Wyszukiwarka

START (Poznań)

Znasz to uczucie, kiedy myślisz, że trafiłeś do rewelacyjnej knajpy, a ostatnie danie sprowadza cię na ziemię mniej więcej tak, jakbyś dostał patelnią w głowę? Cóż, ja je znam od wczoraj.

Wszystko wydarzyło się na Wildzie. Tam ponoć kiedyś bili po mordzie, ale moja metafora to tylko metafora właśnie, więc nie doszukujcie się w niej drugiego dna.

Odwiedziłem START – knajpkę, którą po pierwszej wizycie byłem zachwycony, czego upust dałem w zestawieniu „Gdzie zjeść smacznie i zdrowo w Poznaniu?„. Głównie dlatego, że ma na siebie kapitalny pomysł, tym pomysłem jest kasza na różne, często bardzo oryginalne sposoby i ten pomysł niewątpliwie otwiera głowy. Do tej pory kaszę jadłem rzadko i zazwyczaj niechętnie, a teraz uważam, że jest ona czymś naprawdę sexy.

W głowie zawrócił mi pyszny morski chowder (12 PLN) i azjatyckie stir fry (28 PLN). Oba dania rzecz jasna oparte na kaszy, co wcześniej było dla mnie nie do pomyślenia. A tu nie dość, że to zrobili, to jeszcze zrobili to dobrze, smacznie i z polotem. Ręce same składały się do oklasków, japa się cieszyła, podniebienie tańczyło, a brzusio był zadowolony.

Przy drugiej wizycie pojawił się zgrzyt. Ale to później. Na początku wymienialiśmy się z Sonią komplementami dotyczącymi zamówionych zup. U mnie królowała piwna (12 PLN) z białą kiełbasą, boczkiem i kaszą, u niej wegański gulasz (12 PLN), paprykowo-pomidorowy z dodatkiem soczewicy i czerwonej fasolki. START zdecydowanie umie w zupy i fajnie, że codziennie serwuje coś innego.

Szydło z wora wyszło przy daniach głównych. No dobra, białe kaszotto z kurczakiem i warzywami, czyli danie Soni, bardzo mi smakowało. W każdym kęsie czułem, że przygotowano je dokładnie tak, jak trzeba: na masełku, z dodatkiem wina, po prostu niebo w gębie.

Żałowałem, że to nie ja skusiłem się na to danie i wybrałem paellę (26 PLN). Najprościej rzecz ujmując, smakowała ona jak danie przygotowane na prędko w domu z rzeczy, które akurat miało się w lodówce. Tak w sumie często robiłem na pierwszym roku studiów. Oczami wyobraźni widzę siebie: po kolei wyciągam z lodówki warzywa i kurczaka, na półce z przyprawami znajduje wyłącznie curry, a na tej, na której trzymam ryż i makaron tylko kaszę. Jedyny element tego dania, którego nie odtworzyłby stereotypowy Kowalski (albo stereotypowy Maciej, student pierwszego roku), to świeża kolendra.

Nie spodziewałem się tradycyjnego, hiszpańskiego dania, wiedziałem, że to jest wariacja na jego temat, ale kurczę, zapłaciłem 26 złotych za potrawę, którą w każdej chwili mogę sobie zrobić bez problemu w domu i to jeszcze z resztek. Cieszę się, że w Starcie wszystko, na całe szczęście, było z dobrych jakościowo produktów, ale jednak oczekiwałem czegoś więcej.

We wspomnianym na początku zestawieniu „Gdzie zjeść smacznie i zdrowo w Poznaniu?” pisałem o tym lokalu, że trochę wstyd, że odwiedziłem go tak późno. Teraz wydaje mi się, że musu nie ma, bo jednak różnie bywa. Przy okazji, będąc gdzieś w pobliżu, jak najbardziej – można zobaczyć, co się tam wyprawia w danym dniu i w razie czego zamówić białe kaszotto, ew. stir fry, jeśli kręcą cię takie smaki. Do tego koniecznie napar imbirowy (10 PLN) i będzie dobrze.

Mały niesmak jednak pozostał, a przeżyty paellą zawód spowodował, że raczej nieprędko tam wrócę. Ale najlepiej będzie, jeśli sprawdzicie START na sobie, do czego mimo wszystko gorąco zachęcam!

Lokalizacja: Górna Wilda 74/63, Poznań | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.5/5 (44)
Ja oceniam na...