Wyszukiwarka

Różove (Poznań)

Kawiarnia ze słodkościami i fenomenalnym pomysłem na siebie.

Długo wzbraniałem się przed wizytą w tym miejscu. No bo wiecie, tu jest tak bardzo różowo. I jak ja, facet z brodą, ma się wkomponować w takie miejsce? Z miejsce założyłem, że czułbym się tutaj bardzo nieswojo.

Screenshot_2016-07-08-21-37-34-02

Ale zdarzył się pretekst. Siostrzenica Soni na dniach miała zostać ochrzczona, więc konieczne stało się zakupienie prezentu. W Różove asortyment lalek, zabawek, łapaczy snów i różnej maści różowych gadżetów jest na tyle duży, że bez problemu znaleźliśmy upominek dla małej, który ma szansę zostać przez nią pokochany wcześniej, na dłużej i mocniej niż „święty pozłacany łańcuszek od ciotki”.

Screenshot_2016-07-08-21-39-33-01

Skoro jednak już się tam znaleźliśmy, to głupio byłoby czegoś nie zamówić. Ja wybrałem sernik na zimno z leśnymi owocami oraz zieloną herbatę, a Sonia, która wybitnie nie mogła się zdecydować, tartę z budyniem i owocami, panna cottę i koktajl z malin. Oczywiście, zamawiając, jadła to wszystko oczami i musiałem pomóc jej z każdym z deserów.

Screenshot_2016-07-08-21-30-58-01

Sernik smakował bardzo dobrze. Wystarczająco mokry, zimny, słodki i kwaśny zarazem. Z drugiej strony, do czołówki poznańskich ciast tego typu raczej mu daleko, choć na tę opinię może mieć wpływ to, że jestem raczej fanem serników na ciepło. Te na zimno są dla mnie sernikami „gorszego sortu”, choć też bywają – jak w tym przypadku – pyszne.

Screenshot_2016-07-08-21-36-24-02

Panna cotta słodka do bólu, jak dla mnie ciut za mocno – całej porcji raczej bym nie pochłonął. Poza tym trudno się do niej jakoś mocniej przyczepić, jest dokładnie tak, jak powinno być.

Screenshot_2016-07-08-21-34-53-01

Tarta? Lubię budyń, więc bardzo mi smakowało. Tym bardziej że kruszonka z owocami świetnie się z nim komponuje. Swoją drogą, ze wszystkich trzech deserów, tarta była chyba najmniej słodka. Następnym razem ją zamówię dla siebie.

Dziwna sprawa wyszła za to z koktajlem. Pierwsze dwa-trzy łyki mnie odrzuciły – coś mi tu nie grało i nie bardzo wiedziałem co. Każdy kolejny to zmiana nastawienia o jakiś 180 stopni. Urzekł mnie kwaskowy posmak owoców mieszający się z mlekiem roślinnym.

Screenshot_2016-07-08-21-38-34-01

Wszystko mi zatem naprawdę smakowało, choć muszę przyznać, że w Poznaniu jadłem już lepsze ciasta, tarty, panna cotty i piłem lepsze koktajle. Nie zawsze jednak trzeba robić coś najlepiej w mieście, by przyciągać klientów. Wystarczy zaoferować po prostu dobry produkt opakowany w znakomity i niepowtarzalny pomysł.

Tak jest w przypadku Różove. I choć nie jestem raczej grupą docelową dla idei „zróbmy wszystko na różowo”, to sam koncept mi się bardzo podoba. Na jakieś damskie ploteczki, babskie wieczory czy spotkania przy kawusi i serniczku będzie jak znalazł!

Lokalizacja: Wodna 23, Poznań | fanpage

Zakres cen: 7-15 zł

Smakowitość:

sernik na zimno 75%
panna cotta 70%
tarta 80%
koktajl 75%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: różowy

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.24/5 (21)
Ja oceniam na...