Wyszukiwarka

ParaBuch (Warszawa)

2015-06-23-14.34.42a (Kopiowanie)

Bardzo lubię kuchnię azjatycką, jednak jak Azja jest różnorodna, tak bardzo szeroki jest wybór potraw. My dostaliśmy zaproszenie do ParaBuch, czyli knajpy oferującej zupy Pho, pierożki na parze, spring rollsy i inne specjały. Z wielkim zaciekawieniem wybraliśmy się na Mokotów.

Mieści się w bardzo spokojnej dzielnicy Warszawy – w dzielnicy domków jednorodzinnych i uroczych wolnostojących kamienic. Trochę z trudem, ale w porze obiadowej trafiamy na miejsce.

2015-06-23-14.43.43a (Kopiowanie)

Wnętrze jest przytulne, skromnie urządzone, ale bez problemu moźna tam znaleźć miejsce, żeby się zaszyć. Wita nas właściciel, który po krótkiej rozmowie z nami proponuje nam, aby spróbować każdego dania po trochu, żeby dowiedzieć się jak najwięcej o tym, co proponuje kuchnia w tym miejscu.

2015-06-23-14.55.21a (Kopiowanie)

Gościnę rozpoczynamy od zupy pho i sajgonek. Zupę bierze Piotrek, więc nie mam przyjemności jeść jej do końca. Jest bardzo aromatycznym bulionem z wołowiną, warzywami i makaronem. Spróbowałam mięska – bardzo miękkie, smaczne. Bulion został trochę doprawiony przez Piotrka, ale pachnie pięknie przyprawami i zachęca do spałaszowania całej wielgachnej michy. Więcej napisze Wam o tej zupie Ethyl, bo niestety spróbowałam bardzo mało.

Sajgonki wykonane wzorcowo. Nie ociekają obrzydliwie tłuszczem, przyjemnie chrupią. Z wołowiną (pierwsza klasa!), a nawet ze znienawidzonym ostatnio tofu bardzo mi smakują. Przyprawione, z sosami do maczania, pyszna przekąska.

2015-06-23-15.09.18a (Kopiowanie)

Jemy takźe pierogi gotowane na parze – dim sum. Podawane są w koszykach bambusowych. Dostajemy z każdego rodzaju po dwa do spróbowania. Najlepszy jest według mnie zestaw kurczak z imbirem – bardzo aromatyczne połączenie, także farsz krewetki z limonką nie zawodzi. W wieprzowinie BBQ tego drugiego smaku za bardzo nie czuję, tak samo jak w kaczce z pomarańczami, ale nie odstają one od reszty. Najmniej podchodzą mi grzyby mun z marchewką, bo nie lubię akurat ani jednego, ani drugiego. Przypadł mi do gustu ten typ pierożków, ciasto rozpływa się w ustach.

2015-06-23-15.11.53a (Kopiowanie)

Największym hitem jednak zostaje dla mnie summer roll. W papier ryżowy zawinięto cudowności takie jak krewetki, zestaw świeżych warzyw i przełamującą wszystko miętę. No cudne. I bardzo babskie. Do tego masło orzechowe przyprawione lekko na ostro. Rewelacja.

2015-06-23 14.55.41a

Jak dla mnie ParaBuch jest ciekawym i przesmacznym miejscem, gdzie można spróbować specjałów kuchni azjatyckiej, zdecydowanie zagłębiając się w ten świat. Do tego przesympatyczny właściciel i przepis na sukces. Trzymam kciuki za dalszy rozwój!

2015-06-23 14.41.22a

Ethyl

[Ethyl]

Tak jak Daria zapowiedziała – startuję od zupy pho. I to nie byle jakiej, bo z wołowiną.

Zupa podana jest z marynowanym czosnkiem (nie moja bajka), cząstką cytryny (polecam!) i słuszną porcją sambala. Sambal dodatkowo stoi w kilku miejscach w lokalu, więc możecie sobie go dawkować wedle uznania. A warto zauważyć, że jest on dość mocny – mocniejszy niż w sporej części znanych mi miejsc. Dla mnie plus.

2015-06-23-14.49.26a (Kopiowanie)

2015-06-23-14.49.33a (Kopiowanie)

Ale, ale – wracam do zupy. Jej bazą jest ponad pół litra bulionu wołowego. Do tego solidna wkładka makaronowa i spory kawałek mięsa. To nie jest tak, że pływają tutaj jakieś nędzne mięsne kłaczki. Dostajecie pokrojony w cienkie plasterki kawałek wołowiny, który w kilku lokalach potrafi robić za danie główne. Sama zupa potrafi wystarczyć za obiad. W dodatku obiad bardzo dobry. Sycący, ale lekki, ożywczy.

2015-06-23-14.51.58a (Kopiowanie)

Jako przerywnik między zupą a sajgonkami i pierożkami dostaję porcję kimchi. Kimchi lubię i bardzo boleję, że jest dostępne w niewielu lokalach. Tutaj dostajecie dość mocno ukiszone, przez to dobrze przegryzione aromatami. Jedna uwaga – jest ono bardzo ostre. Ja zjadłem bez problemu, ale należę do ludzi, którzy tabasco potrafią pić z gwinta. Więc mi bardzo podeszło. Zresztą było tak dobre, że próbując go Daria aż się popłakała z radości, takie było smaczne.

