Wyszukiwarka

Za Groblą 5 (Poznań)

Bardzo cieszy mnie to, że w Poznaniu nowe lokale otwierają się w coraz mniej oczywistych miejscach. Dla przykładu takie Za Groblą 5, które od kilku miesięcy można znaleźć w okolicach mostu św. Rocha.

Jeśli miałbym jednym słowem określić tę knajpkę, to najwłaściwszym byłaby chyba „kawiarnia”, mimo że nie jest to punkt skupiony w 90% na kawie i gorących napojach, jak np. Stragan Kawiarnia. Ja piłem bardzo dobrą zieloną herbatę, ale patrząc w menu, odniosłem wrażenie, że jedzenie jest tu przynajmniej równie istotne, co „płynna” część menu.

W ofercie są m.in. lunche, choć akurat ja odwiedziłem Za Groblą 5 ciut za wcześnie, by się na nie załapać. Na całe szczęście bodaj przez cały dzień można zjeść tu także śniadanie. Moją uwagę przykuło przede wszystkim to angielskie, jednak ze względu na to, że tego dnia miał to być mój drugi posiłek, skusiłem się na coś nieznacznie lżejszego.

Padło na pankejki z bekonem i miodem (13 PLN), gdyż jedyną rzecz, nad którą kocham boczek, to zestawienie boczku z czymś słodkim. Zazwyczaj jest to syrop klonowy, ale miód łączy się z bekonem jeszcze lepiej. Tak było też i w tym przypadku, a same pankejki również nie zawiodły – nie były one może tak słodkie i kształtne jak te grube naleśniory z amerykańskich seriali, ale cieszyły moje podniebienie, a to przecież najważniejsze.

Wyszedłem z Za Groblą 5 usatysfakcjonowany, najedzony i zadowolony na tyle, by pomyśleć o powrocie, tyle że tym razem na coś konkretniejszego. Rozważam śniadanie angielskie lub jakąś ciekawą pozycję lunchową. Co wybiorę? To się dopiero okaże, ale na pewno dam Wam o tym znać. Póki co 4 gwiazdki na 5.

Edit: 13.03.2018

Ponad tydzień minął od mojej drugiej wizyty w Za Groblą 5 i to chyba wystarczający czas, by podejść do niej „na chłodno”. Bo o ile z pierwszego razu byłem bardzo zadowolony, o tyle z drugiego, gdy zabrałem ze sobą jeszcze 4 osoby, już mniej.

Smakowo było bez zarzutu – bez ochów i achów, ale trudno powiedzieć, żeby coś było niesmaczne lub źle przygotowane. Może brakowało jakiegoś większego wypasu, tutejsze śniadanie angielskie w porównaniu do prawdziwego full english breakfast było w połowie okrojone, ale w menu wyraźnie napisano, co wchodzi w skład zestawu, a sama fasolka była chyba najlepszą, jaką do tej pory jadłem.

Sęk w tym, że na wszystko, co widzicie na zdjęciu, czekaliśmy ok. godziny. Trochę długo, zważywszy na fakt, że poza nami w tym czasie było tylko kilka osób popijających kawkę. I ja rozumiem, że to wszystko slow food, robione od podstaw itd. Ja mogę czekać na dobre jedzenie, kiedy ma to jakieś uzasadnienie! Dla przykładu dzień wcześniej w UNO w 6 osób czekaliśmy na cudne śniadania ok. 45 minut, ale przy pełnej knajpie ludzi zamawiających konkretne jedzenie.

Skąd więc tutaj taki czas oczekiwania? Cóż, kuchnia w Za Groblą 5 jest otwarta, więc wszystko widać – dwa palniki to trochę mało, by podgrzać fasolkę, usmażyć jajka, zrobić omlet, podsmażyć bekon i przygotować tosty. Obsługa cały czas coś szykowała, nikt się nie obijał i być może dałoby radę przygotować te śniadania ciut szybciej, gdyby pracownicy mieli ciut większą wprawę, ale sprzęt kuchenny trochę jednak ogranicza. Zastanawiam się, co się dzieje, gdy lokal jest pełny i wszyscy chcą coś zjeść. Jaki jest wtedy czas oczekiwania? 3 godziny?

Nie mówię, że nie wrócę, bo jedzenie było w porządku, ale wizyty w więcej niż dwie osoby raczej na pewno sobie daruję… Z drugiej strony dostałem info od pracowników Za Groblą 5, że w najbliższym czasie zmienią menu również pod kątem wydajności kuchni. Cóż, czekam zatem na nowości.

PS Jabłecznik z poniższego zdjęcia – boski!!!

Lokalizacja: Za Groblą 5, Poznań | fanpage

zakres cen: 10-20 PLN

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.6/5 (5)
Ja oceniam na...