Wyszukiwarka

Burgerator (Poznań)

burgerator

Półtora roku temu warszawski Burgerator był pierwszą burgerownią, którą odwiedziliśmy. Lokal zamknięto jednak przed opublikowaniem wszystkich recenzji. Ten sam właściciel w te wakacje pojawił się w Poznaniu. Żywot wielkopolskiego Burgeratora jednak również niedługo się zakończy. A szkoda, bo zjemy w nim jedne z najlepszych burgerów w Poznaniu.

Tradycyjnie wybieram BBQ. Kosztuje 19 zł, co jest najwyższą kwotą za ten wariant w poznańskich burgerowniach. Za ceną idzie jednak jakość – to najlepszy „barbek”, jakiego jadłem do tej pory w Poznaniu, pomijając Whiskey in the Jar (ale tam burgera szamałem ponad rok temu, może coś się zmieniło).

20140904_183206

20140904_181312

WP_20140904_022

Sercem burgera jest mięso. W Burgeratorze to wiedzą i dają spory kawał znakomitego rostbefu. Smakowo absolutnie kozacki, wielkościowo wystarczający na kilka dobrych godzin. Właściciele innych poznańskich burgerowni powinni spotkać się przy wódeczce z właścicielem Burgeratora i zapytać, skąd bierze wołowinę. Bo jest absolutnie najsmaczniejsza. No i mogliby pójść po rozum do głowy i zacząć serwować większe porcje mięsa.

Druga rzecz: bekon. Kocham go. A tu był idealny. Sztywny i chrupiący. W Poznaniu równie smacznego bekonu nie jadłem, w Polsce – jedynie Barn dorównu/je pod tym względem. Czy mogłoby być lepiej? Tak. Jakby bekonu było więcej.

20140904_182211

20140904_182216

20140904_181320

Sos BBQ jest autorski – jak każdy sos w Burgeratorze – robiony na miejscu. Tu już takich ochów i achów strzelać nie będę: choć ten jest wyrazisty, to lepszy jadłem w Whiskey i w Food Patrol (w Bull Ecie). Może gdyby było go więcej? Bo trochę gubi się w starciu z sosem na dolnej bułce, który jest standardem do każdego burgera – swoją drogą smakuje bardzo ciekawie, nadaje unikalności produktom Burgeratora, ale zamawiając „barbeka” oczekuję sosu BBQ na pierwszym planie.

Wszystko w towarzystwie standardowych warzyw (świeżych, kiszonych i soczystych) oraz zamknięte w neutralnej, trzymającej całość w ryzach bułce. I w okolicy utrzymanej w stylu urban. Bardzo smacznie i sympatycznie. Koledzy redaktorzy też tak uważają?

J-Mac

[J-Mac]

Ja zamówiłem „Coś”. Coś ma to do siebie, że nie wiesz co zjesz, ale gdy jesz, jesteś w szoku. Pozytywnym. Prawdopodobnie cosia byś nie zamówił/a gdybyś wiedział/a. co jest w środku – bo tak działają stereotypy, a stereotypy czasem są krzywdzące. Mój burger był w opcji ostrej – czytaj ze sporą ilością jalapeno – co jednak podkreślało a nie zabijało jego walory smakowe. Wołowina – bezbłędna, świetnie wysmażona, z dobrej krowy. Mięso naprawdę na wysokim poziomie. Czerwona cebulka i sosy – również dawały radę. I ten ze spodu – autorski, będący w każdym burgerze. Jakaś wariacja na bazie majonezu – jak to w czym coś wcześniej siedziało.

WP_20140904_011

WP_20140904_014

WP_20140904_009

Nie powiem wam, czym coś było. Powiem, że rewelacyjnie łamało smak i dodawało kompozycji pewnej dozy szaleństwa. Ale z chęcią zjadłbym go jeszcze raz – bo jest rewelacyjny.

mfn

[mfn]

Robiąc Cheesburgera nie da się odkryć Ameryki. Można go po prostu zrobić dobrze, albo zrobić źle. W Burgeratorze robią to dobrze.

Porządna, trzymająca wszystko bułka z sezamem (miła odmiana), duuuży kawał pysznej wołowiny, pomidorki, ogórek i zawsze genialna czerwona cebula. A w bułce sosy dodające łagodnego posmaku. Najważniejsze jest jednak mięso, które tutaj jest naprawdę wysokich lotów, a do tego całkiem sycące. W stronę domku przemieszczałem się całkiem najedzony.

WP_20140904_021

WP_20140904_024

WP_20140904_008

Z uwag – ser mimo wszystko mógłby odgrywać bardziej znaczącą rolę, bo to przecież cheeseburger. Niedługo, zgodnie z obietnicą, wpadam na Bistyburgera.

Chłop z Mazur

[Chłop z Mazur]

Burgera Nacho nazwałbym klasyką, ponieważ powinien być serwowany wszędzie, gdzie to tylko możliwe! Poza moim ukochanym dzieckiem jakim jest Montezuma, chyba nie jadłem nachosów w bułce nigdzie indziej. Pozycja króla Azteków na szczęście jest niezachwiana – z czego się cieszę. Reszta burgerowni chcąc jednak eksperymentować z meksykańskimi smakami ma niezły orzech do zgryzienia, który zafundował Burgerator. Nachos jest duży, ma dużą bułę, jest wyposażony w duże mięcho, wypchany dużą ilością sosów i chrupiących chipsów.

Delikatna salsa której ostrość podbijają papryczki jalapeno łączy się w prosty sposób z nachosami. Kto nie lubi tego kojarzącego się z Mexico City i dużymi kinami duetu, ten marnie skończy i życia nie pozna.

WP_20140904_016

WP_20140904_018

 

Lokalizacja: Plac Wiosny Ludów 2, Poznań | fanpage

Cena:
* Cheeseburger – 15 zł
* BBQ, Coś, Nacho – 19 zł

Smakowitość:

BBQ 90%
Coś 90%
Cheeseburger 90%
Nacho 90%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: ogromny

Prowadzisz restaurację? Zajmujesz się promocją lokalu gastronomicznego? Chcesz zaprosić redakcję Wygrywam z Anoreksją na degustację w celu rzetelnej oceny? Pisz na m.blatkiewicz@maciej.je – jesteśmy otwarci na propozycje.