Wyszukiwarka

Przeprowadziłem się z Poznania do Warszawy

Zanim skomentujecie, przeczytajcie proszę dokładnie ten wpis.

 

Dlaczego się przeprowadziłem?

Tylko i wyłącznie z powodów osobistych. Do października ubiegłego roku nie brałem takiej ewentualności w ogóle pod uwagę. Przez ponad 5 lat mieszkania w Poznaniu bardzo polubiłem to miasto, zżyłem się z nim i w jakiś tam sposób stałem się nawet jego częścią.

fot. Bartosz Berthold

Nie chcę tutaj wchodzić w szczegóły, ale powód osobisty był w zasadzie jeden: moją dziewczynę, Sonię, przenieśli w pracy z Poznania do Warszawy. Ją i cały jej dział. Pojechałem za nią, nie widziałem nawet innej możliwości. Tym bardziej że Sonia lubi swoją pracę, Warszawę od Poznania dzieli raptem kilka godzin, a ja mogę blogować i vlogować w zasadzie zewsząd, byle mieć dostęp do internetu.

Dlaczego mówię o tym dopiero teraz?

Trochę się bałem Waszej reakcji. Choć nigdy nie tworzyłem bloga tylko o Poznaniu, to jednak w dużej mierze czytali mnie poznaniacy. Gdybym zakomunikował przeprowadzkę wtedy, kiedy rzeczywiście miała ona miejsce (a było to w maju), część z Was na pewno nie uwierzyłaby mi w to, że mimo zmiany miejsca zamieszkania nie porzucę stolicy Wielkopolski. Specjalnie zaczekałem te kilka miesięcy, by to oficjalnie ogłosić i móc podeprzeć się konkretnymi danymi.

Od czasu przeprowadzki pojawiło się 39 artykułów dotyczących Poznania. W tym samym czasie opublikowałem tylko 21 wpisów z Warszawy. Oczywiście przyrost postów dot. stolicy względem poprzednich miesięcy był siłą rzeczą ogromny, ale pisać o Poznaniu nie przestałem i w najbliższym czasie nie zamierzam.

Jak to robię nie mieszkając w Poznaniu?

Po prostu często do stolicy Wielkopolski jeżdżę. A w zasadzie latam, bo ceny za autostradę są koszmarnie wysokie, a czas podróży pociągiem ze względu na trwające remonty jest skandaliczny. W Warszawie mieszkam przy Okęciu, więc po 2 godzinach od wyjścia z domu jestem już na Ławicy. Cena bywa przy tym niższa niż za przejazd InterCity, o ile kupi się bilet z wyprzedzeniem.

Mam sporo pretekstów, by wracać do Poznania te 2-3 razy w miesiącu, zawsze na kilka dni. Po pierwsze, masa znajomych. Po drugie, mnóstwo pysznego jedzenia (i wciąż otwierają się nowe miejsca). Po trzecie, wciąż mam tu dużo zleceń. I po czwarte, księgowość mojej działalności gospodarczej prowadzi firma z Poznania, nie chcę jej zmieniać, a raz na jakiś czas trzeba coś obgadać.

Co to wszystko oznacza?

Że w kolejnych miesiącach raczej nic się nie zmieni. Przeczytacie na tym blogu i o Poznaniu, i o Warszawie, i o innych miastach, o ile gdzieś mnie nogi poniosą. To nigdy nie był blog lokalny i nigdy nie będzie – zawsze pisałem o tym, co jadłem, niezależnie od lokalizacji.

W najbliższej przyszłości mniej będzie jednak zwykłych recenzji – zarówno z Poznania, jak i z Warszawy. Ich pisanie zajmuje mi dużo czasu, a efekty nie są takie, jakie bym oczekiwał. Wiecie, kiedy tekst o knajpie X czyta 1 000 osób, a film o knajpie X ogląda 10 000 widzów, to jest to trochę demotywujące. W zamian nie będę jednak nagrywał więcej video (3 tygodniowo to i tak moje maksymalne możliwości). Pojawi się za to więcej zestawień i zostanie dopracowana zaawansowana wyszukiwarka knajp na blogu – w obu przypadkach opisy knajp będę dłuższe i bardziej pogłębione, a nie jak jest obecnie króciutkie, czasem wręcz jednozdaniowe.

Oczywiście recenzje dalej będą się pojawiać, ale nie będą dotyczyć każdej odwiedzonej knajpki i nie tak często jak dotychczas. Zawsze będę recenzował miejsca, które wygrywają w comiesięcznych ankietach oraz jakieś największe sztosy, o których aż chce się pisać gazylion znaków. O innych lokalach będę publikował wrażenia na Facebooku – tak ja w tym i w tym przypadku – i w jeszcze bardziej szczątkowej formie na Instagramie.

Podsumowanie

Kto chciał wiedzieć o mojej przeprowadzce, ten wiedział wcześniej. Na YouTubie mówiłem o tym już dwukrotnie. Pierwszy raz w filmie podsumowującym sierpień w Warszawie, drugi raz w moim jedynym jak do tej pory Q&A.

W tym miejscu chciałbym polecić też grupę Bekonologów Stosowanych na Facebooku, która zrzesza osoby bardziej zainteresowane tym, co robię – tam właśnie takie „newsy” pojawiają się wcześniej, a niedługo przekażę także informacje o pierwszym spotkaniu widzów i czytelników, które na pewno odbędzie się w Poznaniu.

Mam nadzieję, że mimo zmiany miejsca zamieszkania zostaniecie tutaj ze mną. Jutro uderzam do Wielkopolski na parę dni, więc wyczekujcie kolejnych relacji z Poznania już wkrótce!