Wyszukiwarka

Fetola (Łapu Papu)

WP_20130708_002Letnia ofensywa to nie tylko domena sieciówek. Mniejsze lokale również nie śpią i chwała im za to. Pisaliśmy już o nowej Krowie. Tego samego dnia premierę miała również nowość w Łapu Papu. Nawiasem mówiąc, mam do nich największy sentyment i ogromnie wiele miłości. Wszak byli pionierami burgerowni w Poznaniu, no i są blisko mojej pracy. Znamy się i lubimy, ale czy polubię ich nową propozycję?

Jest to ważne pytanie, ponieważ Fetola to dość nietuzinkowy burger. Składniki świadczą o odwadze ekipy z Garbar, ale wszak do odważnych świat należy i nie wolno kierować się strachem, gdy jedna z najlepszych ekip w mieście rozszerza swoje menu. Jest nowy burger, jestem tam ja.

Wielkim plusem dla mnie jest to, że Łapu poszło w kompozycję, która może robić niemałą furorę latem. Wyobrażacie sobie orzeźwiającego burgera? No właśnie, oni sobie wyobrazili i wyobrażenie to zmaterializowali. Sztuki tej dokonali dzięki (a jakże) składnikom. Poza wołowiną (którą u nich bardzo sobie cenię), dodali czerwoną cebulką (moja miłość), rukolę, pomidora, kremowy serek, tytułową fetę i game changera w postaci sosu miętowego!

Moje początkowe obawy o brak spójności kompozycji były całkowicie nieuzasadnione, ponieważ burger był szalenie wyważony z wyraźnym pierwszym planem (w postaci mięsa, rzecz jasna 2×100 gramów wołu) i doskonałą resztą. Kremowy serek przebijał się przez większość czasu nad fetą, ale dla mnie to akurat plus. Ilości rukoli i pomidora nie były przytłaczające, dzięki czemu zielenina nie przejęła tej pozycji. Jedynym przełamaniem smaku i ogólnej harmonii była czerwona cebula, ale to też dobrze, ponieważ nie była destruktorem, lecz delikatną nutką anarchii, zadziorem i to smacznym.

Ale to, co robiło największą różnicę, to mięta obecna w sosie. Może zabrzmi to śmiesznie, ale dawała nam ona orzeźwiającą nutę, tak potrzebną w upalne dni. Coś świetnego.

Przyznam bez bicia, że Fetola sprostała moim wymaganiom a Łapu Papu po raz kolejny udowodniło, że znają się na rzeczy. Wrócę do niej i to nie raz, a wam, drogie głodomory, polecam przejść się na Garbary i sprawdzić na własnym podniebieniu, czemu Łapu ma u mnie stałe miejsce na liście ulubionych jadłodajni w Poznaniu.

Cena: 13 zł singiel (18 dubel, 22 trypel)

Lokalizacja: Poznań, Garbary 47

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: 52% (dubelek)