Wyszukiwarka

Ę RYBĘ (Poznań)

DSC02473 (Kopiowanie)

Lokal, który szturmem podbił serca poznaniaków. Czy jest to uzasadnione?

Pomysł jest banalny: ryba z frytkami w wersji „to go” wprost z okienka. Dorsza można wymienić na kalmary, kurczaka lub krewetki, a frytki na sałatkę (tylko po co grubo krojone, smażone na głębokim tłuszczu ziemniaki wymieniać na zieleninę?). Prawda, że proste? Co więcej, patrząc na tłumy przechadzające się po Starym Rynku i okolicach z pudełeczkami z logo Ę RYBĘ, jest to pomysł skazany na sukces.

DSC02448 (Kopiowanie)

DSC02454 (Kopiowanie)

Stawiam na klasykę: zamawiam dużą porcję z frytkami. 8 kawałków ryby i 400 g ziemniorów. Wszystko w jednym opakowaniu, do którego dołączono drewniany widelczyk i mokrą chusteczkę.

Dorsza jem z kłopotami. Nabicie kawałka na sztuciec graniczy z cudem – niemal za każdym razem rozpada się on na mniejsze części. Pozostaje jeść rękoma – mokra chusteczka jest, więc przynajmniej mam jak się wyczyścić po konsumpcji. Dorsz bardzo mi smakuje – jest delikatny – a dodatkowego kolorytu dodaje mocno ziołowa, niestety odpadająca panierka. Jestem na tak.

DSC02470 (Kopiowanie)

DSC02461 (Kopiowanie)

DSC02479 (Kopiowanie)

Pod rybą skrywają się frytki. Dobrze usmażone, robione na miejscu, grubo ciachane frytki. Tyle że przez to, w czym je się sprzedaje – tekturowym i ofoliowanym (!) opakowaniu – frytki pod wpływem ciepła i pary wodnej robią się strasznie rozpaćkane, przez co zupełnie niejadalne. Jakbym chciał zjeść ziemniaczaną papkę, to bym zamówił ziemniaczaną papkę. A nie frytki. Serio, ohyda.

DSC02488 (Kopiowanie)

Nie lubię wyrzucać jedzenia, więc się chwilę męczę. Na całe szczęście mam sos czosnkowy, który dokupiłem do zestawu. Jest bardzo smaczny, ale myślę, że bardziej fair byłoby dodawanie wybranego przez klienta sosu za darmo. Przynajmniej do momentu, gdy Ę RYBĘ nie poprawi tragicznej jakości frytek.

Aha, wszystko zapiłem lemoniadką w słoiku. Props za formę podania, zawartość typowa i orzeźwiająca.

DSC02455 (Kopiowanie)

W skrócie: pomysł super, ryba fajna, ale frytki do luftu. Poprawcie to, bo inaczej nie wrócę – przecież nie będę zamawiał w wersji z sałatką, szanujmy się.

MruMru

[MruMru]

Rednacz właściwie ujął wrażenia wszystkich w swoim wpisie. Ja mam bardzo mieszane uczucia. Jadłam kalmary, które były bardzo dobre, usmażone na złoto, nie przesmażone, nie lał się z nich tłuszcz. Panierka może trochę zbyt wyrazista – zabijała trochę smak kalmara. Za same kalmary należy się wielka pochwała, były kruche, pyszne. Absolutnie nie gumiste, po prostu zrobione tak, jak powinno się je robić.

DSC02482 (Kopiowanie)

DSC02491 (Kopiowanie)

Jeśli chodzi o frytki – tu wszystko jest jasne – zastanawialiśmy się dość długą chwilę, dlaczego są tak złe. Nie chodzi tu o sposób przygotowania – obserwowałam panów przy pracy – frytki są robione na bieżąco, smażone na złoto, odsączane z tłuszczu, nie zaparzają się w kuchni, bo nigdy nie stoją tam długo, dlaczego więc tak tracą na jakości po przełożeniu do opakowania? I po chwili wszystko było jasne i napisał to już rednacz – foliowane opakowanie. Niby jest z papieru, ale żeby nie nasiąkało od tłuszczu jest foliowane od wewnątrz – przez to wszystko się parzy.  Jeśli na festiwalu trucków na Franowie byliście w Belgijakch mogliście zauważyć, że chwalą się, że ich opakowania nie są foliowane – dlatego ich frytki trzymają cały czas tę samą fakturę. Tutaj do poprawy – albo opakowanie, albo sposób podania frytek. Może podawać je w niefoliowanym rożku?

Kalmary pycha, frytki niebardzo. Zakończymy jednak pozytywnym akcentem, bo próbowałam również sosu tatarskiego, który był najlepszym sosem tatarskim, jakiego miałam okazję spróbować w życiu. Serio, chapeau bas!

J-Mac

[J-Mac]

rednacz i Mru wybierali pierwsi, więc pozostały mi do wzięcia krewetki. Spoko, lubię je. Te z Ę RYBĘ, przygotowane są bardzo dobrze. Wspaniale usmażone, to trzeba oddać. Nie ociekają tłuszczem, nie nasiąknęły nim, dlatego możemy w spokoju cieszyć się ich smakiem. Delikatnym i wyważonym. Szkoda tylko, że porcja raczej dla niemowląt niż normalnych ludzi (5 sztuk).

DSC02476 (Kopiowanie)

DSC02477 (Kopiowanie)

DSC02493 (Kopiowanie)

Co do frytek – to mają potencjał. Póki co tyle mogę o nich powiedzieć, bo mówiąc szczerze, gdyby nie keczup nie zjadłbym ich więcej niż kilka sztuk. Nie będę się powtarzać po poprzednikach – wiecie, dlaczego tak się stało, Sałatkowej alternatywy rzecz jasna nie biorę pod uwagę. Bo nie.

Sałatka? Po co to komu?
Sałatka? Po co to komu?

Lokalizacja: Wrocławska 2, Poznań | fanpage

Ceny:
* fish&chips – 15 zł
* kalmary – 15 zł
* krewetki – 20 zł
* lemoniada – 5 zł
* sosy – 1-1,50 zł

Smakowitość:

dorsz 70%
frytki 15%
kalmary 80%
krewetki 75%
lemoniada 60%
sos tatarski 100%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: ę, ą

Zastanawiasz się, co i gdzie zjeść w Poznaniu? Chcesz się podzielić opinią o lokalu, który odwiedziłeś? Dołącz do grupy „Gdzie zjeść w Poznaniu?” na Facebooku, zadaj pytanie lub wymień się spostrzeżeniami odnośnie gastronomii ze stolicy Wielkopolski.