Wyszukiwarka

Bar Orient Express (Poznań)

20160215_134142~2

Głód tu wprawdzie zaspokoiłem za grosze, ale bardzo żałuję każdej wydanej złotówki.

Na niezwykle ciekawej kulinarnie ulicy Mickiewicza – to tu mieści się choćby Modra, Brisman, Pinta Klepka czy Południe, a także wciąż nieoceniona Oskoma – Bar Orient Express wydaje się być trochę odmieńcem. Bo jak inaczej nazwać chińsko-wietnamski lokal w stylu lat 90., kiedy wszędzie wokół jedyne w swoim rodzaju projekty kulinarne?

Zamawiam dwa klasyki, czyli sajgonki i kurczaka w cieście w sosie słodko-kwaśnym. Płacę całe 18 zł, co jest kwotą śmiesznie niską, jak na rozmiary tego dwudaniowego obiadu. Z drugiej strony to dużo, biorąc pod uwagę jakość serwowanego posiłku.

Sajgonki są najsłabszymi, jakie do tej pory jadłem w Poznaniu. Zarówno w pobliskim Thanh Ha, jak i Ognistym Woku spring rollsy nigdy nie doprowadzały moich kubków smakowych do orgazmu, ale i tu, i tu smakowały dobrze same w sobie, a także świetnie łączyły się z podawanym do nich słodko-ostrym lub słodko-kwaśnym sosem. Bar Orient Express na łopatki kładzie moje wyobrażenie o tym, że trudno spieprzyć coś tak prostego w przygotowaniu jak sajgonki. Mięso wydaje mi się niedoprawione, a sos mdły i nijaki.

20160215_134146~2~2

Nie lepiej jest z daniem głównym, choć je na wstępie pochwalę. Kurczak w cieście przygotowany w punkt – soczysty i nie przesadnie tłusty. Niestety, sos słodko-kwaśny, który powinien być podstawą tego dania, zawodzi na całej linii. Jest bardziej słodki niż kwaśny, też brakuje mu wyrazistości. Serio, lepszy jadłem już chyba kilka razy ze słoika, kupując produkt Winiary lub innego Knorra.

20160215_134149~2

Jestem zwolennikiem tego, by dawać knajpom drugą szansę. W końcu każdy może mieć gorszy dzień i tak dalej. Niestety, nie mam najmniejszych chęci jeść w Barze Orient Express po raz kolejny. Po pierwsze, za 2 dychy smacznie, choć może mniej syto, zjem we wspomnianym Południu. Podobną kwotę wydam również w Thanh Ha, które oferuje bardzo zbliżoną kuchnię i mieści się dosłownie parę przecznic dalej. Po drugie, wolę zainwestować pieniądze w odwiedzenie lokalu, w którym jeszcze nie byłem, by uraczyć Was recenzją czegoś naprawdę dobrego. Po trzecie, rozbudowane na kilkadziesiąt pozycji menu totalnie nie zachęca do drugiego podejścia – co tu wybrać, by wybrać dobrze? Nie mam zielonego pojęcia.

 

Nie chcę ryzykować kolejnej wpadki – jedna wizyta wystarcza mi, by mieć opinie o tym miejscu. W Barze Orient Express nie wydacie dużych pieniędzy, swoje dania dostaniecie bardzo szybko (tu rzeczywiście jest ekspres: sam nie zdążyłem nawet wysłać tweeta), porcje będą solidne, ale co z tego, skoro w tym wszystkim nie będzie dobrego smaku? Poznań oferuje znacznie lepsze knajpy w tym stylu, a biorąc pod uwagę jeżycką lokalizację, wystarczy przejść się na Szamarzewskiego do Thanh Ha, by wyczuć różnicę.

20160215_134247~2

Zatem jestem na nie. Zjadłbym ponownie w Barze Orient Express tylko wtedy, gdybym musiał zdecydować między nim a McDonaldem na Dąbrowskiego. Ale to są Jeżyce, tu można wybierać spośród tylu smaków, że słabo się tak ograniczać!

Lokalizacja: Mickiewicza 7, Poznań | fanpage

Ceny:
* sajgonki – 6 zł (3 szt.)
* kurczak w cieście w sosie słodko-kwaśnym – 12 zł

Smakowitość:

sajgonki 40%
kurczak 40%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: syto, ale niesmacznie

Ocena Ogólna

Okropna knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.43/5 (67)
Ja oceniam na...