Wyszukiwarka

BIG MIK (BIG MIK, Poznań)

20130629_173731

Wszyscy zawsze się ze mnie śmiali, że mieszkam na jakichś zadupiach i dojeżdżam wszędzie miliony lat świetlnych. Tak było w całej szkole podstawowej, średniej, tak jest też na studiach. Ma to jednak swoje plusy – wyglądając przez szybę zauważam takie właśnie miejsca.

Big Mika mijałem niezliczoną ilość razy. Liczba 10 w skali tygodnia to wciąż za mało, aby wyrazić tę częstotliwość. Mimo że między knajpą, a moją osobą było zaledwie kilka metrów, ulica, przystanek i szyba, nie zajrzałem tam prędko. Przyznam szczerze, że podobała mi się nazwa i szyld – BIG MIK. Do tego twarz domniemanego Mika w logotypie – super. Szkoda że są tam jednak te przeklęte neony Pepsi, które psują efekt. Czepiam się, ale z tego Mik mógłby naprawdę zrezygnować.

20130629_173915Pomijając estetykę… Knajpa jest nieduża, ale na pewno przestronniejsza niż np. Warburger. Do tego za ladą stoi prawdziwy Mik! Dokładnie Mikołaj, który oprócz fast foodu w żyłach i sercu, ma go również w rodzinie… Nie wnikajmy, ale tak jest!

Jeżeli sprawdziliście pierwszą fotkę, to musicie przyznać, że menu Mika jest dosyć bogate. Nie boi się on eksperymentować z różnymi odległymi składnikami. Mi przypadł do gustu Spring Burger, jednak pierwsza wizyta zobowiązuje do zjedzenia kanapki sygnowanej ksywą szefa kuchni – BIG MIKA.

20130629_174505

Ciekawą sprawą z burgerami Mikołaja jest to, że już bułka jest niestandardowa. Wprawdzie jakaś tam sklepowa, ale cięta i smażona tak, że jej dolna część zamienia się wręcz w cienkiego tosta. Na szczęście dość chrupkiego i wytrzymałego, aby podołać reszcie burgera. A czym jest „reszta burgera”?

To 150 gramów mięsa wołowego – Mik mówi, że lepszego nie ma! Ponoć pierwsza klasa polskiego bydła! Do tego ukochany przez wszystkich zdrowych ludzi bekon, sos BBQ, kilka warzyw, a dokładnie sałata, pomidor i ogórek dla zbilansowanej diety. Nie zapominajmy jednak o dwóch najważniejszych moim zdaniem rzeczach – karmelizowanej cebulce i pieczarkach, których nienawidzi rednacz. Jest również ser pleśniowy (mogłoby być więcej), który wprowadza zupełnie nowy smak, do wydawałoby się standardowego burgera BBQ.

Gdyby nie ten ostatni, burger bardzo przypominałby mi molocha z Barn Burgera. Wyjątkowo kojarzące się połączenie cebulki i bekonu oraz nieprzeciętnie dobry sos BBQ. Bułka u Mikołaja, mimo że kupna, jest jednak wyjątkowa. Jedyna w Poznaniu, która przypomina w smaku maślaną. Bez wątpienia miał tu wpływ Warburger, który – jak mówił Mik – zainspirował go do tego, by otworzyć burgerownię w Poznaniu.

Wydaje mi się, że trzeba będzie wpaść na Głogowską jeszcze kilka razy. Co tym razem zjem? Pomóżcie mi wybrać!

Lokalizacja: ul. Głogowska 59, Poznań

Cena: 15 zł

Współczynnik ‚zwycięstwa z anoreksją’: 65%