Wyszukiwarka

Elite (Poznań)

Na polskich ulicach rządzi kuchnia włoska. Bez problemu znajdziemy też chińską, wietnamską, czy meksykańską. Ale polska w wydaniu restauracyjnym i – zarazem – domowym? To rzadkość. W Poznaniu na całe szczęście jest Elite, które parę dni temu zaprosiło nas na obiad.

Restauracja przygotowuje dla nas okrojoną kartę. W niej wyłącznie dania kuchni polskiej. W wersji poszerzonej niby też nie znajdziemy niczego kojarzącego się z krajami wymienionymi we wstępie, ale jednak tablica stojąca przed wejściem informuje o penne, tagliatelle i spaghetti carbonara – tych nie próbujemy, za nie nie ręczymy. Szczerze mówiąc, zupełnie nie wiem, po co są one w ofercie.

Na start proszę o czerninę – zupę, którą do tej pory jadłem raz w życiu (w Gospodzie Poznańskiej) i która bardzo mi wtedy zasmakowała. W Elite jest jeszcze lepsza: gęsta, słodkawa, z kluskami, suszonymi owocami i przełamującymi słodycz żołądkami. Uczciwa porcja w uczciwej cenie.

DSC_0909 (Kopiowanie)

Równie dobre wrażenie robi na mnie danie główne – zraz wołowy nadziewany boczkiem, ogórkiem, cebulką i chlebem razowym podany z kaszą i buraczkami. W karcie nie wspomniano jednak o koperku, za którym nie przepadam, a który w sporej ilości posłużył do dekoracji dania. Myślę, że informacja o jego użyciu powinna znaleźć się w menu. Choć z drugiej strony w zasadzie wcale go nie czuć. Sos pieczeniowy niby jest neutralny w smaku, a jednak zabija koperek. Bardzo mnie to cieszy.

DSC_0938 (Kopiowanie)

Sam zraz zrobiony w punkt. Punktem odniesienia są dla mnie zrazy przygotowywane swego czasu przez moją babcię. Te z Elite są lepsze, a to komplement. O kaszy wiele powiedzieć nie można, za to buraczki – na zdjęciu niewidoczne, bo podane w osobnym naczyniu – jak dla mnie ciut za ostre. No i jednak wolę podawane na zimno.

DSC_0970 (Kopiowanie)

DSC_0971 (Kopiowanie)

Na koniec zamawiam bardzo klasyczny deser: gorącą szarlotkę z lodami i bitą śmietaną. Do ciasta w zasadzie nie mam żadnych zastrzeżeń. Nie wydaję też dźwięków zachwytu: ot, bardzo smaczna szarlotka. Moją uwagę przykuwa gałka lodów waniliowych, która jest naprawdę wysokiej jakości, prawdopodobnie robiona na miejscu.

Z Elite wychodzę szczęśliwy i najedzony. Fajnie, że jest w Poznaniu restauracja, która serwuje dobre, polskie, domowe jedzenie. Z dziadkiem, który nie uznaje innej kuchni od ojczystej, wybrałbym się właśnie tutaj.

MruMru

[MruMru]

Lubię kuchnię polską, niestety jednak, tak jak napisał Maciej we wstępie – u nas rządzi kuchnia włoska. Gdzie nie pójdziemy, tam na pewno będzie jakieś penne czy inne spaghetti. Jeśli już znajdzie się knajpa serwująca jedzenie polskie – będzie drogo. Tutaj ratunkiem jest Elite, gdzie za przyzwoitą cenę dostaniemy klasyki polskiej kuchni. Sama restauracja kojarzy się z domem. Jej wystrój jest ciepły, lekko przygaszony. Dobrze się tam siedzi.

Na pierwsze danie zamawiam flaki. Zupa, której jeszcze półtora roku temu bym nie zjadła. Wystarczyła kiedyś jedna łyżka na spróbowanie, żebym stwierdziła, że to jedna z lepszych zup. Musiałam więc spróbować jak smakuje w Elite. I nie zawiodłam się. Flaki były mocno aromatyczne, słone, dobrze doprawione ziołami i gałką. Do tego bardzo treściwa. Sporo włoszczyzny i samych flaków, pociętych jednak na małe kawałki, które łatwiej się jadło.

