Wyszukiwarka

Stodola (Poznań)

Gdyby każda kebabowania tak wyglądała, to nie miałbym problemu z kebabem.

Bo może to już wiecie, ale mam spory problem z kebabami w Polsce. Wszystkie są w zasadzie na jedno kopyto, reklamujące się jako w 100% tureckie lub berlińskie, a przy tym z podłej jakości mięsa, zasypane kapustą i zalane obrzydliwymi, kupnymi sosami. Na trzeźwo nie da się tego jeść, a zdarzało się nawet, że będąc mocno pijany, wywalałem kebaby w połowie, bo okazywały się obrzydliwe.

Ze Stodolą (śmieszne to „L” zamiast „Ł” w nazwie) jest inaczej. Wiesz już to, wchodząc do środka. Wystrój jest schludny, estetyczny, a propozycje z menu nie krzyczą do nas z banerów z logo Coca Coli lub Pepsi. Wchodzisz i wiesz, że wylądowałeś w nieco innym świecie, że nie jest to „jeszcze jedna kebabownia”, tylko coś innego, być może ciekawszego, a już na pewno lepiej rokującego.

Chwilę konsternacji przeżywasz, gdy rzucasz okiem na menu. Z jednej strony, nie ma w nim pozycji, których byś się nie spodziewał – kebab w bułce, rollo i kebab na talerzu – z drugiej cieszysz się, że w przeciwieństwie do 90% tego typu miejsc, nikt nie mydli Ci oczu baraniną, która zawsze okazuje się mieszanką mięs niewiadomego pochodzenia. W Stodole decydujesz między kurczakiem i cielęciną i ja szanuję taki wybór.

Próbuję zarówno kebaba w bułce (16 PLN), jak i rollo (15 PLN). Tego pierwszego zamawiam z kurczakiem i… ananasem. To tutejszy pomysł, choć trudno go nazwać jakoś szalenie kreatywnym, skoro nazwano tego kebaba „hawajskim”. Mięso jest niezłej jakości i czuć, że to kurczak. Bułka chrupie aż miło, ale nie jest przesuszona, a przy tym nie nasiąka sosami i sokami wypływającymi z dodatków. Jeśli chodzi o sosy, to decyduję się na dwa: czosnkowy, który jak na mój gust przygotowano w punkt (wiesz, że to czosnek, ale nie czujesz wyłącznie jego smaku) i ostry, który daje o sobie znać, a nie wypala do cna. Wydaję mi się, że sosów można by lać ciut więcej, ale to już kwestia gustu – pewnie kto inny powiedziałby, że dla niego taka ilość jest w sam raz.

Dodatki dobieramy wg uznania. Ja biorę wszystko poza oliwkami, czyli trochę kapusty, cebulę, papryczki jalapeno, ogórek, sałatę, pomidora – raczej standardowy zestaw. No, jest jeszcze biały ser – w smaku zbliżony do fety, ale ciut bardziej mokry – który wciąż w wielu kebabowniach uchodzi za ekstrawagancję, a powinien być zwykłą codziennością. Co ciekawe, ananas fajnie się komponuje z resztą składników, te słodkie akcenty od czasu do czasu są doprawdy urocze.

Kebaby w bułce mają jednak dla mnie jedną, podstawową wadę – najpierw wyjadasz sporo zapychaczy widelczykiem, by móc zacząć jeść jak człowiek rękoma. Dlatego wolę rollo, po które przychodzę po paru dniach. Cielęcina jest smaczna i bardzo cienko pokrojona, co mi odpowiada. Decyduję się na podobne, jeśli nie te same dodatki (z pominięciem ananasa) i sos miętowy. Wyszedł im bardzo fajnie, świetnie pasuje do całego kebaba i przy pierwszej wizycie powinniście wybrać właśnie go. Znów wydaję mi się, że jest go ciut za mało, ale to wciąż kwestia moich upodobań. Aha, placki do rollo ponoć wypiekane są na miejscu – smakują naprawdę dobrze, więc coś w tym chyba jest. Przy okazji cały zawijaniec ma dość spore rozmiary:

Trudno mieć jakieś większe zastrzeżenia do kebabów ze Stodoly, z jednym wyjątkiem: to jest po prostu taki standard, na wysokim poziomie, ale jednak standard. Brakuje mi ciekawszych dodatków, sosów i pomysłów na ogranie tego – było, nie było – klasyka polskich ulic. To jest właśnie ta różnica między Stodolą a Kraszkebabem, w którym zjecie rollo w różnych, smakowych tortillach z sosem bananowo-ostrym. Jeśli miałbym wskazać, kogo z wymienionej trójki uważam za króla kebabów w mieście, to pozostałbym przy lokalu z Kraszewskiego (mimo innych wad, jak chociażby czas oczekiwania).

Nie zrozumcie mnie źle: Stodola nie ma się czego wstydzić i jest to najprawdopodobniej najlepszy kebab, jaki możecie dostać w centrum Poznania. Co więcej, za 9 PLN możecie domówić do niego zupę arabską – ostrą, pikantną, mocno doprawioną, z mięsnymi koftami, ryżem i podanym obok, wypiekanym na miejscu pieczywem. W dodatku całkiem sycącą.

Bardzo cieszę się, że powstało takie miejsce. Pokazuje ono, że można inaczej, lepiej, smaczniej. Do pełni szczęścia brakuje tylko kilku odważnych pomysłów i ciekawszego wyboru napojów – ta sama bajka, co wszędzie, a wypadałoby się wyróżnić również na tym polu. Właścicielom życzę rozwijania biznesu i wielu zadowolonych klientów, a Wam smacznego!

Lokalizacja: Wielka 9, Poznań | fanpage

Ceny:
* w bułce hawajski – 16 PLN
* rollo z cielęciną – 15 PLN
* zupa arabska – 9 PLN

Smakowitość:

hawajski 80%
rollo 80%
zupa 85%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: się najadłem, o!

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.77/5 (53)
Ja oceniam na...

  • Fand

    To nie jest cielęcina… Ech.

  • Barbarossa

    Zasadniczo, poza ładnym wystrojem, zwykły kebab nie wiem skąd zachwyty, mięso sosy, pieczywo standard dworcowy.