Wyszukiwarka

Jadalnia pod Zielonym Smokiem (Gdańsk)

374541_546899088676173_1874502382_n

Jedną z poleconych przez Was knajp w Gdańsku był Zielony Smok – lokal z kuchnią raczej typową, w cenach akceptowalnych, aczkolwiek już nie studenckich. Tu jakieś makarony, tu jakieś pierogi, pomidorowa, schabowe, te klimaty. Do tego piwo i jedno intrygujące danie w karcie.

SAM_2583O nim za chwilę, bo najpierw zamówiłem zupę. Gulaszową, z pieczywem – 450 g za 9 zł (w tym przypadku cena bardzo przyjemna i bardzo pro studencka). Zupa taka, jak powinna być – z dużą ilością wołowiny i papryki, z dodatkiem cebuli i ziemniaków. Pewne wątpliwości może budzić jedynie jej pikantność – moim zdaniem gulaszowe MUSZĄ być ostre. Ta była lekko pikantna. Inna sprawa, że na tę chwilę zupa wypalająca przełyk była ostatnią rzeczą, której potrzebowałem. Co by nie było, gulaszowa bardzo udana, podana z nawet świeżym pieczywem. Nie najlepsza w życiu, to na pewno, ale za tę cenę? Naprawdę warto.

Także pierwsze wrażenie – bardzo dobre. Szkoda, że danie główne nie podołało. Szkoda tym bardziej, że była to najbardziej intrygująca pozycja z karty – smocze języczki. A przy tym zero wyjaśnienia, czym to jest. Mogłem zapytać, ale wolałem mieć niespodziankę.

SAM_2592No i źle zrobiłem. Smocze języczki okazały się kawałkami kurczaka w panierce. W panierce dziwnej, niesmacznej i zupełnie bez wyrazu. Sama kura – nawet niezła. Ale panierka psuje wszystko (dobrze, że można ją bez problemu zdjąć) . Wydawało mi się, że nazwa „smocze języczki” sugeruje coś ognistego – pikantnie nie było, co najwyżej gorąco.

Do tego ziemniaki. Z koperkiem. Nie lubię. Nie wiem jak wy, ale ja uważam, że to, z czym podaje się ziemniaki, powinno być wyszczególnione w karcie. Gdybym wiedział, że dodają koperek, wziąłbym frytki lub pieczone pyry.

I na dopchanie: surówka. Czyli dwa rodzaje kapusty. Zbyt kwaśnej, zwyczajnie niedobrej kapusty. Serio, tak niesmacznej nie jadłem mniej więcej od czasów podstawówki i szkolnej stołówki.

Nieco słabo. Ale Jadalni pod Zielonym Smokiem trochę mi żal. Bo ta gulaszowa była bardzo smaczna, a jedzące obok mnie najlepsze tajne źródło donosi, że jego zamówienie – spaghetti borowikowe z boczkiem – doprowadzało do ekstazy kubków smakowych. Z oczywistych względów (dla nowych na stronie: nie lubię grzybów) nie mogę ocenić, ale wierzę w rzetelność opinii mojego najlepszego źródła.

Jeśli więc jesteście w Gdańsku i nie wiecie, gdzie zjeść, polecam mimo wszystko Jadalnię pod Zielonym Smokiem – tylko odpuśćcie sobie dziwnie nazywające się potrawy i zamówcie zupę na pierwsze i makaron na drugie.

Lokalizacja: Szeroka 125, Gdańsk

Cena:
* gulaszowa – 9 zł
* smocze języczki – 16 zł

Smakowitość:
* gulaszowa – 8/10
* smocze języczki – 1/10

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: 89%