Wyszukiwarka

BelFast (Food Patrol, Poznań)

WP_20140214_002_1 Jeśli Food Patrol wprowadza coś nowego do menu, to moje pojawienie się przy ich wozie jest tylko kwestią czasu. Zazwyczaj kilku godzin od premiery. Nie inaczej było tym razem. Zanim ktokolwiek z redakcji zdążył mi o tym przypomnieć, ja już zdążyłem zamówić nowe dziecko jednej z moich ulubionych ekip. Było warto?

Zanim się dowiecie, że było warto i dlaczego było warto, muszę się przyznać do porażki. Nie rozkminiłem drugiego dna nazwy. Nie mogłem połączyć bananów, chilli i bakłażana ze stolicą Irlandii Północnej. Panowie, powiedzcie o co wam poszło, bo ja poległem. Albo za głęboko szukałem, albo mi szare komórki nie spracowały. Co nie zmienia faktu, że burger skutecznie mnie z tejże zadumy wyrwał. A zrobił to, bo miał ku temu wszelkie predyspozycje.

WP_20140214_003Na owe predyspozycje składa się nietuzinkowa mieszanka składników jaką wymieniłem wcześniej, dla uściślenia dodam: z bananów i chilli jest sos, do tego jest również drugi sos (1000 wysp), do tego jest bakłażan – czaicie opcję? – jeszcze cheddar, zamiast sałaty rukola (love), no i wołowina. Jaranko, nieprawdaż?

Ano nie mogło być inaczej. O tym, że mięso dobre i że jak medium, to medium i że delikatne i soczyste to już wiecie. O tym, że 150 gramów wołu gra pierwszy plan, pewnie też wiecie, ale jak drugi plan się sprawdza już nie. Bo właśnie drugi plan u takich graczy jak Food Patrol przesądza, czy mamy do czynienia z czymś dobrym czy rewelacyjnym.

A tutaj drugi plan pozamiatał jak rzadko. Zacznę od sosu banan-chilli. Banan cierpi tu na efekt basisty. Czyli, niby niewidoczny, ale jakby go nie było, to harmonia całości zostałaby poważnie zagrożona. Sos na plus, chociaż mogłoby go być o łyżkę więcej. 1000 wysp gdzieś na dole robi swoją robotę. Rukola robi jej więcej. Mocna, intensywna w smaku nieźle przegryza się z wołowiną, tworząc świetne tło dla popisów sera i bakłażana. O ile wiemy jak ser wpływa na smak, to bakłażan był tu factorem X. Nie sprecyzuję jego smaku, jakoś wymyka mi się spod oceny w akompaniamencie całości. Ale wiem, że bez niego burger byłby tylko „dobry”. Czy razem z rukolą był lekko gorzki? Chyba tak. Czy przełamywał wołowinę? Zdecydowanie. Czy zjadłbym go jeszcze raz – więcej niż pewne.

Belfast jest pierwszą jedzoną przeze mnie premierą od Food Patrol w 2014. I jest zarazem czymś – co dla mnie – otwiera grę w slow food na ten rok. Połowa lutego, a konkurencja już powinna kombinować jak to przebić. Lekko nie będzie, ale wiem, że Poznań burgerem stoi i może być ciekawie. A póki co, dzięki panowie, daliście radę!

Cena: 14 zł

Lokalizacja: róg ulic Św. Marcin i Piekary, Poznań i Franowo

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: 34%