Wyszukiwarka

Ping Pong (Gdańsk)

Generalnie mi smakowało, ale najsampierw muszę się do czegoś przyczepić.

Zobacz vlog z Ping Ponga i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

W karcie (swoją drogą bardzo fajnie się prezentującą pod względem wizualnym) znalazło się coś takiego jak RAMEN PING PONG (29 PLN), czyli zupa z… makaronem CHOW MEIN. Ma to równie mały sens, co sernik bez sera. RAMEN to zupa z makaronem RAMEN – stąd jej nazwa, to ją definiuje, a nie jajko ugotowane na półmiękko i symetrycznie ułożone w misce dodatki, jak twierdzą niektórzy. Malutkim szczęściem w całym tym nieszczęściu jest to, że PING PONG ostrzega już od początku i w menu jak byk jest napisane, że to ramen z makaronem chow mein, chociaż nikt nie mydli oczu. Szkoda, bo sama zupa ponoć dobrze smakuje – tak mi powiedziała Yurkoska, którą nią się zajadała. Tylko po co nazywać takie danie ramenem?

Dziwi mnie to tym bardziej, że już z kolei pad thai (26-35 PLN) pływa w sosie, który nie jest jakimś tam sosem sojowym wymieszanym z cukrem, ale bazuje na sosie rybnym, a o nim w Polsce zapominają przecież nawet „tajskie” knajpy. W smaku był bardzo okej, w konsystencji może dla mnie ciut za wodnisty.

Żadnych uwag nie mam za to do wontonów (12 PLN) z wieprzowiną i imbirem (w filmie powiedziałem coś o krewetce, skąd mi się ona wzięła?). Najlepsze wrażenie zrobił jednak na mnie napój – matcha a la latte ze słonym karmelem (10 PLN), choć tu trzeba zaznaczyć, że średnio pasowała do pad thaia, lepiej zostawić ją sobie na deser.

A tak w telegraficznym skrócie Ping Pong to taka knajpka, w której próbuje się przemycić wiele kuchni azjatyckich do jednego menu, co wychodzi raz lepiej, raz gorzej.

Lokalizacja: Słowackiego 21, Gdańsk | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Ocena Ogólna

Przeciętna knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4/5 (2)
Ja oceniam na...