Wyszukiwarka

Tendercrisp BBQ (Burger King)

Cena: 17.90 zł (zestaw)

Po raz kolejny udałem się tam, gdzie lubię się udawać celem zapchania się tłuszczem i takimi tam. Wszak została mi ostatnia z 3 promocyjnych kanapek został mi ostatni promocyjny burger do spróbowania. Ciężkie jest życie na masie, ale cóż, sam je wybrałem, więc do dzieła.

Poprzednie 2 kanapki burgery mi podeszły, czego dałem wyraz tu i tu, natomiast co do ostatniej miałem pewne obawy. Wszystko przez to, że po pierwsze – jest na kuraku a nie wołowinie, po drugie – brak prażonej cebulki, a ona robiła różnicę. No nic, trzeba jeść zamiast marudzić przed jedzeniem. Marudzić można zacząć podczas konsumpcji i jest ku temu kilka powodów, ale po kolei.

Po pierwsze rozmiar wydaje się być niezły. Ale to głównie buła, bo w środku już tak fajnie nie jest. Mamy kawałek kurczaka w panierce, trochę za bardzo przypominającą tę z nuggetsów, sos BBQ od spodu, majonez z góry, sałatę, pomidora i bekon. Problem robi się z połączeniem. Bekon jest z natury słonawy, a kurczak i BBQ razem są dość słodkie. Gryzie się to. Nie żebym pluł tym, ale nie wchodziło mi najlepiej. Bułka też niestandardowa i też jakoś tak ni w kij, ni w d*pę w sumie. Ser nie robił zaś różnicy nic a nic.

Głodu też tym nie zwalczyłem – dość powiedzieć, że w przeciągu godziny zjadłem 2 kanapki w North Fishu, Chrispy Chickena, wypiłem Pepsi, Red Bulla i jadłem fryki, a nie miałem problemu z wciągnięciem tego. Z promocyjnej trójcy najsłabsza propozycja. Weźcie coś z wołowiną.

Współczynnik ‚zwycięstwa z anoreksją’: zestaw 53%