DSC_0904 (Kopiowanie)

Na drugie danie dostałam kawałki grillowanego kurczaka w ziołach, surówkę i czerwony ryż. Tutaj trochę gorzej – po pierwsze myślałam że czerwony ryż to prawdziwy czerwony ryż, ale okazało się to być ryżem zrobionym na czerwono. Na dodatek był mocno pikantny, o czym nie byłam ostrzeżona. Kurczak był dobry. Ale nic więcej. Był dobrze zrobiony, czuć, że był wcześniej marynowany, po rozkrojeniu soczysty. Szczerze, to podobnego robię sobie sama, na patelni grillowej.

DSC_0937 (Kopiowanie)

DSC_0931 (Kopiowanie)

Na deser wjechał sernik. Miałam to szczęście, że akurat świeżo wyszedł z pieca, był więc bardzo ciepły, gdy został przede mną postawiony. Wiadomo, świeży sernik jest inny niż gdy chwilę postoi. Nie był jeszcze zwarty, trochę się trząsł. Trochę za dużo tego syropu było dookoła, ale jego połączenie z czekoladą i kwaśnymi malinami było bardzo dobre.

DSC_0978 (Kopiowanie)

DSC_0975 (Kopiowanie)

Generalnie w Elite jest smacznie i jest pewnie. Zamawiając tam na pewno się najecie, a też wasza kieszeń na tym nie ucierpi.

[alert]
Startujemy w konkursie Blog Roku. Jeśli uważasz, że zasłużyliśmy na to, żeby usłyszała o nas Polska, wyślij smsa o treści B11183 pod numer 7122. Więcej informacji o konkursie tutaj.
[/alert]

Avatar

[Kiziu]

Na wstępie odniosę się do tego co napisał rednacz na temat serwowanych w Elite makaronów. No bo niby kuchnia włoska, ale należy też zauważyć, że spaghetti, makarony z kurczakiem i brokułami albo z łososiem i szpinakiem na dobre zadomowiły się w polskim jadłospisie. Może nie są tradycyjnie polskie, ale chyba nie można też uznać ich za całkowicie niepolskie. Tyle dygresji, przejdźmy do jedzenia.

Na przystawkę przyszło mi zjeść tatar. Świeżo mielony, z żółtkiem z jajka, kiszonym ogórkiem i cebulką. Pozycja bardzo klasyczna i przyrządzona więcej niż poprawnie. Po potraktowaniu całości odrobiną soli i pieprzu zjadłem z wielkim smakiem. I to chyba tyle mogę o nim powiedzieć. Jaki tatar jest, każdy widzi. Jedyny minus to cena. Za 3 zł więcej w Racji Mięsa dostajemy tatar z siekanej wołowiny.

DSC_0895 (Kopiowanie)

Po przystawce czas na zupę. Żurek, który był jedną z najlepszych zup, jakie jadłem w Poznaniu. Ilość mięsa była olbrzymia. Z każdą łyżką wyławiałem co raz to większe kawałki. Za ilością szła również jakość, bo wszystko było świeże i smaczne. Nie zabrakło oczywiście jajka, które podzielone na ćwiartki dodawało smakowitości i podnosiło sytość zupy. Żurek był wyczuwalnie kwaskowaty i dobrze przyprawiony. Czyli tak jak powinno być.

DSC_0924 (Kopiowanie)

Na danie główne zamówiłem kotlet szwajcarski. Czyli mięso z kieszonką wypełnioną serem i szynką. Dosłownie „wypełnioną”, bo nie pożałowano ani jednego, ani drugiego. Całość zapieczona została z serem. Do tego frytki i surówki w osobnej miseczce. W zasadzie trudno się do czegokolwiek przyczepić, bo to naprawdę dobre, proste danie. Delikatnie ciągnący się ser plus soczysta szynka w środku – to połączenie, które nie może się nie udać. Jedyne mały minusik to fakt, że wierzchnia warstwa była odrobinę za sucha.