Dalej sajgonki – absolutnie poprawne, jak dla mnie klasyka. Dostajemy je z sosem sojowym do maczania, pierwszy raz spotkałem się z takim podaniem. Ale smak ciekawy. Aha, jadłem tylko z mięsem – z tofu Daria opierniczyła zanim zdążyłem spróbować…

2015-06-23-15.04.17a (Kopiowanie)

Summer rolls – ha! to dopiero jest cudo. Nie dość, że przez bardzo cienki papier ryżowy uroczo prześwituje zawartość, to jeszcze są bardzo smaczne. Taka w sumie lekka przegryzka, w sam raz dla tej części społeczeństwa, która akurat jest na diecie. Dodatkowo wielki plus za radość dla oczu.

2015-06-23-15.11.40a (Kopiowanie)

Pierożki dim-sum – no cóż, jem je pierwszy raz w życiu i tego nie ukrywam. Są to dla mnie całkowicie nowe smaki. Otrzymujemy je podane w bambusowym pudle wraz z porcją sosu sojowego. W sumie warto go używać, wnosi dodatkową nutkę smakową. Najlepsze chyba były z kaczką, potem grzyby mun (lubię ten smak), trzecie miejsce na podium dla krewetek. Nie oznacza to, że pozostałe były złe, wręcz przeciwnie. Po prostu te uważam za najlepsze.

Podobnie jak Darii – podoba mi się ParaBuch. Raz, za fenomenalną zupę, która może być obiadem. Tak, może, uwierzcie w to. Dwa – za kimchi. Ostre, miłe, wyraziste. Jeżeli kiedyś zagna mnie w tamte rejony na pewno wezmę zapas na wynos. Wreszcie trzy – za klimat, jakość składników i otwartość. Jeżeli kiedykolwiek los rzuci Was w pobliże pętli Sadyba – śmigajcie coś zjeść, nie pożałujecie.

Lokalizacja: Muszyńska 27, Warszawa | fanpage

Ceny:

* Pho – 14 zł
* Summer rolls – 13-18 zł / 3 szt.
* Sajgonki – 11-12 / 3 szt.
* Kimchi – 8 zł

Smakowitość:

zupa pho 85%
sajgonki 72%
summer rolls 90%
kimchi 95%

Pierożki dim-sum:

kaczka i pomarańcza 75%
kurczak i imbir 77%
wieprzowina 75%
krewetki 77%
grzyby mun 70%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: dim-sum

Kliknij, zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco. W każdą niedzielę będziesz otrzymywać krótkiego, czytelnego maila z podsumowaniem mijającego i zapowiedzią następnego tygodnia. Dzięki temu już nigdy nie przegapisz nowości na blogu.

 

  • Owca von Kotaszka

    Po zdjęciach miejsce wydaje się fajne, ale recenzje da się przeczytać maks do połowy bo składnia zdań i styl pisania jest nie do przełknięcia. Pod względem językowym poziom mocno spada, a kiedyś tak fanie czytało się Wasze recenzje

    • Dzięki za uwagę. Będziemy się starać, by odwrócić tę tendencję i by wszystkie recenzje trzymały poziom pod względem językowym. 🙂 Najwidoczniej trzeba dłużej posiedzieć nad tekstami.

      Jeśli Ci się chce, to możesz dać znać, czy wg Ciebie dotyczy to wszystkich autorów. 🙂

      • Owca von Kotaszka

        http://maciej.je/bez-kategorii/doritos-locos-tacos-box-taco-bell/ dla mnie to jeden z lepszych autorów 🙂 świetnie się czyta, jest też doza humoru.
        A patrząc ogółem to warszawskie recenzje są najsłabsze pod względem językowym. Wielka szkoda bo będąc w delegacji najpierw u Was patrzę gdzie zjeść, a w Warszawie muszę się przerzucać na Warsaw Foodie

        • Dzięki za opinię. Będę od teraz dłużej siedział nad korektą i redakcją wpisów z Warszawy. 🙂

          Jacek niestety pisał dla nas tylko podczas 3-miesięcznego pobytu w USA. Trochę tęsknię, bo serio pisał baaardzo fajnie. 🙂 Może kiedyś wróci. 😉

          • Owca von Kotaszka

            Co do USA to w warszawskiej CH REDUTA postawiono automat z amerykańskimi słodyczami (Reese’s, Hershey’s, Doritos, dziwne smaki snickersów itp) więc może warto kogoś podesłać na wypróbowanie 🙂

          • Dzięki za polecenie – postaramy się wybrać przy pierwszej nadarzającej się okazji. 🙂

  • O kurcze, wszystko wygląda smakowicie i tak „prawdziwie azjatycko” 🙂

    • Czy prawdziwie azjatycko to nie wiem, bo nigdy w Azji nie byłem, ale smakowicie – to na pewno!