Wyszukiwarka

Jedzenie na dowóz: Nagoya Sushi (Poznań)

20151212_153426

Nowy cykl na blogu zaczynam od sushi.

Wpis powstał we współpracy z marką PizzaPortal.pl w ramach cyklu „Jedzenie na dowóz„.

Dlaczego? Bo zwyczajnie mam na nie ochotę i chodzi za mną od dłuższego czasu. Stawiam na Nagoya Sushi, bo jako jedyny sushi bar dowozi do mnie jedzenie (mieszkam na samym końcu Piątkowa) i zarazem jest wyróżniony znaczkiem „Top Takeaway” (to taka akcja, mająca na celu wyłowienie najlepszych restauracji 2015 roku obecnych w serwisie – więcej o niej tutaj).

Robię jednak błąd. Pierwszą rzeczą, którą powinienem wziąć pod uwagę, to lokalizacja lokalu, z którego zamawiam. Nie sprawdzam tego, a potem się dziwię, że czas oczekiwania na sushi to równe dwie godziny. Przestaje mnie to szokować w momencie, gdy dochodzę do adresu Nagoya Sushi – z Wildy na Piątkowo sama jazda autem trwa przynajmniej pół godziny (a zazwyczaj więcej). Dodajmy do tego spory ruch w interesie i czas oczekiwania na jedzenie wcale nie jest taki wygórowany.

A mogłem zrobić screenshota...
A mogłem zrobić screenshota…

Inna sprawa, że algorytm w serwisie PizzaPortal.pl, który jeszcze przed złożeniem zamówienia próbuje przewidzieć, ile czasu zajmie jego dostarczenie do naszego mieszkania, powinien zostać poprawiony. Przed opłaceniem jedzenia strona pokazuje mi, że zwykle dostarczenie zamówienia trwa do godziny. Mam wrażenie, że algorytm nie wziął pod uwagę mojej lokalizacji.

Sushi przyjeżdża do mnie z dwudziestominutowym opóźnieniem. W przypadku tak długiego czasu oczekiwania, to nie powinno się zdarzyć. Rozumiem dużo zamówień, rozumiem drugi koniec miasta i rozumiem różnego rodzaju wypadki losowe, ale jeśli każesz czekać komuś dwie godziny na jedzenie, to chociaż się nie spóźniaj. Za to minus. Plus jest taki, że sushi to nie pizza, zawsze przyjedzie zimne.

Zanim przejdę do oceny tego, co ląduje na moim stole, chcę podkreślić, że nie należę ani do psychofanów sushi, ani do ekspertów. Raczej liznąłem temat, niż go zgłębiłem i daleko mi do fascynatów, dla których sushi to coś więcej niż jedzenie. Jeśli więc na sushi zjedliście zęby, to raczej nie jestem najlepszym źródłem informacji. Mam nadzieję, że za rok sytuacja ulegnie zmianie i również dzięki temu cyklowi sporo się nauczę.

Zamawiam zestaw Nippon – jest on w miarę różnorodny, na czym bardzo mi zależy. Nie mam ulubionego „rodzaju sushi”, lubię gdy mam przed sobą kilka różnych form zawijania i przygotowania rolek do wyboru. I właśnie taki jest ten zestaw: są tu i nigiri, i klasyczne futomaki, i uramaki, i hosomaki. Dodatkowo dobieram gumkana, bo nigdy czegoś takiego nie jadłem i chcę spróbować, oraz ciasteczka z wróżbą, bo dlaczego by nie?

nagiya
Co jest co – grafika dla laików.

Zamówienie na pierwszy rzut oka wygląda całkiem przyzwoicie. Dopiero po chwili zauważam jednak, że uramaki z łososiem i paluszkiem krabowym są zbyt obficie obsypane sezamem. Może i wygląda to ładniej, ale bardzo przytłacza to smak tego, co znajduje się w środku. Za te dwie rolki malutki minus – środek jest okej, ale warstwa zewnętrzna zawodzi.

Marian, daj więcej tego sezamu.
Marian, daj więcej tego sezamu.
Sezamie otwórz się!
Sezamie otwórz się!

Inne smakują lepiej – być może dlatego, że nie zawierają sezamu. Najszybciej znikają chyba, co zaskakujące, hosomaki z tykwą. Dłużej utrzymują się futomaki z tuńczykiem, ale to o nich powiedziałbym, że są najsmaczniejsze z całego zestawu. Z kolei z nigiri mam ten problem, że chyba nie do końca są zgodne z tym, co stało w zamówieniu (jak na moje to krewetka, ryba maślana i kalmar, a nie awokado, tilapia i makrela), tyle że… jest to zmiana na lepsze.

20151212_153442

20151212_153323

Wspomniany wcześniej gumkan to rzecz, z którą spotykam się po raz pierwszy. Ryż, nori i tatar z łososia. Smakuje to całkiem dobrze, ale wątpię, bym kiedykolwiek i gdziekolwiek zamówił ją po raz drugi. Jeśli nigdy nie jedliście, to z ciekawości możecie ten jeden jedyny raz wziąć. Natomiast ciasteczko z wróżbą to zwykły bajer, nic więcej. Wróżby są jednak dla mnie całkiem pozytywne, więc nie będę marudził.

20151213_131643_Fotor

Nagoya Sushi to doskonały przykład „budżetowego sushi”. Ceny są dość niskie (zestaw Nippon kosztuje 63 zł i dwie osoby mogą się nim najeść bezproblemowo), ale w zamian rolki mają swoje mankamenty. To za dużo sezamu, to trochę dużo ryżu w stosunku do ryby i dodatków, to ryż nie jest tam smaczny jak w lepszych sushi barach w mieście. Jeśli jesteś wielkim fanem tego japońskiego przysmaku, to w Nagoya Sushi raczej nie znajdziesz zbyt wiele dla siebie.

Mając jednak lżejszy portfel i chęć na sushi, można zamówić, choć raczej nie zapamiętasz tego posiłku w kategoriach „najlepszej uczty”. Bazując na moich doświadczeniach, warto składać zamówienie albo z dużym wyprzedzeniem, albo mieszkając bliżej lokalu, a nie po drugiej stronie miasta.

PS Piszcie w komentarzach, z jakich poznańskich knajp powinienem zamówić żarcie przy następnych testach. Poza tym pamiętajcie, że wypełniając poniższy formularz, możecie sprawić, że Wasza ulubiona knajpa znajdzie się wśród partnerów serwisu PizzaPortal.pl. Do dzieła!

Jakie punkty gastronomiczne powinny pojawić się w ofercie PizzaPortal.pl? 

[formidable id=”2″]

Zgłodniałeś? Kliknij w baner i zamów jedzenie z dostawą do domu.

Lokalizacja: Wierzbięcice 7, Poznań | fanpage

Ceny:
* zestaw Nippon – 63 zł (31 szt.)
* gumkan – 19,60 zł (2 szt.)
* ciasteczko z wróżbą – 2,50 zł
* dostawa – 0 zł

Smakowitość 60%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: tanio i syto