleb. Cudo!

Lokalizacja: Stary Rynek 64/65, Poznań | fanpage

zakres cen: 30-50 PLN

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.25/5 (44)
Ja oceniam na...

  • Malutkaania

    Moja ulubiona knajpka ❤❤ chlebek wypiekany przez samego wlasciciela jest genialny. Przed zmiana menu zakochalam sie w kurczaku w sosie cytrynowym. A teraz zdecydowanie polece pierogi 🙂