Wyszukiwarka

Burger Bar (Warszawa)

Znajdziecie tu jedne z najlepszych burgerów w Warszawie, choć sam lokal nie jest pozbawiony wad.

Kiedy pytałem znajomych czy Was, moich czytelników o najlepsze burgery w stolicy, odpowiedzi padały skrajnie różnie, ale część z nich się zdecydowanie powtarzała. Wśród tych częściej przewijających się był m.in. Burger Bar, mieszczący się na Mokotowie przy skrzyżowaniu ulic Puławskiej i Olkuskiej.

Prowadzę poszukiwania najlepszego burgera w Warszawie. Zobacz, jak mi idzie i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Byłem tam już jakoś przed 4 laty, kiedy trwał prawdziwy boom na burgerownie w Warszawie. Już wtedy wielu uważało, że Burger Bar pod względem kanapek z kotletem z mielonej wołowiny rządzi i dzieli w stolicy. Sam wyżej stawiałem notowania Barn Burgera, ten jednak w ostatnich miesiącach mocno obniżył loty.

W związku z tym miałem mieszane uczucia co do powrotu do Burger Baru: z jednej strony liczyłem na utrzymanie poziomu sprzed lat, z drugiej – bałem się, że po wyrobieniu marki spadnie jakość, tak jak w wielu podobnych miejscach. Tak się jednak na całe szczęście nie stało.

W ofercie lokalu jest kilka różnych kompozycji burgerów. Nie znajdziecie tu wymyślnych czy odjechanych propozycji, raczej sama klasyka i po tę klasykę sięgam. Zamówiłem burgera BBQ z wołowiną angus (30 PLN). W Burger Barze istnieje możliwość wyboru rodzaju mięsa: poza wołowiną angus jest jeszcze wołowina hereford oraz rib eye (nie wiem, czy jest to rib eye zmielony i przerobiony na kotlet czy kawałek steka – jedna i druga opcja wydaje się całkiem ciekawa).

Przyznaję bez bicia: to był jeden z mniej apetycznie wyglądających burgerów, jakie jadłem w swoim tłustym życiu. Dzieje się tak za sprawą zawijania go przed podaniem w papier – takie opakowanie to duże ułatwienie, gdy je się burgera w biegu lub na wynos, lecz przy konsumpcji na miejscu jest to moim zdaniem zbyteczne. Sosy i soki z burgera są bowiem wszędzie, co nie tylko źle wygląda, ale utrudnia zjedzenie kanapki bez ubrudzenia rąk.

To tylko jednak tylko mała uwaga techniczna: jestem z tych osób, których nie obchodzi wygląd czy „wygoda pałaszowania”, gdy to, co się pałaszuje, dobrze smakuje. Tutejsze burgery w dużym stopniu przypominają te z poznańskiego ZUOMU (tyle że Burger Bar był pierwszy). Wszystko za sprawą użycia prawdziwego grilla i ognia, a nie metalowej płyty grzewczej, jak w większości burgerowni. Wołowina smakuje i pachnie grillem, co działa dla mnie na duży plus.

Samo mięso mnie trochę jednak rozczarowało. Może to zbyt duże nadzieje wywołane pięknymi zapachami unoszącymi się w powietrzu, ale jednak spotkał mnie lekki zawód. Wołowina zdawała się być ciut zbyt długo przeciągnięta na grillu, przez co nie była tak wysmażona i tak soczysta, jakbym sobie tego życzył (a ponoć każdorazowo smażona jest na medium). Poza tym wszystko jednak w jak najlepszym porządku – fajna buła, dobre dodatki, no i świetny sos BBQ.

Po zjedzeniu tego burgera dręczyło mnie jednak uczucie niedosytu. Trochę dlatego że za szybko zjadłem, przez co mój mózg nie zanotował, że już nie jest głodny i trochę z powodu niedostatecznego zachwytu wołowiną. Zamówiłem więc Greenchilliburgera (26 PLN), tym razem z tańszą wołowiną hereford.

