Wyszukiwarka

7 grzechów głównych knajp na Fejsie

Czy restauracje w social mediach muszą być nudne? Czyli co mnie wkurza na Facebooku ze strony lokali gastronomicznych.

1. Brak pomysłu

On jest najważniejszy. Niezależnie czy prowadzimy fanpage, czy restaurację. Warto mieć pomysł na to, jak ma wyglądać strona knajpy na Facebooku. Z jakich elementów ma się składać, jak i przez kogo powinna być prowadzona? Spójrzcie na fanpage Cafe La Ruiny i Raju, który w zasadzie opiera się na charyzmie jej właściciela – tu nie ma nudy. Z drugiej mańki: Facebook ZUOMu – krótkie informacje, błędy ortograficzne, wszechobecna atmosfera, że „to nie dzieje się tu naprawdę”. Ale to tylko dwa sposoby, możliwości są w zasadzie nieograniczone. Nawet przy wyborze narzędzia. To wcale nie musi być Facebook! Uważam, że knajpę można z powodzeniem promować w innych kanałach social media – trzeba mieć tylko dobrze umotywowany pomysł. Jeśli się go ma, resztę grzechów głównych można, a czasem nawet trzeba popełniać.

2. Brak podstawowych informacji, spójności i regularności

Często wchodząc na fanpejdże lokali przecieram oczy ze zdziwienia: nie ma adresu, nie ma zakresu cen, nie ma choćby namiastki tego, co mógłbym tu zjeść. Jak taka strona ma mnie w czymkolwiek zachęcić i sprawić, bym udał się (a wcześniej odnalazł) restaurację? Poza tym mocno razi brak spójności – często nie wiemy, kto prowadzi dany fanpage (czy jest to właściciel, pracownik, knajpa „instytucjonalnie”, czy jakaś grupa albo agencja reklamowa), a posty wrzucane są totalnie od czapy (dziś zdjęcie dania, jutro piosenka, pojutrze głupi łańcuszek). Regularność jest ważna, ale trzeba o nią dbać w sposób ciekawy i mądry.

3. Brak menu

Prowadząc fanpage restauracji, warto sobie wbić do głowy, że osoba która go odwiedza, chce się dowiedzieć przede wszystkim, co może tutaj zjeść. Jeśli nie znajdzie tu pełnego menu, to równie dobrze stronę na Facebooku można przestać prowadzić. To naprawdę kwestia elementarna i podstawowa, by swoją kartę dań zamieścić. To istotne TYM BARDZIEJ, jeśli kuchnia systematycznie zmienia swoje menu (codziennie, raz na tydzień, dwa, miesiąc lub kwartał) – o każdej nowości powinno się informować, bo może to napędzić nowych, dodatkowych klientów.

4. Brak apetycznych zdjęć

Nic tak nie działa na wyobraźnie jak fotografia. Prowadząc biznes gastronomiczny warto o tym pamiętać. Nawet jeśli serwowane w Twojej knajpie dania z natury nie są apetyczne, warto zainwestować w ich stylizację. Taką, która będzie spójna z atmosferą i rodzajem miejsca. Pokuszę się o stwierdzenie, że wiele osób w internecie nie czyta tego, co jest napisane, a jedynie podziwia to, co jest pokazane. Warto się tego trzymać! Protip na dziś: jeśli masz stałe menu, zatrudnij kogoś, kto wykona apetyczne zdjęcia wszystkich dań. Następnie udostępnij je na swoim Facebooku i obserwuj, jak zbliża się fala nowych klientów.

5. Brak dystansu

Social media pełne są trolli i frustratów – osób, z którymi nie warto wchodzić w merytoryczne dyskusje. Nie przejmuj się ich wypowiedziami, odbijając piłeczkę zabawnym komentarzem lub banując takich użytkowników. Prowadzenie jakichkolwiek rozmów z tego typu osobnikami jest niewskazane – grzecznie i logicznie niczego im nie wytłumaczysz. Problem polega na tym, że do rozpoznawania trolli i frustratów potrzeba wyczucia. Początkowo łatwo pomylić ich z rozczarowanym klientem, któremu raczej warto zadośćuczynić.

6. Brak pokory

Niektórzy właściciele knajp uważają, że pozjadali wszystkie rozumy. Że wiedzą najlepiej, jak powinno wyglądać jedzenie i obsługa klienta. I o ile w takim zachowaniu nie ma jeszcze nic złego – każdy ma jakieś negatywne cechy – o tyle słabe jest ich uwydatnianie w social mediach. Jeśli ktoś był rozczarowany wizytą, przeproś i zaproponuj obiad na koszt firmy. Jeśli komuś coś nie smakowało, napisz, że starasz się jak możesz, ale zawsze komuś nie przypadnie do gustu. Jeśli ktoś uważa, że obsługa kelnerska jest niemiła, sprawdź to. Generalnie zasada „przeproś, obiecaj poprawę, zaproś na darmową degustację” jest najlepszym, co możesz stosować. Nawet jeśli wydaje Ci się, że ktoś nie ma racji. PR-owo wygląda to zawsze lepiej i bardziej profesjonalnie.

7. Brak elementarnych umiejętności

Czasem odnoszę wrażenie, że ludzie, którzy prowadzą fanpejdże knajp nie potrafią pisać i czytać. Budowanie złożonych wypowiedzi na kilka zdań nierzadko stanowi problem, a umiejętność czytania ze zrozumieniem zdaje się być prawdziwym, trudno dostępnym skarbem. Jeśli nie masz pomysłu i nie możesz sprawić, by Twoja strona na Facebooku była wyjątkowa, to chociaż zatrudnij do jej prowadzenia kompetentną osobę.

To siedem najczęściej popełnianych błędów. Jeśli chciałbyś wiedzieć, co u Ciebie się nie sprawdza i szukasz pomysłu na promowanie swojej działalności, to może zainteresują Cię szkolenia z obecności lokali gastronomicznych w social media, które prowadzę.

Szkolenia przygotowuję indywidualnie – czym innym jest prowadzenie fanpage’a dla food trucka, a czym innym dla restauracji premium. W czasie szkolenia wskazuję dotychczasowe błędy, opowiadam o dobrych praktykach, zdradzam tajniki mobilnej fotografii oraz przekazuję wiedzę nt. Facebook Ads, czyli facebookowych reklam, które dobrze wykorzystane mogą być tanią formą dotarcia do potencjalnych klientów.

Jeśli jesteś zainteresowany, napisz do mnie na maila: m.blatkiewicz@wygrywamzanoreksja.pl. W odpowiedzi udzielę dodatkowych szczegółów odnośnie szkolenia.