Wyszukiwarka

SHOKU (Warszawa)

Mam tę knajpkę na liście „muszę odwiedzić”, odkąd przeprowadziłem się do Warszawy. Taki azjatycki mix – sporo Japonii, trochę Korei, trochę Chin, bez silenia się na jakąś super autentyczność. SHOKU raczej można zamknąć w ramach terminu „fusion”, czyli kapka tego, kapka tamtego, coś od siebie i – voila! – mamy danie, a w zasadzie całą kartę.

Rusztowanie (Poznań)

Możecie kojarzyć to miejsc ze zdjęć, a prędzej z obiegających „poznański internet” filmów, burgera oblewanego sosem serowym. Czysta definicja food pornu – czegoś, co wygląda tak apetycznie, że ślinka sama cieknie.

TACO LIBRE (Warszawa)

Parę tygodni temu pod domem otworzyło mi się TACO LIBRE. Trochę to trwało, zanim tam dotarłem, na całe szczęście parę dni temu odezwał się do mnie Michał Goo Górecki, który jak zawsze miał ochotę na burgera.

Bro Burgers (Szczecin)

Sernik z boczkiem?! Nie pytam po co, nie pytam po ile, tylko pakuję plecak i lecę do Szczecina! Kawałek tego ciasta był najważniejszym powodem, dla którego chciałem odwiedzić Bro Burgers, choć oczywiście przy takiej okazji nie mogłem sobie odmówić burgerka.