Wyszukiwarka

Bar 4 Alternatywy (Poznań)

DSC09700

Miejsce z potencjałem, które mnie nieźle wkurzyło.

Wyobraźcie sobie takie miejsce: ni to bar mleczny, ale jednak z bardziej wyszukanym menu. W dodatku z takim, co zmienia się codziennie i jest bardzo wąskie – tylko 4 pozycje, z czego jedna to zupa, a trzy to dania główne (jedno zawsze wegetariańskie). Wszystko podawane jest na obskurnych talerzach z tektury i plastiku. Jesz też plastikowymi sztućcami, żebyś miał trudniej.

Generalnie nie przeszkadza mi to, że spożywam posiłek w takim towarzystwie. Mam w nosie, czym coś jem, jeśli to dobrze smakuje. Podejrzewam jednak, że niektórzy, płacąc 18 zł za dwudaniowy zestaw obiadowy, mogą się zirytować. Za tę kwotę można wymagać choćby sztućców.

DSC09707

Tym bardziej, że to, co jem plastikową łyżką, nożem i widelcem, raczej nie zachwyca. Zupa cebulowa – niby spoko. Żadne tam ochy i achy, ale czuć mocno cebulę, a to w cebulowej najważniejsze. Tyle że jest jej śmiesznie mało i gdybym nie skorzystał z promocji (do każdego dania głównego zupa 3 zł; cena regularna – 5 zł), to bym się mocno zdenerwował. Aha, wygląd zupy sprawia, że przez chwilę zastanawiam się, czy przez chwilę nie zapomniałem o tym, że zamknięto mnie w zakładzie karnym we Wronkach (zdjęcie jest za ładne).

Drugie danie przychodzi, zanim kończę zupę. W zasadzie: zanim zdążę robić jej zdjęcia. Od zamówienia minęły 3 minuty. Wychodzi na to, że kurczaka nadziewanego szynką wędzoną i parmezanem przygotował jakiś czarodziej, magik, Harry Potter. Nie da się tego zrobić tak szybko. Nie da się.

Kura okazuje się z wierzchu sucha, raczej letnia. To może jednak ktoś ją przygotował wcześniej i kilkanaście minut (lub nawet dłużej) gdzieś przeleżała? Gdy piszę o tym na naszym fanpage’u, odzywa się człowiek, które mnie tego dnia obsługiwał: najpierw wyśmiewa moje próby zrozumienia szybkiego przyniesienia kurczaka, potem mówi, że dostałem go tak prędko, gdyż „robili duże zamówienie na zewnątrz”. Odpowiedziałem, że owszem, może robili, ale chyba z godzinę wcześniej. Po kilku godzinach człowiek ów chyba zauważył, że jego próby tłumaczenia się były nieudolne i usuwa cały wątek. Przy następnej takiej sytuacji obiecuję zrobić print screena.

DSC09717

DSC09720

DSC09723

Co z tego, że kurczak na papierze prezentował się mocno zachęcająco? Co z tego, że dołączono do niego bardzo smaczne ziemniaki i poprawną sałatkę? Co z tego, skoro ktoś go zepsuł w tak trywialny i głupi sposób. Serio, wydawało mi się, że w ostatnich lat standardy w polskiej gastronomii poszły mocno do góry. Chyba się myliłem.

Na początku wspomniałem, że lokal ma potencjał. Po grubszym zastanowieniu się zmieniam zdanie. Wysokie ceny, tekturowe talerzyki na zupę, sztućce, którymi nie idzie pokroić mięsa, kartki wydrukowane na domowej drukarce z menu i ktoś całkowicie niekompetentny do wydawania dań i prowadzenia dyskusji na Facebooku.

Nie chcę wrócić i nie zamierzam. W Poznaniu jest tyle sprawdzonych lokali do obiadowego stołowania się i tyle dobrze zapowiadających się knajp do przetestowania, że naprawdę średnio chce mi się znów poświęcać swój czas i pieniądze.

Lokalizacja: Piekary 8, Poznań | fanpage

Ceny:
* zupa – 5 zł
* danie główne – 15 zł
* w zestawie – 18 zł

Smakowitość:

cebulowa 60%
kurczak 30%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: nawet spory, ale co z tego?

Zastanawiasz się, co i gdzie zjeść w Poznaniu? Chcesz się podzielić opinią o lokalu, który odwiedziłeś? Dołącz do grupy „Gdzie zjeść w Poznaniu?” na Facebooku, zadaj pytanie lub wymień się spostrzeżeniami odnośnie gastronomii ze stolicy Wielkopolski.