Wyszukiwarka

Twister Ser & Bekon (KFC)

Cena: 9,90 zł

Są nowe twistery, pojawiamy się my. A w zasadzie pojawiam się ja, bo ktoś musi robić za mięcho armatnie i testować te wszystkie „genialne” nowości. Powiem wam szczerze, fanem klasycznego Twistera nigdy nie byłem, ale to chyba u nas w redakcji jakaś ogólna tendencja.

Bez zbędnego gadania: odwijam pakunek i zaczynam konsumpcję. Na pierwszy rzut trafia mi się gryz samego placka (nie zamawiałem tostowania) bez niczego innego (poza śladową ilością sosu) i już wiem, że do 8/10 to my nie dojdziemy. Nie jest tak, że jest zły, ale nie będziesz go pamiętać 5 minut po zjedzeniu. Tym, co odróżnia go, od klasycznego Twista, to kawałek Bekonu, ser żółty i ostry (hehe) sos. Z tym, że to kurczak jest tu najbardziej pikantny, więc sos gdzieś się w tym wszystkim gubi i jeśli nie trafimy na jego większe skupisko, to możemy go w ogóle nie zauważyć.

Tak naprawdę liczyłem, że bekon i ser będą robić największą różnice, ale ser był jakoś ciężki do odnalezienia. Właściwie praktycznie niewykrywalny i błąkał się gdzieś w okolicy końcówki mojego Twistera. Nie miał okazji zrobić różnicy. Co do bekonu to cóż, nie przebił się przez kurczaka, może w wersji grillowanej wygląda to lepiej, ale w hot& spicy niestety nie. Swoją drogą, chyba miał być chrupiący. U mnie nie był. Bliżej mu było do surowego. Dlaczego? Chrupiący bekon, to jest to, co lubię.

A sam kurczak, jak to Hot & Spicy, trochę piecze, ale po wszystkim szczypać nie będzie, to bardziej niż pewne. Smaczny, soczysty. Z tym, że sam kurczak nie zrobi wszystkiego, a już na pewno nie zrobi tego zielenina w postaci sałaty. Z kolei pomidora jest za mało, żeby stał się twist-changerem.

Największym problemem tej pozycji jest jej wielkość – nie najesz się tym, nie ma bata. Dwoma też się nie najesz, ale o tym gdzie indziej.

Współczynnik ‚ zwycięstwa z anoreksją’: 31%