Wyszukiwarka

W poszukiwaniu omleta – Western Breakfast (Subway)

DSC02669 (Kopiowanie)

Subway zafundował mi małą podróż ulicami Poznania za dwa, wysłane do mnie kupony na szamę.

Sęk w tym, że w pierwszym lokalu, do którego zawędrowałem – w tym mieszczącym się przy ul. Św. Marcin w Poznaniu – powiedziano mi, że niestety, ale Western Breakfast mi nie przygotują, bo nie mają niezbędnego w tej kompilacji omleta. Trochę się zeźliłem, bo byłem mega głodny, ale postanowiłem wyruszyć na Półwiejską, gdzie znajduje się jeszcze jeden Subway. Tam już problemów nie było.

Podstawą Western Breakfast jest szynka, ser i wspomniany omlet. Resztę dopasowujemy sobie sami wedle własnych upodobań. Specjalnie jednak poprosiłem o polecany przez obsługę zestaw. Pieczywo Flatbread, czerwona cebula, zielona papryka, sos BBQ. I tyle. A, jeszcze – o czym sam zdecydowałem – sól, oregano i parmezan. W zestawie jest jeszcze sok pomarańczowy, kawa lub herbata – wybieram tę ostatnią.

DSC02671 (Kopiowanie)

DSC02674 (Kopiowanie)

DSC02675 (Kopiowanie)

Muszę przyznać, że zalecana kompozycja jest naprawdę smaczna. Sos BBQ w Subwayu mają całkiem udany, a warzywa są świeże i wyraźne. Szyny dają tu na tyle mało, że nie jest ona wielce wyczuwalna, raz na jakiś czas gdzieś tam się przebija i tyle. Podobnie zresztą z serem. Z omletem w zasadzie też – jak się trafi. Co najważniejsze, jest on całkiem smaczny. Moją wątpliwość budzi jedynie to, jak i kiedy jest ona przygotowywany – omlety leżą na ladzie, są zimne i nie ma żadnej informacji odnośnie sposobu ich produkcji. A akurat o produktach – że tak to nazwę – jajecznych ludzie wolą wiedzieć zawsze więcej, bo media lubią straszyć salmonellą. Sam raczej nie mam z tym kłopotu, bo miałem okazję poznać Subwaya od kuchni i zwyczajnie wiem, jak bardzo dbają w tej sieciówce o świeżość produktów (być może w komentarzach pojawi się jakiś „były pracownik”, który będzie chciał przedstawić innym swoją wizję świata – niby jego prawo, ale ja nie wierzę tego rodzaju frustratom).

Za tę cenę – niecałe 8 zł – warto. Tym bardziej, że wydamy tyle na zestaw, więc jest czym przy okazji popić. Syci to w miarę, na jedno z dwóch śniadań w sam raz.

Na jednym sandwichu jednak nie poprzestaję. Skoro w jednym lokalu jest problem z omletami, a drugim nie, to może warto odwiedzić trzeci w pewnym centrum handlowym, pogardliwie nazywanym Chlebakiem. Tam łaknący śniadaniowego suba nie zostają odprawieni z kwitkiem – omletów jest cały zapas. Tym razem jednak decyduję się na samodzielne skomponowanie swojego sandwicza: do podstawy dobieram pieczywo ser-oregano, wszystkie warzywa poza oliwkami i jalapeno oraz dwa sosy: BBQ i kowbojski.

DSC02677 (Kopiowanie)

Efekt jest taki, że otrzymuję coś, co nazywam „smakiem Subwaya”. W tej sieciówce jadłem już wielokrotnie, bardzo często biorąc podobny zestaw i generalnie niemal za każdym razem sandwicze smakowały w zasadzie – podstawa zazwyczaj ma bardzo przeciętny wpływ na odbiór całości (chyba że to Klopsiki – R.I.P.), tym bardziej jeśli jest to mało wyrazista szynka jak w tym przypadku. Tyle że tu do „smaku Subwaya” dochodzi omlet.

DSC02678 (Kopiowanie)

DSC02680 (Kopiowanie)

DSC02683 (Kopiowanie)

Jeśli więc chcecie się najeść nieco bardziej, bierzcie moją kompozycję, ale gdy chcecie poznać smak Western Breakfast, pozostańcie przy tym, co proponuje obsługa. Bo generalnie warto – współczynnik ceny do jakości i wielkości jak najbardziej adekwatny. Zwłaszcza że jest czym popić.

Cena: 7,95 zł

Smakowitość 70%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: wyżerki z tego nie będzie

Kliknij, zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco. W każdą niedzielę będziesz otrzymywać krótkiego, czytelnego maila z podsumowaniem mijającego i zapowiedzią następnego tygodnia. Dzięki temu już nigdy nie przegapisz nowości na blogu.