Wyszukiwarka

Mąka i Woda (Warszawa)

Popularne miejsce przy Chmielnej, w którym spotkałem Zbigniewa Bońka.

Ponoć często przed Mąką i Wodą ciągnie się kolejka – takie jest zainteresowanie tutejszą kuchnią. A rządzą tutaj Włochy z makaronami i pizzą neapolitańską na czele. Sam trafiłem tu całkiem przypadkiem, w zasadzie „z ulicy” – o dziwo, bo sama restauracja jest dość mocno schowana.

Niemniej warto się choć raz znaleźć w Mące i Wodzie, bo podawane tu jedzenie jest przynajmniej dobre. Zwłaszcza makarony robią na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Raviolo (23 PLN) z domową ricottą, jajkiem, palonym masłem, szałwią i parmezanem zapamiętam na długo. Jeden wielki makaronowy pieróg nafaszerowany pyszną ricottą, po którego przecięciu apetycznie rozpływa się znajdujące się wewnątrz żółtko. Byłem tym daniem zachwycony i jeśli miałbym wrócić do Mąki i Wody na coś konkretnego, to właśnie byłoby to to raviolo.

Z drugiej strony tagliatelle z krewetkami (35 PLN), szczypiorkiem, białym winem i skórką z cytryny, też pozostawiło po sobie dobre wspomnienie. Świetny makaron, morskie stworzenia przygotowane w punkt i zniewalający sos. Rzadko zamawiam krewetki w knajpach, które się w nich nie specjalizują, bo nie jestem pewien ich świeżości i nie wiem, czy kucharze potrafią się z nimi obchodzić, ale w Mące i Wodzie oba problemy zdają się nie występować.

Mieszane uczucia miałem za to do pizzy. Placek porco (36 PLN) z pomidorkami datterini, mozzarellą di bufala, speckiem, rukolą i parmezanem. Jest to to pizza w stylu neapolitańskim, a więc na cieniutkim cieście, niemal lejącym się (jak na mój gust ciut za bardzo), z pulchnymi i wyrośniętymi brzegami. Moje mieszane uczucia nie biorą się jednak ze smaku pizzy czy jakości użytych składników, do tego nie mam żadnych zastrzeżeń, a z braku efektu „wow” w połączeniu z dość wysoką ceną. Mówiąc inaczej, jest dobrze, ale za tę kwotę oczekiwałbym czegoś lepszego. Jednak to tylko marudzenie kogoś, kto od 5 lat mieszka w stolicy dusigroszy i zetknął się z warszawskimi cenami.

Warto przy tym zaznaczyć, że porcje w Mące i Wodzie nie są zbyt duże. To jedno z tych miejsc, w których należy zamówić przystawkę, danie główne i ew. deser, żeby się najeść. Nie jest to dla mnie wadą, ale chyba dobrze być tego świadomym przed wizytą. My to rozegraliśmy w ten sposób, że każdy wziął dla siebie po makaronie, a plackiem porco podzieliliśmy się w trójkę. I wyszło w sam raz.

Co by jednak nie mówić, w Mące i Wodzie bawiłem się świetnie – moje podniebienie było więcej niż usatysfakcjonowane, a gwarna atmosfera wbrew pozorom sprzyjała prowadzonej ze znajomymi konwersacji. Dodatkowym atutem okazał się także może nie tyle szeroki, co odpowiednio różnorodny wybór piw rzemieślniczych. Piłem Dodo (Tropical IPA) z Browaru Artezan i prawdę mówiąc dawno nie piłem tak doskonale orzeźwiającego piwa – z wyraźnymi cytrusowymi nutami, ale bez nachalnej słodyczy.

A Zbigniew Boniek? Owszem, siedział tuż za mną. Nie wiedziałem o tym, dopóki nie zacząłem się zbierać do wyjścia z Mąki i Wody, więc całkiem przypadkowo i zupełnie niechcący nagrałem, jak pił soczek, kawę lub drinka. Doskonałe tło dla pierwszego planu, na którym wcinam pizzę i makarony.

Zatem bierzcie pieniądze, bierzcie znajomych i idźcie do Mąki i Wody. Tylko pamiętajcie, że czasem na stolik trzeba chwilę poczekać.

Lokalizacja: Chmielna 13A, Warszawa | fanpage

zakres cen: 30-50 PLN

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.83/5 (6)
Ja oceniam na...

  • zipperblog

    W bydgoszczy za tę cenę zjesz prawie dwie neapoletany 😉