Wyszukiwarka

Sex & Violence (Barn Burger, Warszawa)

IMG_1225-600x450Wizyta w Barn Burgerze, wieńcząca naszą mini wycieczkę do Warszawy, była strzałem w dziesiątkę. Głodni, bo przecież była już 13, z wizją 3-godzinnej podróży pociągiem, musieliśmy coś zjeść. Sex & Violence, poproszę.

W Barn Burgerze nie bawią się w małe kotleciki. Każda pozycja u nich w menu to burger taki, jakiego nikt by się nie powstydził. Sercem burgera jest oczywiście kotlet – 200g czystej wołowiny. Mniam! Do tego dodatki standardowe jak bekon, rukola, ser, czerwona cebula i te mniej – w moim przypadku ziołowe mascarpone. Całość zamknięta w dość poważnie wyglądającej bułce. Do zestawu standardowo dorzucono grubo ciachane fryty, surówkę colesław i dwa sosy – czosnkowy oraz BBQ.

Na jedzenie nie czeka się długo, nie jest to również typowy fast food. Po 20 minutach możemy się cieszyć swoim zapychaczem żył. Niekonwencjonalne połączenie smaków serka mascarpone z resztą dodatków sprawdza się znakomicie. Bekon jest idealnie chrupiący, czerwona cebula jak zwykle cieszy oko i podniebienie, rukola… jak to rukola. Po prostu smaczna zielenina. Jeśli chodzi o mięso – według mnie najlepsze z wszystkich testowanych w Warszawie burgerów.

DSC02481

Trzymająca wszystko w ryzach bułka przypominała tę z Warburgera, jednak tutaj miała swoje uzasadnienie – bez niej cały burger wylądowałby na tacce. Dodatkowo przy tej ilości dodatków jej smak nie był dominujący, a tylko delikatnie uzupełniał całość.

Jeśli natomiast chodzi o resztę tego, co się przede mną znalazło: frytki, grubo ciachane i najwyraźniej własnej roboty – świetne w smaku. Nie jestem fanką takich fryt, jednak gdy są dobrze przyrządzone potrafią zdobyć moje serce. Colesław zbędny, jadło się go, bo był, tyle. W smaku nie zachwycał, a burger z frytkami zdecydowanie wystarcza, by się najeść na dobre parę godzin.

Sosy – wybitnie dobre. Nie szaleję za BBQ tak jak rednacz. Ba, można nawet powiedzieć, że średnio go lubię. Tutaj jednak świetny, tak samo jak czosnkowy.

Jestem pewna, że przy kolejnej wizycie w Warszawie znów zawitam do Barn Burgera. Smak Sex & Violence mnie zachwycił i wskoczył na pierwsze miejsce mojego osobistego rankingu burgerów.

Cena: 26 zł

Lokalizacja: Złota 9, Warszawa

  • Podpis

    hehe jaki wielki 🙂 nie wiadomo, jak sie za niego zabrac 🙂 zawsze mam problem z takimi wielkimi burgerami, moze jakis poradnik?

    • okacz

      Z jedzeniem takich burgerów jest trochę jak z pierwszym razem, niby nie robiłeś tego przedtem i boisz się, że nie dasz sobie rady, ale jak już dochodzi to tej sytuacji to jakoś mniej lub bardziej nieporadnie Ci to idzie- trochę się upaćkasz najwyżej, ale doświadczenie pomoże Ci już w najbliższej, ponownej takiej sytuacji 🙂