Wyszukiwarka

Pogromcy Meatów (Warszawa)

W ostatnim czasie najgorętsza miejscówka w stolicy.

Plac Zbawiciela, choć już bez tęczy, dorobił się kolejnej modnej i wyjątkowej knajpy w swojej okolicy. Króluje tam mięso z dodatkami, o których mogliście nie słyszeć, zamknięte w wypiekanych na miejscu bułkach.

Zobacz videorecenzję i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Do wyboru mamy 5 „kanapek”. Akurat słowo „kanapka” nie jest tu może najwłaściwsze, bo kojarzy się z czymś tycim (a tutejsze „kanapki” są pokaźnych rozmiarów), ale „burger” czy „sandwich” też średnio pasują do tego, co serwuje się w Pogromcach Meatów. Pozostanę więc przy nazwie pisanej w cudzysłowie.

20150906_123034

20150906_123101

20150906_123052

W menu jest więc 5 „kanapek”. W zasadzie to 4, bo jedna to propozycja vege – gdybym był weganinem, raczej nie szedłbym do lokalu, który specjalizuje się w mięsie. Bo właśnie mięsny wkład w Pogromcach Meatów jest najważniejszy. Ozór, szponder, poliki wołowe i kark – między tym wybieramy i choć nazwy te mogą na niektórych działać odpychająco, to uwierzcie mi: warto się przekonać.

Sam zamawiam kanapkę z ozorem. Dlaczego właśnie ją? Bo tego ozora nigdy nie jadłem, a słyszałem dużo dobrego – chcę się przekonać na własne kubki smakowe. W kanapce poza mięsem jest jeszcze miejsce dla piklowanej czerwonej cebuli, rukwi wodnej, marynowanej kalarepy, majonezu chipotle i salsy verde.

20150906_125241

20150906_125541

Pierwsze wrażenie: jak to przepięknie wygląda! Oczy same jedzą, więc szybko robię zdjęcia i wgryzam się w bułę. No właśnie: pieczywo. Jeszcze niedawno nie było one dla mnie istotne we wszelkiej maści burgerach i „kanapkach” – po wizytach w Drukarni i Wyczesanych Porkach zmieniłem jednak zdanie. Bułki wypiekane na miejscu robią robotę – w Pogromcach Meatów kolejny raz się o tym przekonuję.

20150906_125444

Mięso? Totalnie przekozackie. Z chęcią zamówiłbym takie ozory solo, nie w towarzystwie bułek i dodatków, by docenić walory smakowe w 100%. Nie żeby pozostałe składniki nie robiły na mnie wrażenia – co to, to nie. Po pierwsze, uwielbiam czerwoną cebulę, a po drugie majonez chipotle jest idealnie wyważony: lekko pikantny, nie przejmujący swoją ostrością całej „kanapki”. Rukiew wodna? Marynowana kalarepa? Nigdy wcześniej tego nie próbowałem, ale jeśli zawsze tak smakują, jak tutaj, to z chęcią jadłbym je częściej.

20150906_125359

Mimo że jestem zachwycony, to kolejny raz sprawdza się stara zasada, że moja dziewczyna w knajpie niemal zawsze wybierze ciut lepiej. Zamawia bowiem poliki wołowe, które występują w towarzystwie młodej, grillowanej marchewki, rokitnika, siewki kalarepy i sosu BBQ z kuminem. Mięso? Przepyszne i delikatne. Dodatki? Totalny odjazd. Marchew cudowna, BBQ z kuminem wyborne. Gdybym jadł coś takiego przynajmniej raz w tygodniu, moje życie byłoby kilkukrotnie piękniejsze. Moja dziewczyna stwierdza, że to jak „domowy obiadek w środku bułki”. Mogę się z tym zgodzić pod jednym warunkiem: to musiałby być pieczołowicie przygotowany domowy obiad ze składników najwyższej jakości.

Próbuję jeszcze „kanapki” ze szponderem. Dla niezorientowanych: jest to partia mięsa otaczająca dolny odcinek żeber. W bułce towarzyszą mu „ogórki mojej starej” (bardzo dobre, wziąłbym od niej słoik), duszona cebula, zielony pieprz, cheddar, kolendra, trybula oraz pachnotka. Biorę tylko jeden, naprawdę wyśmienity kęs. Z chęcią zjadłbym całą taką „kanapkę”. Może kiedyś będzie mi dane?

20150906_125709

W ogóle to chętnie wpałaszowałbym wszystkie cztery „kanapki” – ponoć na otwarciu Pogromców Meatów jeden ze śmiałków to zrobił, za co go bardzo szanuję. Kompletnie mu się zresztą nie dziwę. Spróbowałem trzech „kanapek”, każda była rewelacyjna, więc nie widzę powodów, by twierdzić, że ta z karkiem mogłaby być gorsza. Co innego wersja wegetariańska: to jest dla mnie trochę śmieszne, że lokal, który nazywa się właśnie tak, serwuje coś, w czym mięsa nie ma. A jak nie śmieszne to dziwne przynajmniej.

Niemniej puszczam mimo uszu to jedno faux pas w menu, skoro to, co mam okazję skosztować, jest wybitne. Serio, to chyba najlepsze, co jadłem w ciągu kilku ostatnich miesięcy, a jeśli śledzicie bloga uważnie, to wiecie, że jadłem w tym czasie dużo dobrego. Jedyne, czego żałuję, to, że dopiero co otworzyli się w Warszawie, przez co nie mają jeszcze planów ekspansji na inne polskie miasta. Moje podniebienie i mój żołądek widzieliby ich w Poznaniu. Pomarzyć zawsze można.

Lokalizacja: Koszykowa 1, Warszawa | fanpage

Ceny:
* ozór – 24 zł
* policzki wołowe – 26 zł
* szponder – 24 zł

Smakowitość:

ozór 95%
policzki wołowe 100%
szponder 95%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: WYBORNY

 

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.87/5 (15)
Ja oceniam na...