Wyszukiwarka

SHOKU (Warszawa)

Mam tę knajpkę na liście „muszę odwiedzić”, odkąd przeprowadziłem się do Warszawy. Taki azjatycki mix – sporo Japonii, trochę Korei, trochę Chin, bez silenia się na jakąś super autentyczność. SHOKU raczej można zamknąć w ramach terminu „fusion”, czyli kapka tego, kapka tamtego, coś od siebie i – voila! – mamy danie, a w zasadzie całą kartę.

Powidoki (Warszawa)

Co miesiąc na blogu jest ankieta, w której wybieracie dla mnie miejsca do odwiedzenia w danym miesiącu – po jednym w Poznaniu i w Warszawie. W grudniu w stolicy padło na Powidoki – byłem tam jeszcze przed świętami i bodaj pierwszy raz w życiu tak bardzo rozczarował mnie boczek.

123