Wyszukiwarka

Surf’n’Turf (Moaburger, Kraków)

2013-03-22 18.46.24Burgery w stylu nowozelandzkim. Czegoś takiego jeszcze nie jadłem, więc Moaburger z miejsca stał się obowiązkowym lokalem do odwiedzenia podczas mojej krótkiej wizyty w Krakowie. Najbardziej intrygowały burgery z owocami. Byłem jednak bez obiadu, zmęczony trzygodzinną podróżą z Warszawy i nie miałem ochoty na deser. Żeby jednak nie być monotematycznym, zrezygnowałem z BBQ i poprosiłem o bułę z krewetkami.

Prócz nich dostałem 200g mięsa wołowego, majonez czosnkowy, sałatę, pomidora i czerwoną cebulę. Zapowiadało się smacznie i nie za ciężko (mimo 200-gramowej krowy w środku). I dobrze, czekał mnie wieczór pełen wrażeń, niestabilność żołądkowa była niewskazana.

Surf’n’Turf zaskakuje przede wszystkim rozmiarem. Burger nie należy do najwyższych, za to ma naprawdę ogromną średnicę – nigdy wcześniej, ani nigdy później nie spotkałem się z większą.

Ma to przełożenie na wołowinę. 200g siekanej krowy – dużo. Tu jednak kotlet jest płaski i szeroki jak Ziemia przed Galileuszem. Mocno wysmażony. Trochę mi to przeszkadza – uważam, że smaczniejsza jest wołowina z zewnątrz przypieczona, wewnątrz różowiutka, czemu sprzyja uformowanie jej w kotlet wyższy, o mniejszej średnicy. Żeby była jednak jasność: nie jest niesmacznie, tylko niekoniecznie zgodnie z moimi preferencjami.

Krewetki miały być hitem, ale nie były. Niby smaczne, niby delikatne, ale zarazem jakieś takie bez wyrazu. Dobrze się jednak komponują z dość lekkostrawną, oczywiście jak na burgera, resztą.

Majonez czosnkowy „nieinwazyjny”, bardzo przyjemny. Czuć czosnkową nutę wyraźnie, ale nie jest to czosnkowy zabójca świeżego oddechu znany z niektórych pizzerii czy kebabów.

Prawdziwą niewiadomą jest dla mnie zielony, niewymieniony w menu sos, którego nie potrafię zidentyfikować samodzielnie. Smaczny i intrygujący – jeśli ktoś wie, co to za sos, proszę, niech da znać w komentarzach.

Warzywa przemilczę, bo nie robią nic poza uzupełnianiem delikatnego smaku burgera. Na uwagę zasługuje jednak bułka – z jednej strony płaska i cienka, z drugiej solidna i wytrzymała (do ostatniego kęsa nic się nie rozwaliło, a przecież ciężar zawartości niemały). Ponadto pieczywo dobrze smakuje, a to najważniejsze.

Po trosze jestem Moaburgerem rozczarowany – spodziewałem się eksplozji smaków, czegoś naprawdę wyjątkowego. Burger z krewetkami to oczywiście rzecz niespotykana, ale na kolana mnie nie powalił. Nie zmienia to jednak faktu, że był smaczny oraz inny niż wszystkie, do których zdążyłem się już przyzwyczaić. Co najśmieszniejsze, mimo potężnych rozmiarów Surf’n’Turf zasługuje na miano… lekkiego. Cóż, być może byłbym w pełni usatysfakcjonowany, gdybym skusił się na deser i zamówił burgera z owocami.

Cena: 27 zł

Lokalizacja: Mikołajska 13, Kraków

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: 66%