Nie żałuję, bo to był właśnie ten poziom, którego oczekiwałem po Burger Barze. Po pierwsze, mięso było świetne: doskonale wysmażone, soczyste, no i dalej z posmakiem grilla. Po drugie, salsa z zielonego chili okazała się totalnym kosmosem – pikantna, ale bez przesady oraz pełna smaku. Czy to był jeden z najlepszych burgerów, jakie jadłem kiedykolwiek? Całkiem możliwe, w końcu wsunąłem go w całości, bez chwili zwątpienia, mimo że w oczekiwaniu na zamówienie do mojego mózgu dotarł sygnał: „Panie Macieju, Pan już nie jest głodny, Pan jest już najedzony”.

Zatem rzecz do zapamiętania: będąc w Burger Barze w Warszawie, zamawiajcie Greenchiliburgera z wołowiną hereford. Przynajmniej ten pierwszy raz. Będziecie zadowoleni.

Jeśli macie żołądki bez dna, to poproście do buły skrzydełka w sosie mango habanero (20 PLN). To jest taki sztos nad sztosy, że aż sam się sobie dziwię, że nie postanowiłem rzucić wszystkiego, byle jeść te wingsy dzień w dzień na każdy posiłek. Serio, wyobraźcie sobie skrzydełka kurczaka w mocno pikantnej – ale przyjemnie pikantnej, czuć wszystkie smaki – oraz wyraźnie słodkawej glazurze. Dużo mango, dużo habanero i soczyste mięsko. W tych ośmiu skrzydełkach odnalazłem mnóstwo smaku. Tak wiele, że przy następnej wizycie w Burger Barze zamówię podwójną porcję (36 PLN) i zjem ją sam, bez niczyjej pomocy.

Niestety, nie mogę w takich superlatywach opowiedzieć o próbowanych przeze mnie żeberkach wieprzowych (30 PLN). Bardzo się nimi zawiodłem i ten zawód wciąż mnie bardzo boli. Dla zobrazowania: to nie jest rozczarowanie w stylu „myślałem, że ten burger będzie ciut lepszy” jak w przypadku opisywanym wyżej, tylko rozczarowanie w wersji „oj, oj, oj”. Żeberka podano z puree (do wyboru miałem też frytki), ogórkami konserwowymi i colesławem. Żaden z dodatków nie przykuł mojej uwagi, ale przecież nie one tutaj chodzi. Chodzi o mięso.

I właśnie to mięso rozczarowuje. Bo po pierwsze jest go niewiele – na rynku są żeberka bardziej i mniej umięśnione, te zdecydowanie należały do tej drugiej grupy – a po drugie z trudem odchodzi ono od kości. W smaku niby wszystko było w porządku, ale skoro międzyżebrowej wieprzowiny było tak mało, to trudno było się nimi nacieszyć. Mistrzowski poziom Burger Baru z innych dań utrzymał jedynie zniewalający sos BBQ, mocno dymny i z alkoholową nutą. W skrócie, były to bardzo przeciętne żeberka. W lokalu, w którym mięso stoi na pierwszym planie i w którym to mięso w innych daniach robi doskonałe wrażenie, takie żeberka po prostu nie przystoją.

Po zjedzeniu pierwszego burgera miałem ochotę wystawić cztery gwiazdki na pięć możliwych. Po drugim hambugsie byłem znacznie bliższy maksymalnej noty, a fantastyczne skrzydełka mnie w tym przekonaniu utwierdziły. Na nieszczęście swoje i lokalu spróbowałem żeberek. Choć one same zasługują co najwyżej na trzy gwiazdki, to w ostatecznym rozrachunku Burger Bar dostaje gwiazdek cztery. A mogło być zdecydowanie lepiej.

Lokalizacja: Puławska 74/80, Warszawa | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.63/5 (8)
Ja oceniam na...