DSC_0957 (Kopiowanie)

DSC_0961 (Kopiowanie)

Na deser zamówiłem lody, które choć zupełnie niestosowne do panującej na zewnątrz aury, w ciepłym i przytulnym wnętrzu Elite smakowały wybornie i napełniły tęsknotą za ciepłem, latem, krótkimi spodenkami, kusymi spódniczkami, piwami w plenerze przy grillu itd. Nie zamierzam tu wieszczyć czy lody były wyrobem własnym restauracji, ale wiem, że były bardzo smaczne, a bita śmietana i kawałki owoców syciły i poprawiały walory smakowe.

DSC_0967 (Kopiowanie)

Jeżeli chcecie zjeść coś smacznego, klasycznego i polskiego, to bez zastanowienia możecie wpadać do Elite. Restauracja znajduje się w ścisłym centrum Poznania ma rozsądne ceny i dobrą kuchnię. Oprócz opisanych przez nas dań, w karcie znajduje się wiele innych ciekawych pozycji, które zaspokoją gusta kulinarnych konserwatystów.

Avatar

[bobbybobas]

Ja w tym zestawieniu wystąpię jako ostatni, być może dlatego, że nie mam zbyt wiele negatywnych spostrzeżeń. Jako że rodzima kuchnia powinna kojarzyć się z domem, właściciele zadbali o odpowiednią atmosferę. Przeszklona oranżeria, w której siedzieliśmy, oświetlona przytłumionym ciepłym światłem daje poczucie bezpieczeństwa i komfortu, nieco inne niż to, które czujemy siedząc w domu przy kominku, gdyż wykończenie jest nieco bardziej wytworne, ale bliskie, swojskie.

Mówię o tym dlatego, że pomimo skosztowania domowego jedzenia, ktoś mieszkający tymczasowo w Poznaniu, może poczuć się choć przez chwilę podobnie jak na obiedzie u mamy.

Przyszedłem głodny, tego dnia jeszcze nic nie jadłem, a nastała pora obiadowa, tak więc mój obiad składał się aż z 4 dań. Swoją przygodę rozpocząłem od przystawki – śledzia z jabłkiem i cebulką w puszystym sosie śmietanowym. Do tego oczywiście pieczywo pełnoziarniste i porcja masła, nie margaryny, masła – prawidłowo. Sos wydaje się naprawdę puszysty, kremowy i delikatny, nie jest to zwykła śmietana, a swego rodzaju gustowna kołderka dla ryby. Dwa rodzaje cebulki chrupały uwalniając swój smak, a skropienie cytryną dało fajny kontrast. Jeśli chodzi o samą rybę, była równie delikatna jak jej pierzynka, krucha, rozpływająca się, aczkolwiek – jeśli o mnie chodzi – ciut zbyt słona. Słuszność porcji moim zdaniem objętościowo mogłaby być uznana za niewielkie danie główne, co mnie cieszy. Byłem Głodny!

DSC_0882 (Kopiowanie)

DSC_0879 (Kopiowanie)

DSC_0881 (Kopiowanie)

Chwilę później przychodzi czas na zupę. Typowo świąteczna pozycja, znaczy się barszcz z uszkami. Mój porcja jest nieco mniejsza od pozostałych zup, ale zupą się przecież nie najadamy. Pierożki które pływały były lekko pierne, mięsne – w środku kontrastowały do słodkawego smaku samego barszczu. Ten z kolei był ciekawie przyprawiony, lekko słodkawy, z wyczuwalnymi drobinkami buraczków. Zupa była świetnym sposobem na rozgrzanie się w deszczowy chłodny dzień w słodkawo-piernym smaku.

[column]DSC_0914 (Kopiowanie)[/column][column]DSC_0915 (Kopiowanie)[/column]

Danie główne odbiega od mojego gustu mięsnego. Wybrałem bowiem drób, a nie wołowinę czy wieprzowinę. Troszkę dlatego, że propozycje, które mi się podobały zarezerwowali współtowarzysze posiłku, a po części dlatego, że chciałem skosztować czegoś nowego. Tak więc na moim talerzu znalazła się pierś z kurczaka zapieczona na grillu w żółtym serze, a w jej środku ukryto kawałki szynki i szparagi. Jako dodatek frytki i surówki na oddzielnym talerzyku. Jako mięsożerca nie wiedziałem, czego spodziewać się po szparagach w mięsie. O dziwo nie było tak źle, jak myślałem, a było nawet całkiem smacznie. Mięso było soczyste, delikatnie przyprawione, rozpływało się w ustach. Momentami może aż za bardzo, gdyż soki, które uciekały ze szparagów momentami sprawiały, że było zbyt dużo wilgoci, a może tak być powinno? Frytki i surówki były okej.

