Wyszukiwarka

McChicken Curry (McDonald’s)

SAM_4183McDonald dalej idzie w zaparte, że dobre kurczaki zje się nie tylko w KFC. Tym razem nawet Rolandowi wyszło.

Moja pierwsze reakcja na nowe McChickeny w ofercie: WTF?!, lepiej wprowadziliby znów wariacje nt. McRoyala albo jakieś inne opcje smakowe Big Maków (np. Double Big Mac, hehe). Ale myślę sobie: dam szansę. Przynajmniej temu z curry.

Przychodzę, zamawiam, płacę 10,90 zł (trochę dużo, nie uważacie?), czekam chwilę, siadam, odpakowuje, biorę w łapę i gryzę.

I co?

Jest si, w porządku, orajt. Kurczak, sałata, ogórek, sos curry, buła. Prostota bez kombinowana jest bezpieczna i skuteczna. Zawsze. W jedzeniu także.

SAM_4184Skuteczna tym bardziej, że drób trzyma poziom – pierś z kuraka przyrządzona jak trzeba, mocno doprawiona, przez co trochę pikantna. Nie jest też tak płaska jak makowa wołowina z Cheeseburgera czy Big Maca. Warzywa z kolei nie przeszkadzają, a sos curry wszystko spaja w całość. Co więcej, jest dokładnie taki, jak powinien być: charakterystyczny smak w połączeniu z nutką pikantności. Rolandzie, zrobiłeś to zuchu!

Tylko wiecie, w czym jest problem? Że McChicken Curry – tak jak każdy inny McChicken, wyłączając z tego grona Podwójnego McChickena – jest śmiesznie mały. To taka przekąseczka. Przekąseczka, która kosztuje 10,90 zł, czyli prawie tyle, ile burger w dobrej burgerowni. Dobrze kombinuję?

Jest dobrze, smakuje to całkiem, całkiem, ale opłaca się średnio. Niemniej, fajnie, że McDonald próbuje, stara się i – jeśli chodzi o walory smakowe – robi to całkiem dobrze.

Cena: 10,90 zł

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: z czym do ludzi