Wyszukiwarka

Meat Warsaw (Warszawa)

Tak wygląda mięsny raj.

Pogromcy Meatów, Siewcy Smaku, Łowcy Syren – mówią Wam coś te nazwy? Jeśli śledzicie tego bloga uważnie to na pewno. Mowa o lokalach z Warszawy, które we względnie niskich (niskich przynajmniej jak na stolicę) cenach serwują dobre jakościowo i często obłędne w smaku jedzenie. Nie skłamię, jeśli powiem, że każdy z nich zalicza się do moich ulubionych w tym mieście. Co więcej, za sukcesem całej trójki stały te same osoby, czyli wydawałoby się nierozłączny duet: Andrzej Andrzejczak i Tomasz Tomaszek.

Zobacz videorecenzję i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Panowie rozstali się jednak na płaszczyźnie zawodowej i wszystkimi lokalami zawiaduje od kilku tygodni już tylko Tomasz Tomaszek. Jakby mało było mu pracy, to w międzyczasie otworzył czwarty: Meat Warsaw w punkcie pod Pałacem Kultury i Nauki, znanym przez pół Warszawy Okrąglakiem Piwnym. W menu wszystko to, co najlepsze: mięso, mięso i mięso, w znanej z innych lokali formie i formule: krótka karta, dobry jakościowo produkt i odpowiednie umiejętności na kuchni.

Na pierwszy strzał spróbowałem boczku (20 PLN) w glazurze śliwkowej z orzeszkami ziemnymi i sałatką z tajskim dressingiem. Trzy bycze plastry Najlepszej Części Wieprza, razem będzie jakoś 200 gramów. Patrzysz na nie i nie wiesz, czy zakochałeś się od pierwszego wejrzenia, czy jednak potrzebujesz ugryzienia. Zanim jednak weźmiesz boczek do swoich ust, czujesz motyle w brzuchy, bo zaczynasz go kroić. Konsystencja idealna, mięciutka, mięso rozpada się na mniejsze części niemal samoczynnie. Zastanawiasz się, czy to już boczuś idealny i wtedy bierzesz pierwszy kęs.

Przyznaję, w smaku rewelacja! Słony boczek nie ginie pod słodkawą glazurą, oba smaki ze sobą współgrają, tworząc uwielbianą przeze mnie parę. Momentami tłuściutko, czasem coś lekko zachrupie, gdzieś napatoczy się orzeszek ziemny. Raz na kilka kęsów skubniesz sobie sałateczki, tak dla zdrowotności i dla przełamania smaków. Niebo w gębie, mówię Wam!

W samych superlatywach mogę też opowiadać o próbowanym przeze mnie burgerze (25 PLN). Kotlet z sezonowanej, mielonej wołowiny wysmażono tak, jak lubię – na medium, przez co jest soczysty i momentami różowiutki w środku. Do tego najlepsza rzecz, jaka kiedykolwiek powstała z czerwonej cebuli: trochę słodka, trochę zadziorna konfitura. Dokładamy jeszcze pikle z ogórków, ser mimolette, sałatę, salsę pomidorową i sos blue cheese. Całość zamknięta w znanej z Pogromców Meatów czy Łowców Syren bułce, która do kanapek nadaje się, że hej.

Skoro wiemy już, że jest to zajebisty burger, to może zastanówmy się, czy ma on jednak jakieś wady? Jeśli miałbym się czegoś przyczepić, to co najwyżej kompozycji: gdyby dodać tutaj chrupki boczek i sadzone jajo z rozpływającym się żółtkiem, byłoby pewnie jeszcze lepiej. Kolejne składniki jednak jeszcze bardziej powiększyłyby burgera, przez co jeszcze trudniej byłoby go zjeść. Sam się uważam za speca w konsumowaniu hambugsów rękoma, a w tym przypadku miałem chwilę zwątpienia. Na całe szczęście, podołałem! Na całe szczęście, bo nie od dziś wiadomo, że burger gorzej smakuje, gdy się je go sztućcami.

Tyle zmieściłem przy jednej wizycie. Nie ukrywam, było dość trudno, bo i boczek, i burger to dania mocno sycące. W ofercie jest także wariacja nt. philly cheese steaka (25 PLN), ponoć obłędna domowa kiełbasa z jalapeno (18 PLN) oraz podany w bułce głęboko smażony kurczak w pikantnej panierce (20 PLN), który może brzmi najmniej ciekawie z całej karty, ale kiedy zobaczyłem, jak ta kanapka wygląda, to od razu zachciałem ją zamówić. To jednak przy następnym spotkaniu z Meat Warsaw.

Muszę odwiedzić Okrąglak Piwny jednak jak najszybciej, bo z dobrze poinformowanego źródła wiem, że oferta Meat Warsaw będzie się rozwijać i powiększać. Co się pojawi? O tym na razie mówić nie mogę, ale każdy mięsożerca powinien być zadowolony. Na pewno nie będzie to jednak piwo rzemieślnicze, którego pewnie wielu z Was by sobie życzyło w tym mieście. Na pocieszenie można w Meat Warsaw zamówić 14-dniowe Tyskie, piwo rzeczywiście niepasteryzowane – do kraftów oczywiście nie ma nawet startu, ale smakuje lepiej niż klasyczne koncernowe eurolagery.

Nie mam wątpliwości, należy się maksymalna ocena, tak jak w przypadku Pogromców Meatów, Siewców Samku i Łowców Syren. Trzymam kciuki za to, żeby nigdy to się nie zmieniło, a serwowane we wszystkich czterech punktach jedzenie nigdy nie straciło na jakości. Smacznego!

Lokalizacja: Emilii Plater 45, Warszawa | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

 

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.5/5 (4)
Ja oceniam na...