DSC_0949 (Kopiowanie)

DSC_0953 (Kopiowanie)

Jako grande finale zamówiłem z Kiziem lody z bitą śmietaną. Te jednak przyszły w towarzystwie owoców. Cóż, nie narzekam, biorę się do jedzenia. Przebijam się przez bitą śmietanę i trafiam na lody. Bardzo smaczne, w towarzystwie świeżych pomarańczy i winogron. Nie cierpię jednak pestek z winogron i ich wydobywanie ciut mnie frustruje. Deser słodko spointował dzisiejszy pobyt w Elite.

[column]DSC_0968 (Kopiowanie)[/column][column]DSC_0965 (Kopiowanie)[/column]

Lokalizacja: Strzelecka 2/6, Poznań | fanpage

Ceny:
* czernina – 14 zł
* zraz – 34 zł
* szarlotka – 13 zł
* flaki – 9 zł
* kurczak z czerwonym ryżem – 18 zł
* sernik z malinami – 11 zł
* tatar – 22 zł
* żurek – 12 zł
* kotlet szwajcarski – 26 zł
* lody – 15 zł
* śledź – 14 zł
* barszcz – 7 zł
* kurczak nadziewany szparagami – 25 zł

Smakowitość:

czernina 85%
zraz 75%
szarlotka 85%
flaki 85%
kurczak 75%
sernik z malinami 80%
tatar 70%
żurek 90%
kotlet szwajcarski 80%
lody 75%
śledź 95%
barszcz 90%
kurczak nadziewany szparagami 80%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: elitarny? aż tak to nie.

[alert]
Jesteś w pobliżu i masz ochotę na coś innego? Zobacz, co proponujemy w tej okolicy.
[/alert]

GDZIE MAMY ZJEŚĆ W LUTYM?

Znów pytamy, gdzie mamy zjeść w tym miesiącu. Drugi raz z rzędu wybieramy spośród czterech miast: Warszawy, Poznania, Trójmiasta i Szczecina. W AiOLI, Yeżyce Kuchnia i Pobitych Garach nam smakowało. Jak będzie w lutym? Głosujemy do piątku, 6 lutego, do godz. 15.00.

[column]

Jakie miejsce w Warszawie powinniśmy odwiedzić w lutym?

  • Banjaluka (26%, 48 Votes)
  • MOMU.gastrobar (24%, 44 Votes)
  • Dziurka od klucza (23%, 43 Votes)
  • Niezłe ziółko (14%, 26 Votes)
  • my'o'my (12%, 22 Votes)

Total Voters: 183

Loading ... Loading ...
[/column][column]

Jakie miejsce w Poznaniu powinniśmy odwiedzić w lutym?

  • Radhe Vega (33%, 134 Votes)
  • Rico's Kitchen (27%, 108 Votes)
  • Fat Bob Burger (25%, 102 Votes)
  • Bistro Dorota (10%, 41 Votes)
  • Gallipoli (5%, 21 Votes)

Total Voters: 406

Loading ... Loading ...
[/column]

[column]

Jakie miejsce w Trójmieście powinniśmy odwiedzić w lutym?

  • I Krowa Cała (Gdynia) (30%, 55 Votes)
  • Mąka i Kawa (Gdynia) (24%, 44 Votes)
  • Tapas De Rucola (Sopot) (19%, 35 Votes)
  • Carmnik (Sopot) (17%, 31 Votes)
  • Baranola Burger (Gdynia) (10%, 18 Votes)

Total Voters: 183

Loading ... Loading ...
[/column][column]

Jakie miejsce w Szczecinie powinniśmy odwiedzić w lutym?

  • Po sąsiedzku (35%, 96 Votes)
  • Kuluary by Pizza Paltotini (19%, 54 Votes)
  • Pierogarnia Kaszubska (17%, 47 Votes)
  • Jin Du (15%, 42 Votes)
  • Mała Tumska (14%, 38 Votes)

Total Voters: 277

Loading ... Loading ...
[/column]