Wyszukiwarka

ChiChi 4U (Poznań)

Miejsce, które wygrało plebiscyt podczas Poznań Street Food Festivalu. W końcu udaje mi się je odwiedzić.

Przy pierwszej wizycie odnoszę jednak wrażenie, że ludziom głosującym na ChiChi coś się mocno pomyliło. Zamawiam największego burgera dostępnego w menu – ChiChi Burgera – z cheddarem, plackiem ziemniaczanym (!), bekonem (!!), pomidorem, szwedzkim ogórkiem, czerwoną cebulą, sałatą, sosem amerykańskim, keczupem i oczywiście z wołowiną (160 g).

Chwilę muszę poczekać. Ruch jest spory. Co mnie wcale nie dziwi, skoro ChiChi 4U mieści się tuż obok Politechniki Poznańskiej. A że ceny są niskie i oferta lokalu znacznie odbiega od menu typowo uczelnianych stołówek, to nic dziwnego, że studenci tutaj lgną.

20151207_133737

Mija 15 minut i otrzymuję swojego upragnionego burgera. Zawinięty trochę niefortunnie, przez co nie tylko dość słabo prezentuje się na zdjęciach, ale też składniki są bardzo nierównomiernie rozłożone. Taki wypadek przy pracy mógłbym jednak przełknąć, gdyby nie to, że wołowina jest… nie do przełknięcia. No dobra, tutaj może przesadzam: aż tak zła nie była, zjadam przecież całego burgera, ale jednak nie jest to jakość przeciętnych poznańskich burgerowni (zauważcie, że nie mam na myśli najlepszych!), a prędzej McDonalda. A co jak co, ale fast foodowy gigant na pewno nie słynie z szalenie pysznej wołowiny.

Schemat ChiChi Burgera.
Schemat ChiChi Burgera.

Nikt nie pyta mnie o stopień wysmażenia mięsa, więc jest wysmażone bardzo mocno, a ja tego bardzo nie lubię. Na moje uwagi na Instagramie ChiChi 4U odpowiedziało, że na specjalne życzenia klienta smaży wołowinę inaczej, ale tylko w przypadku, gdy zamówi się burgera z powiększonym mięsem (200 g). Rozumiem, że każdy lokal ma swoją politykę, ale dla mnie ta polityka jest słaba. Tym bardziej, że poza tym wszystko w tym burgerze gra całkiem dobrze: bekon chrupie, placek ziemniaczany dosyca, czerwona cebula robi nam dobrze i tak dalej. To w gruncie rzeczy bardzo udana kompozycja, tyle że podstawa – wołowina – woła o pomstę do nieba.

20151207_133852

Nawet po tak srogich zawodach staram się odwiedzić lokal gastronomiczny po raz drugi, więc jestem w ChiChi już na następnego dnia. Zwłaszcza że napis na szyldzie głosi, że to miejsce nie burgerami, a frytkami i kurczakami stoi. I w związku z tym zamawiam hot doga.

Płacę za niego 3 złote, więc nie spodziewam się cudów. Otrzymuję poprawnego hot doga o rozmiarach przekąski w, że tak to nazwę, ikeowskim standardzie. Jest buła, w niej parówa (lepsza niż w Ikei, ale nie smakuje jak 93% szynki wieprzowej z Lidla), a w okół niej szwedzki ogórek, prażona cebulka i keczup z musztardą. Smakuje to całkiem nieźle, bez żadnych ochów i achów, na szybką przegryzkę między ćwikami a laborkami w sam raz.

20151208_123833

Wiedząc, że czymkolwiek za trójkę raczej ciężko się najeść, zamawiam zawczasu zestaw frytek belgijskich ze stripsami z kurczaka i sosem. Płacę dyszkę za coś, z czego ChiChi słynie i co naprawdę dobrze smakuje. Frytki są dokładnie takie, jak być powinny: grube, chrupkie z zewnątrz i miękkie w środku. Odnoszę wrażenie, że pod sam koniec są ciut za mocno posolone. Pomijając to, bardzo dobra robota. Sosik BBQ dobrze do nich pasuje, choć następnym razem skuszę się raczej na miodową musztardę lub bekonez, czyli jak mniemam majonez o smaku bekonu (brzmi zajebiście). Biorąc pod uwagę, że mało miejsc w Poznaniu oferuje dobre frytki belgijskie (póki co polubiłem jedynie te z Wyczesanych Porków), na pewno kiedyś wrócę na nie do ChiChi.

2

Jeszcze lepsze wrażenie robią na mnie stripsy. Dwa duże kawałki piersi z kurczaka w smacznej, lekko pikantnej panierce. Wiadomo, może przypominać tą z KFC, ale nie jest w 100% tym samym – kurczak z Kentucky jest nie do podrobienia. Niemniej, to co oferuje ChiChi jest bardzo smaczne i soczyste. Odkąd Los Pollos zostało zamknięte, to chyba jedyne miejsce w Poznaniu, w którym można kupić dobrego, panierowanego kurczaka, nie musząc udawać się do KFC.

20151207_132639_HDR

Choinka z tytek do frytek. Props!
Choinka z tytek do frytek. Props!

Apeluję do wszystkich, którzy tu jeszcze nie jedli: nie zaczynajcie od wołowiny. Ta jest w ChiChi naprawdę słaba, a za burgery z krową zapłacicie mniej więcej tyle samo, co w znacznie lepszym (pod tym względem) Food Patrol. Z drugiej strony podejrzewam, że burger z kurczakiem może być turbo dobry – świadczą o tym stripsy, na które połasiłem się przy drugiej wizycie. Właśnie od drobiu warto tutaj zacząć. Najlepiej w asyście z frytkami. A wołowiny nie ruszać. Nigdy.

 

Lokalizacja: Jana Pawła II 14, Poznań | fanpage

Ceny:
* ChiChi Burger – 14,99 zł
* hot dog z dodatkami – 3 zł
* zestaw: frytki + stripsy + sos – 9,99 zł

Smakowitość:

ChiChi Burger 30%
hot dog 60%
frytki 80%
stripsy 85%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: dyszkę wydasz i spokój z głodem na 3 godziny

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.68/5 (53)
Ja oceniam na...